"Dzisiaj Minister Skarbu Państwa otrzymał od Zarządcy Kompensacji, firmy Bud-Bank Leasing Sp. z o.o., informację, że do godziny 24.00 17 sierpnia br. nie wpłynęły kwoty za wylicytowane przez inwestora prywatnego, Stichting Particulier Fonds Greenrights, składniki majątku Stoczni Gdynia S.A. i Stoczni Szczecińska Nowa Sp z o.o." - napisano w komunikacie MSP.

MSP podało też, że wspólnie z Agencją Rozwoju Przemysłu i Zarządcą Kompensacji przygotowali plan postępowania w tej sytuacji.

Rzecznik MSP Maciej Wewiór powiedział, że informacja o tym, iż inwestor nie wpłacił pieniędzy to nie powód do paniki. "Nie może być mowy o żadnej panice. Będziemy dalej pracować nad tym, żeby rozwiązać kwestię sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie" - zaznaczył. Dodał, że o dalszych krokach jakie podejmie resort w sprawie stoczni MSP poinformuje jeszcze dzisiaj.

"Będziemy szukali innych rozwiązań"

Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak zapowiedział dziś jeszcze przed komunikatem MSP, że jeśli okaże się, iż katarski inwestor nie przelał pieniędzy za majątek stoczni Gdynia i Szczecin, wówczas rząd zwróci się do Komisji Europejskiej o dodatkowy czas na sprzedaż obu zakładów. "Podejrzewam, że Komisja będzie w tej kwestii elastyczna, bo Komisji też zależy na uratowaniu miejsc pracy" - przekonywał w TVP Nowak.

"Jeżeli ten inwestor wycofał się z inwestycji, będziemy szukali innych rozwiązań - takich, aby produkcja stoczniowa w Szczecinie w Gdyni mogła być kontynuowana" - dodał.