Sprzedaż detaliczna w lipcu 2009 r. wzrosła o 5,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2008 roku. – podał we wtorek GUS. Dla porównania w czerwcu tego roku sprzedaż ta wzrosła o 0,9 proc. rok do roku.

Według Romana Przasnyskiego, głównego analityka Gold Finance, jest to zasługa zwiększonych zakupów wakacyjnych i tych związanych ze zbliżającym się rokiem szkolnym. O 13,5 proc. w górę poszły bowiem zakupy w kategorii prasa i książki.

– Wiąże się to oczywiście z zakupami podręczników – tłumaczy.

O 11,5 proc. zwiększyła się sprzedaż żywności i napojów, więcej kupowano też mebli i sprzętu AGD (wzrost o 5,7 proc.). Mocno zwiększyła się także sprzedaż odzieży i obuwia, a także pozostała sprzedaż.

W ujęciu miesięcznym w lipcu odnotowano wzrost łącznej sprzedaży detalicznej o 6,9 proc.

– Po lipcowych danych widać, że Polacy nie wystraszyli się kryzysu. Tym bardziej że wskazywały one również na większy, niż się spodziewano wzrost wynagrodzeń. To zaś, w połączeniu z nadal nie najgorszą sytuacją na rynku pracy, skłoniło do większych zakupów – mówi ekspert Gold Finance.

Zdaniem analityków takiej dynamiki prawdopodobnie nie da się utrzymać w kolejnych miesiącach. Tym bardziej że nowe zamówienia w przemyśle w Polsce spadły w lipcu 2009 r. w ujęciu rocznym o 13,9 proc., po spadku o 28,2 proc. w maju 2009 r. Wskaźnik nowych zamówień w przemyśle pokazuje rozwój popytu na wyroby i usługi. Służy on do oceny przyszłej produkcji.

Po I półroczu 2009 r. spadają też nakłady inwestycyjne – były one o 3,8 proc. niższe niż w analogicznym okresie 2008 roku i wyniosły 44,3 mld zł.