Jak dowiedziała się Gazeta Prawna, Ministerstwo Gospodarki chce już w przyszłym roku, a nie dopiero w 2011 r., przedstawić w Komisji Europejskiej plan, metodologię oraz propozycje przydziału dla poszczególnych elektrowni darmowych uprawnień do emisji CO2. Ministerstwo przyspiesza prace, bo decyzja KE jest kluczowa dla elektrowni, które od możliwości uzyskania darmowych uprawnień uzależniają swoje inwestycje w nowe moce.

Kluczowa decyzja

– Według obecnie opracowanego projektu realizacji zadań wynikających z dyrektywy unijnej wniosek w zakresie darmowego przydziału uprawnień powinien być zrealizowany do 31 grudnia 2010 r. – poinformowała Iwona Dżygała z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.

W Unii Europejskiej elektrownie od 2013 roku będą musiały kupować 100 proc. uprawnień do emisji CO2. Polska uzyskała ulgę w tym obowiązku. Krajowe elektrownie i elektrociepłownie mają w 2013 roku mieć prawo do darmowych uprawnień do 70 proc. emisji CO2. Z każdym kolejnym rokiem ta ulga ma maleć, aż do zera w 2020 roku.

Firmy, które zwlekały w ostatnich latach z inwestycjami, po 2012 roku w ogóle mogą nie dostać darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Mogą się bowiem o nie ubiegać te elektrownie, które działały do końca 2008 roku, i te, których budowa przed końcem minionego roku została fizycznie zainicjowana. Problem jednak w tym, że taka definicja nie określa jednoznacznie, które to są.

Chętnych do budowy, czy raczej otrzymania darmowych uprawnień jest wielu. PSE Operator został przed końcem roku zasypany wnioskami o wydanie warunków przyłączenia. Ma ich w sumie na ponad 25 tys. MW.

– Informacji na temat poszczególnych zamierzeń inwestycyjnych nie możemy jednak przekazywać – mówi Dariusz Chomka z PSE Operator.

Inwestycje, które nie dostaną darmowych uprawnień, mogą być opóźniane, bo zwłaszcza w pierwszym okresie po 2012 roku nowe elektrownie mogłyby być niekonkurencyjne wobec starych dysponujących darmowymi uprawnieniami do CO2.

– Wydaje mi się, że są projekty, które bez darmowych uprawnień stałyby się mniej rentowne i mogłyby być opóźniane, ale to nie znaczy, że nie będą wykonane. My inwestycję w Ostrołęce zamierzamy kontynuować niezależnie od tego, czy dostaniemy darmowe uprawnienia, czy nie. Przyznaję jednak, że między innymi z tego powodu poziom rentowności jest niepewny – mówi Roman Szyszko, wiceprezes zarządu Energi.

W tym przypadku chodzi o projekt budowy elektrowni o mocy 1000 MW.

Nie jest też jeszcze pewne, czy w ogóle elektrownie dostaną za darmo akurat te 70 proc. uprawnień do emisji. Wartość przydzielonych wolnych uprawnień w skali kraju nie może być wyższa niż inwestycje w energetyce. Musi powstać plan tych inwestycji, który zatwierdzi Komisja Europejska.

– Wcale nie jest pewne, że polskie elektrownie dostaną w 2013 roku 70 proc. wolnych uprawnień. W naszej ocenie to będzie mniej – ocenia Paweł Skowroński, który odpowiada za strategię Vattenfalla w Polsce.

Stare kontra nowe

Vattenfall przygotowuje miejsca do budowy dwóch elektrowni w Polsce, o mocy 1600 MW każda. Obydwa przypadki zgłosił w Ministerstwie Gospodarki jako rozpoczęte procesy inwestycyjne. Niespecjalnie się obawia konkurencji starych elektrowni, chociaż nie ma pewności, że nowe projekty dostaną darmowe uprawnienia do emisji CO2.

– To, czy i kiedy będą ruszały nowe elektrownie, zależy od tego, jak się będzie rozwijał rynek energii w Polsce. Gdy zaczynaliśmy projekt elektrowni Opalenie, wydawało się, że będzie można uruchomić pierwszy blok w 2015 roku. Dzisiaj, po spadku popytu na prąd, wydaje się, że to będzie za wcześnie, bo w 2015 roku będzie jeszcze dużo mocy na rynku, więcej niż potrzeba – mówi Paweł Skowroński.