Jeśli sytuacja na rynkach kapitałowych się nie zmieni, grupa PZU może mieć w tym roku rekordowe zyski – powiedział Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Dodał, że możliwe jest, iż sięgną one nawet 4 mld zł, a powinny przekroczyć najlepszy dotąd wynik, czyli 3,7 mld zł. Ile będzie ostatecznie, zależy nie tylko od koniunktury na giełdzie, ale też od tego, czy będą zdarzały się duże szkody w firmach (np. zakład mięsny w Łysych ubezpieczało PZU) i czy nie powtórzą się duże szkody żywiołowe (np. powodzie i grad).

Po pierwszych sześciu miesiącach grupa zarobiła więcej niż w całym ubiegłym roku, bo 2,38 mld zł.

– To głównie efekt bardzo dobrych wyników z inwestycji PZU Życie – mówi Andrzej Klesyk.

Cała grupa PZU zarobiła na inwestycjach 1,55 mld zł, rok wcześniej 182 mln zł. PZU Życie wypracowało 898 mln zł zysków, rok temu traciło na inwestycjach 13 mln zł.

Mniejsze powody do zadowolenia ma grupa z przychodów ze składek, które stopniały o ponad 30 proc. (do 8,28 mld zł z 11,88 mld zł). To głównie efekt tego, że spółka życiowa nie powtórzyła akcji wspólnej sprzedaży polisolokat z bankami, które przyniosły rok temu ponad 4 mld zł składek, a w tym tylko 0,39 mld zł.

– Zrezygnowaliśmy ze współpracy, bo jej warunkiem było oferowanie innych ubezpieczeń zawieranych przez klientów banku i sam bank – mówi Andrzej Klesyk.

Dodaje, że Komisja Nadzoru Finansowego zwracała PZU uwagę, że spółka ponosi w niektórych wypadkach zbyt duże ryzyko upadłości banku. Ubezpieczyciel wrócił do współpracy z PKO BP, oferując polisolokatę, która ma przynieść przynajmniej 1 mld zł składek. Nie wiadomo, czy będą następne takie akcje. Wszystko zależy od tego, czy banki będą oferowały też inne polisy PZU. Od skali współpracy zależą przychody ze składek na koniec roku. Zarząd zakłada ich spadek.

Na koniec roku w segmencie ubezpieczeń na życie innych niż bankowe spółka powinna mieć 5 proc. wzrostu. Po I półroczu wyniósł on 7,2 proc. (3,53 mld zł wobec 3,29 mld zł).

Mniej składek firma zbiera z ubezpieczeń majątkowych (4 proc. spadku, do 4,23 mld zł), co oznacza, że traci udziały w rynku.

– To efekt dwucyfrowego spadku przychodów ze składek za ubezpieczenia komunikacyjne – mówi Andrzej Klesyk.

Wyjaśnia, że firmę najbardziej uderzył spadek sprzedaży nowych samochodów, szczególnie dla firm, spadek wartości samych ubezpieczanych aut oraz fakt, że spora część przewoźników zawiesiła działalność i kupuje tylko najtańsze OC komunikacyjne. Więcej składek firma zebrała z ubezpieczeń majątkowych, rolnych, pozostałych OC i assistance. Na koniec roku firma spodziewa się jednocyfrowego spadku przypisu składek z ubezpieczeń komunikacyjnych.

W PIĄTEK WALNE PZU

Na 28 sierpnia wyznaczono termin nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Będzie mowa m.in. o wprowadzeniu zmian w statucie, które pozwolą spółce na kupowanie własnych akcji oraz wypłatę niepodzielonych zysków. Takie zmiany umożliwią ugodę między Eureko a Ministerstwem Skarbu Państwa. Stworzyłoby to możliwość wykupu akcji Holendrów przez samą spółkę, jeśli zdecydowaliby się na wyjście z PZU. Nie wiadomo, czy poprawa kondycji finansowej Eureko wpłynie na negocjacje. Po gigantycznych stratach w całym 2008 roku (ponad 2 mld euro), I półrocze spółka zamknęła zyskiem 115 mln euro.