Komisja Europejska dała we wtorek polskiemu rządowi więcej czasu na dokończenie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie, ale nie sprecyzowała, ile. By wywrzeć większą presję, żąda comiesięcznych raportów z tego procesu i grozi sprawą przed unijnym trybunałem w Luksemburgu.
Publikacja: 8 września 2009, 17:43 Aktualizacja: 8 września 2009, 18:47
Decyzja KE oznacza, że polski rząd będzie mógł zorganizować nowy przetarg na sprzedaż stoczni po tym, jak nie doszła do skutku transakcja z Katarczykami.
Rzecznik MSP Maciej Wewiór powiedział we wtorek PAP, że resort jest bardzo zadowolony z decyzji KE. "To pozwala na przeprowadzenie nowego przetargu na główne części majątku stoczni Gdynia i Szczecin" - podkreślił Wewiór.
"Komisarz (ds. konkurencji) Neelie Kroes odpowiedziała na listy ministra skarbu Aleksandra Grada z 25 i 31 sierpnia oraz 2 września z prośbą o dodatkowy czas na przeprowadzenie sprzedaży aktywów stoczni. Akceptuje ona polską prośbę (...)" - głosi komunikat wydany przez rzecznika ds. konkurencji Jonathana Todda.
Komisarz Kroes przypomniała jednak, że początkowo wyznaczony termin sprzedaży stoczni minął już w czerwcu. "Komisja Europejska zastrzega sobie prawo do wszczęcia kroków prawnych przeciwko Polsce przed Trybunałem Sprawiedliwości, jeśli polskie władze nie doprowadzą do efektywnego wdrożenia decyzji z listopada 2008 r." - głosi komunikat.
Decyzja ta przewidywała sprzedaż aktywów stoczni w drodze specjalnej procedury uzgodnionej z polskim rządem, zapisanej w tzw. specustawie stoczniowej. Otwarte przetargi, których jedynym kryterium była cena, miały pozwolić na kontynuowanie działalności (niekoniecznie stoczniowej) i zachowanie jak największej liczby miejsc pracy, bowiem inwestor przejmowałby majątek bez obciążenia długami wynikającymi z konieczności zwrotu nielegalnej pomocy publicznej.
Komisarz Kroes przypomniała w liście do polskiego rządu, że "zakończenie sprzedaży aktywów w najkrótszym możliwym terminie leży w interesie pracowników czekających na wznowienie działalności gospodarczej w stoczniach w Gdyni i Szczecinie". Podkreśliła też, że niezależnie od tego, w jakiej procedurze odbędzie się sprzedaż majątku stoczni - także w razie zwykłej upadłości - przetargi muszą mieć charakter otwarty, przejrzysty i niedyskryminacyjny, a sprzedaż nie może prowadzić do zakłócenia konkurencji na rynku. Tylko wtedy KE zaakceptuje wznowienie działalności gospodarczej na majątku dawnych stoczni.
By upewnić się, że polski rząd przestrzega tych warunków, komisarz Kroes zażądała we wtorek przysyłania comiesięcznych raportów z postępu procesu sprzedaży. Szczegóły procedury przetargowej KE pozostawia polskiemu rządowi.
Źródła w KE przyznają, że jeśli nowy przetarg się nie uda, to nieuchronna będzie upadłość stoczni, bez gwarancji zatrudnienia dla stoczniowców. Decyzja KE z 6 listopada, nakazująca zwrot pomocy państwa uznanej przez KE za nielegalną, pozostaje bowiem w mocy, a stocznie nie mają pieniędzy, by zwrócić wielomilionowe wsparcie.
Mimo wyrażanego wcześniej zainteresowania, rządowa agencja Qatar Investment Authority ostatecznie nie wpłaciła pieniędzy za majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie. Agencja ta może jednak wystartować w nowym przetargu. Wcześniej fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, który wygrał przetarg na główne części majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie, nie wpłacił w wyznaczonym terminie pieniędzy za majątek zakładów.
Rzeczniczka Agencji Rozwoju Przemysłu Roma Sarzyńska powiedziała we wtorek PAP, że została zakończona procedura utraty wadium przez fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights, który nie zapłacił za wylicytowany majątek stoczni Gdynia i Szczecin.
"Zarządca kompensacji zakończył procedurę zatrzymania wadium za licytowany majątek stoczni Gdynia i Szczecin" - podkreśliła Sarzyńska. Ma ono pójść na zapłatę zobowiązań publiczno-prawnych wobec wierzycieli stoczni.
Zarządca kompensacji odpowiada za proces sprzedaży majątku stoczni, a Agencja go nadzoruje.
Na pytanie PAP, jakiej wysokości kar umownych może się spodziewać fundusz SPFG, rzecznik ARP powiedziała: "Ciągle trwają nad tym prace".
1: realista z IP: 78.131.137.* (2009-09-08 19:48)
stocznie, stocznie, stocznie już się słychać tego nie chce, czy w tym kraju jest coś oprócz tych stoczni i stoczniowców którzy uważają się za pempek świata???
2: ciach z IP: 83.16.51.* (2009-09-08 20:27)
gradobicie się odwleka
3: z jednych objec , do innch z IP: 79.186.59.* (2009-09-08 20:46)
Przedtem Rosja, teraz Bruksela...Zawsze musimy byc kogos uslugusami..nigdy nie mozemy sami o sobie decydowac...
4: Wkurzony z IP: 145.237.80.* (2009-09-09 07:32)
Ty realista ty jesteś taki realista jak ja cesarzowa Wietnamu. Twój realizm i tobie podobym to nam bokiem wychodzi. Właśnie przez taką postawę Polska chyli się ku upadkowi. Widzałeś żeby Niemcy sobie pozwolili na to by ktoś im mówił jakie zakłady mają sprzedać a jakie nie, albo Rosjanie? Łaskawie się zgodzili wiedząc, że z tego i tak nic nie będzie. Tylko dwie stocznie i to jest problem dla ciebie. Ty płacisz stoczniowcom zapomogi? Tak wielkie podatki odprowadzasz do budżetu?
5: Najpierw stoczniowcy piszą list do inwestora z IP: 80.240.172.* (2009-09-09 07:41)
W którym podają stek bzudr by zohydzić zakup.
A teraz wylewają żale na Rząd ze inwestor ich olał...
Pamietam te bzdety o zakupie "perły w koronie" przez podstawionych ludzi z Izraela co czychają na stocznie i tym podobne bzdury.
Może zamiast ciąglę wysuwac żądania do kolejnych Rzadów niech ktoś że Stoczni ruszy d... i poszuka inwestora albo przedstawi jakiś projekt.
A nie tylko te parszywe wieczne zale...
6: Do nie Polaka spod nr 1. z IP: 91.208.150.* (2009-09-09 08:33)
Do chwili obecnej sprzedano 70 % majątku narodowego Polski. Likwidowane są kolejne liczące się, bo kooperujące z innymi zakładami, stocznie. Tusk planuje sprzedaż surowców pod ziemią, energetyki itd, a środki ze sprzedaży mają zasilić budżet. Po rządach Tuska zostaniemy goli i bosi pracując u "Niemca". Do niedawna stocznie były symbolem naszej niezależności gospodarczej i ostatnim dużym zakładem, który mógł coś wywalczyć dla Polaków. Poza tym likwidacja stoczni to 5 tysięcy nowych bezrobotnych. Dlatego Polacy powinni protestować i oceniać rządy Tuska w świetle tego co robi z naszą gospodarką.
7: A co będzie jak już wszystko sprywatyzujemy? z IP: 80.240.172.* (2009-09-09 08:44)
Jak zasili sie budżet? Czy wogóle jakakolwiek partia polityczna będzie wówczas chciała władzę?
Czy kolesie wyjadą do krajów gdzie już są ich dolarowe konta bankowe, a nędza zostanie w kraju.
Wolę wogóle o tym nie mysleć - choć ten moment już będzie za lat kilka...
8: Lekceważenie Polaków z IP: 91.208.150.* (2009-09-09 09:08)
Gradobicia nie będzie. W rządzie Tuska "ręka rączkę myje". Czy Rostowski poniósł jakieś konsekwencje za swoje kłamstwa i kreatywną ksiegowość kamuflujacą zapaść gospodarczą i nierubstwo rządzących? Obietnice są dla głupich i naiwnych.
9: alejaja z IP: 79.186.252.* (2009-09-09 11:14)
Do 6 : stocznie były i będą symbolem Solidarności i nic poza tym. Gdyby zatrudnieni tam ludzie i związkowcy mieli trochę oleju w głowie to pozwoliliby na reorganizacje już dawno i stocznie nie musiałyby korzystać z pomocy publicznej. Wiele zakładów, które sprywatyzowano już dawno radzi sobie świetnie na rynku i nikt nie powie, że im coś dokłada. Ale stocznie posługują się ciągle sloganem "kolebka Solidarności" i nie pozwalają na jakiekolwiek zmiany. A tak się nie da. I wcale nie chodzi mi o zdanie UE, tylko zwykły rozsądek. Jak przedsięwzięcie nie przynosi (od wielu lat) zysków należy je zlikwidować. Subsydia rządowe nie pomogły stoczniom, więc dlaczego inne firmy mają dokładać do nich, skoro to worek bez dna. Na ratowanie tych zakładów zbierał środki również pryncypał z RM ale gdzieś się zapodziały, choć moim zdaniem nie pomogłoby to w niczym. W stoczniach jest za dużo pasibrzuchów i pasożytów propagujących populistyczne hasła.
Stoczniowcy pogońcie tych swoich przedstawicieli do roboty: niech sami znajdą odpowiadającego wam inwestora!!!
10: Wkurzony z IP: 145.237.106.* (2009-09-09 12:03)
Ty 9 a zastanowiłeś się dlaczego przedsięwzięcie nie przynosi zysku od tylu lat tj. stocznie? Ty myślisz, że to tylko przypadek i niegospodarność. Naiwnyś jak większość, która się ocknie jak będzie puszki i resztki po śmietnikach zbierać a obcy we własnym kraju zrobi ci łaskę jak cię zatrudni do sprzątanie w ubikacji i wywiezienia śmieci z posesji.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






