W przyszłym tygodniu do Polski przyjedzie dyrektor Europejskiego Stowarzyszenia Wytwórców Leków Generycznych. To gest wsparcia dla polskich producentów tańszych kopii leków o takim samym działaniu i praktycznie identycznym składzie chemicznym co ich droższe odpowiedniki. Po co ta manifestacja? Duże koncerny coraz częściej blokują tańszą konkurencję z naszego regionu, uniemożliwiając wprowadzenie na rynek tańszych odpowiedników.

Janusz Gajowniczek, prezes firmy Valeant Polska, jednego z największych producentów leków generycznych, przyznaje, że na rynku trwa walka między wytwórcami leków oryginalnych i zamienników.

– Procesy sądowe dotyczą najczęściej wygasających patentów i np. sposobu, w jaki lek został wyprodukowany – tłumaczy prezes Valeant Polska.

Nie wiadomo jednak dokładnie, ile obecnie takich spraw jest w toku. Nikt nie prowadzi ich rejestru, a same firmy nie chcą się dzielić tymi informacjami. Także dlatego, że koncerny farmaceutyczne na wyprodukowanie leku innowacyjnego wydają nawet kilkaset milionów euro, a wytwórcy generyków nie muszą już ponosić takich kosztów.

Rywalizacja uderza jednak najbardziej w pacjentów. Powód – im mniejsza konkurencja w danym segmencie, tym wyższe ceny lekarstw. Komisja Europejska policzyła, że wprowadzenie do sprzedaży leków generycznych powoduje, że już w pierwszym roku średni poziom cen leku oryginalnego spadał o prawie 20 proc. W skrajnych przypadkach odnotowano spadek poziomu cen aż o 90 proc. Opóźnienia we wprowadzaniu na unijny rynek leków generycznych kosztują co najmniej 430 mln euro rocznie. Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego policzył, że dzięki tańszym lekom produkowanym w kraju w kieszeni pacjentów zostaje rocznie nawet 7 mld zł.

Żeby opóźnić debiut konkurencji, koncerny stosują cały wachlarz wątpliwych działań. Raport KE na temat leków generycznych wśród najważniejszych wymienia zasypywanie lawiną wniosków o wydanie patentu dla leku już chronionego i wytaczanie spraw sądowych producentom leków generycznych.

– Firmy farmaceutyczne nie wahają się nawet ingerować w procedury administracyjne, np. na etapie rejestracji leku albo wpisywania go na listy refundacyjne – wylicza nieprawidłowości Cezary Śledziewski, prezes PZWPF.

Wojciech Łuszczyna, rzecznik Urzędu Rejestracji Leków, zaprzecza jednak, że pracownicy są poddawani lobbingowi.

Z raportu KE wynika także, że koncerny w walce z tańszą konkurencją chętnie wykorzystują czarny PR. Mają na to fundusze, gdyż producenci leków oryginalnych przeznaczyli średnio 23 proc. swoich obrotów na szeroko rozumiany marketing i promocję, a tylko 17 proc. na badania i rozwój.

20 proc. o tyle w pierwszym roku spada cena leku oryginalnego po wprowadzaniu konkurencyjnego leku generycznego