Na zakończonym w połowie lipca szczycie G8 sporo miejsca poświęcono walce z ociepleniem klimatu na świecie i redukcją emisji CO2. Zgodzono się, że do 2050 roku średnia temperatura nie może wzrosnąć o więcej niż dwa stopnie Celsjusza w porównaniu z okresem przedindustrialnym. Do realizacji tego nie będą się szczególnie przykładać kraje rozwijające. Jak powiedział Jairam Ramesh, minister ochrony środowiska Indii, jego kraj nie weźmie na siebie międzynarodowych zobowiązań dotyczących ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Zdaniem Ramesha, emisję powinny zmniejszyć przede wszystkim Stany Zjednoczone oraz Europa, w największym stopniu odpowiedzialne w tej sprawie.

Nadrabianie dystansu

Pod koniec roku 2008 Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) przedstawiła swój doroczny raport World Energy Outlook 2008 (WEO 2008), w którym rozważa różne scenariusze rozwoju światowego sektora energetycznego. Z raportu wynika, że do roku 2030 światowa emisja CO2 może wzrosnąć o 45 proc. W tzw. scenariuszu referencyjnym przedstawionym w WEO 2008 prognozowany wzrost emisji gazów cieplarnianych doprowadzi do podwojenia ich stężenia w atmosferze pod koniec XXI wieku. Skutkiem tego ma być średni wzrost temperatury na świecie nawet o 6 stopni Celsjusza. Scenariusz referencyjny wskazuje na ciągły wzrost emisji CO2 i innych gazów cieplarnianych. Światowe emisje CO2 związane z energią mają wzrosnąć z 28 gigaton (poziom z roku 2006) do 41 gigaton w roku 2030.

Trzy czwarte prognozowanego wzrostu emisji CO2 związanych z energią powstaje w Chinach, Indiach i na Bliskim Wschodzie. Ok. 97 proc. wzrostu emisji ma nastąpić w krajach nienależących do OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, do której należą najbardziej rozwinięte gospodarczo kraje świata, w tym Polska).

Niskie wskaźniki

Pomimo tych wzrostów średnio emisje na jednego mieszkańca w krajach spoza OECD pozostaną na znacznie niższym poziomie niż emisje w krajach należących do OECD. W przeliczeniu na jednego mieszkańca emisja, CO2 w Chinach czy Indiach jest znacznie niższa niż w krajach Unii Europejskiej. W roku 2004 na jednego Chińczyka przypadło 3,8 tony emisji CO2, a na jednego Hindusa 1,2 tony. W przypadku mieszkańców Stanów Zjednoczonych i Kanady wskaźnik ten wyniósł ponad 20 ton, w Danii było to 9,8 tony, a na statystycznego Polaka przypadało tylko 8 ton CO2. Biorąc ten wskaźnik pod uwagę, bezsensowne jest piętnowanie Chin oraz Indii za zwiększanie emisji CO2. Należy pamiętać, że Chiny, Indie oraz kilka innych części Azji, większość Afryki, duża część Ameryki Południowej, a i spore obszary Europy, to regiony wciąż zacofane gospodarczo wobec Stanów Zjednoczonych, Japonii, Australii i Europy Zachodniej.

Według Banku Światowego średnie światowe zużycie energii na mieszkańca w roku 2005 było na poziomie nieco ponad 2,67 tys. kWh rocznie. W Chinach wyniosło ono jednak tylko 1,78 tys. kWh, a w Indiach zaledwie 480 kWh. Dla porównania średnia UE 15 wynosiła 8,3 tys. kWh, w przypadku Polski było to 3,5 tys. kWh. W wielu krajach świata w 2005 roku średnie zużycie energii na mieszkańca było na poziomie co najmniej osiem razy mniejszym niż w krajach UE-15.

W azjatyckich krajach o największej liczbie ludności, jak Chiny (blisko 1,3 mld mieszkańców), Indie (około 1,1 mld), Indonezja (209 mln), Wietnam, Tajlandia czy Birma zużycie energii na mieszkańca jest znacznie niższe niż średnia z krajów Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii. Jednak skoro zużycie jest tak wyraźnie niższe, to będzie rosnąć. W Chinach, Indiach, Indonezji i Wietnamie są spore zasoby węgla, więc można oczekiwać, że będzie on surowcem wykorzystywanym do wytwarzania energii. A to dodatkowo przyczyni się do wzrostu emisji CO2.