Qatar Investment Authority musi zapłacić za dwie polskie stocznie jeszcze 340 mln zł. Jeśli zrezygnuje, Polska poprosi Komisję Europejską o przedłużenie terminu ich sprzedaży do końca roku.
Publikacja: 31 sierpnia 2009, 03:00
Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa, spotkał się pod koniec ubiegłego tygodnia z przedstawicielami katarskiej rządowej agencji inwestycyjnej Qatar Investment Authority – i to wbrew informacjom, że nie ma tego w planach. O północy w niedzielę minął termin, w którym Katarczycy mieli zadeklarować, czy kupują majątek Stoczni Szczecińskiej Nowa i Gdynia, którego nabycie wylicytował w maju katarski fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG). Ponieważ jednak minister już raz się przeliczył, tym razem lepiej przygotował się na ewentualne fiasko rozmów.
– Minister Aleksander Grad powiadomił Neelie Kroes, komisarz Unii Europejskiej do spraw konkurencji, o sytuacji w sprawie sprzedaży majątku stoczni. Jeśli pieniądze za majątek wpłyną, to pismo do komisarz Kroes pozostanie tylko informacją. Jeśli nie, to zmieni ono charakter na wniosek o zgodę na przedłużenie terminu sprzedaży stoczni do końca roku – wyjaśnia Maciej Wewiór, rzecznik ministerstwa.
Nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, czy w takim przypadku doszłoby do ponownej wyceny majątku.
Pieniądze za majątek stoczni muszą wpłynąć dzisiaj. KE dała bowiem zgodę na sprzedaż w trybie bezwarunkowego przetargu do końca sierpnia. Stichting Particulier Fonds Green- rights wylicytował zakup aktywów stoczni za 381 mln zł. Wpłacił około 40 mln zł wadium. Zgodnie z regułami licytacji wadium zostało zaliczone na poczet ceny, a zatem do zapłaty pozostaje 340 mln zł. Jednak na przekazanie środków potrzeba więcej czasu. Prawo nie pozwala, aby Qatar Investment Authority zastąpił poprzedniego chętnego, czyli funduszu SPFG.
– W przetargu brał udział SPFG i to on musi w dalszym ciągu uczestniczyć w procedurze. Nie może zbyć swoich praw na rzecz Qatar Investment Authority. Aby transakcja została zamknięta, katarska agencja rządowa musi dać pieniądze zwycięzcy przetargu – wyjaśnia Maciej Wewiór.
List do Neelie Kroes informujący ją o stanie transakcji z Katarczykami został wysłany już na początku ubiegłego tygodnia. Jego treść wskazuje, że w przypadku ostatecznego niepowodzenia przetargu Ministerstwo Skarbu Państwa chce podjąć kolejną próbę sprzedaży stoczniowego majątku w całości. Po to, żeby zachować przynajmniej cień szansy na wznowienie produkcji statków w Szczecinie i Gdyni.
Katar jest obecnie jedyną widoczną szansą na uratowanie tej produkcji. Natomiast jeśli majątek byłby sprzedawany w mniejszych częściach inwestorom, którzy nie zamierzają utrzymywać produkcji statków, to zdaniem specjalistów z jego zbyciem nie byłoby problemów.
– Zainteresowanie nieruchomościami stoczni jest duże. Jest wielu chętnych na zakup niewielkich części majątku – mówi Dariusz Zarzecki, właściciel firmy Doradztwo Ekonomiczne, która wyceniała majątek stoczni Gdynia przed licytacją.
1: Operatywność Tuska? z IP: 91.208.150.* (2009-08-31 08:54)
A co z dymisją Grada w związku z blefowaniem o sprzedaży stoczni?
2: do1 z IP: 213.192.122.* (2009-08-31 11:22)
Pajacu tu chodzi o sprzedaż szajsu a nie o dymisję kogokolwiek.
3: xyz - naiwność domena stołkarzy z IP: 83.11.109.* (2009-08-31 11:43)
co będzie jak wszystko sprzedają, ciekawe czy mnie jeszcze ktoś kupi? naiwny rząd - bezmuzgowy
4: Andrzej z IP: 213.25.175.* (2009-08-31 15:12)
Jesli pieniadze nie wplynely za stocznie to oznacza ze trzeba przeprowadzic jeszcze jeden przetarg i sprzedac majatki stoczni szczecinskiej i gdynskiej dwom inwestorom ktorzy beda prowadzic w tych stoczniach produkcje stoczniowa.
5: Andrzej z IP: 213.25.175.* (2009-08-31 15:14)
I trzeba poczekac na decyzje komisji europejskiej w sprawie przedluzenia terminu na sprzedaz majatkow stoczni. Mam nadzieje ze taka decyzja bedzie pozytywna.
6: andzej z IP: 91.192.204.* (2009-09-28 07:12)
zamarzad powinien zadecydowac polskie spolki powinnny kupic a nie zachoodni inwestor obiecujoc nie wiadomo co

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






