Grupa energetyczna Energa i irlandzka spółka ESB podpisały umowę, która przewiduje budowę elektrowni gazowej o mocy 800 MW za około 4 mld zł.
Publikacja: 28 października 2009, 03:00 Aktualizacja: 28 października 2009, 14:32
To obecnie największy spośród projektów w elektroenergetyce gazowej planowanych w Polsce. Elektrownia ma powstać na północy Polski, ale gdzie dokładnie, Energa nie chciała ujawnić.
– To porozumienie nie jest ostateczne. Dajemy sobie jeszcze kilka miesięcy na odpowiedź, czy projekt będzie opłacalny. Ostateczna decyzja powinna zapaść na początku przyszłego roku – mówi Marcin Szpak, prezes Energa Trading.
Planowana inwestycja byłaby pierwszym projektem ESB w Polsce. Ocena jej opłacalności będzie analizą konkurencyjności elektrowni gazowej wobec projektowanych nowych elektrowni węglowych. Obecnie prąd z gazu jest droższy niż z węgla, ale źródła gazowe mają wyższą sprawność przetwarzania ciepła na prąd i emitują mniej CO2. Planowana elektrownia zużywałaby rocznie około 1,2 mld m3 gazu ziemnego, czyli więcej niż teraz zużywa cała polska elektroenergetyka. Sprawą zasadniczą jest więc uzyskanie pewności co do dostaw gazu. W ocenie Energi nie powinno być z tym problemów.
Więcej informacji: Energa chce elektrowni na gaz.
1: Zrezygnowany z IP: 145.237.70.* (2009-10-28 07:13)
No oczywiście, że na północy bo Niemcy zakładają, że te tereny do nich wrócą. I jak będzie gotowy gazociąg spółki Schreader i partnerzy to będzie od razu paliwo dla elektrowni. Co roku mamy problem z rosyjskimi dostawami a będą budować elektrownię na gas. No to już tylko idoiota się nie połapie.
2: Gość z IP: 77.253.81.* (2009-10-28 11:58)
Jak w Polsce prąd ma być tańszy jak go nam będa produkowac z gazu. Wydaje sie to mi mocno podejrzana sprawa w kontekście umowy gazowej z Rosją. A co z elektrowniami jądrowymi o których tylko dużo mówia. Według mnie rząd Tuska narobi takiego bałaganu że predko się z niego nie wyplączemy. W najbliższym czasie czekaja nas duże powyżki prądu, co oni wyprawiaja.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu





