Czterokrotnie zwiększyła się liczba polskich firm starających się o dotacje z 7 Programu Ramowego. Budżet programu to ponad 54 mld euro na finansowanie badań naukowych oraz wdrożenie ich wyników w przemyśle. Ponad 6 tys. europejskich firm skorzystało już z pieniędzy z programu ramowego; najwięcej z Niemiec, Wlk. Brytanii i Hiszpanii.
Publikacja: 2 lipca 2009, 03:00 Aktualizacja: 2 lipca 2009, 13:39
Może to jeszcze nie boom, ale widać coraz większe zainteresowanie polskich przedsiębiorców możliwościami, jakie oferuje unijny 7 Program Ramowy. Z raportu Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE wynika, że polskie firmy coraz chętniej korzystają z unijnych dotacji dostępnych w tym programie. Mowa tu o ponad 54 mld euro, które są przeznaczona na wsparcie europejskiej nauki oraz przedsiębiorczości w latach 2007–2013.
Programy ramowe nie należą do znanych wszystkim funduszy unijnych – są oddzielnym źródłem finansowania inwestycji w sferze badań i rozwoju. Wsparcie nie jest podzielone na kraje członkowskie. Przyznaje je Komisja Europejska, a o pieniądze walczą firmy oraz instytucje badawcze z całej Europy. I coraz częściej w tej rywalizacji wygrywają polskie firmy.
– Obecnie w każdym konkursie o wsparcie z 7 Programu Ramowego startuje około 400 polskich firm – mówi GP Anita Maszewska z Krajowego Punktu Kontaktowego.
Według niej to cztery razy więcej niż jeszcze dwa lata temu. Przy 6 Programie Ramowym (środki na lata 2002–2006) o granty starało się średnio około 100 firm.
Od początku 2007 roku z unijnych grantów skorzystało już ponad 6 tys. europejskich przedsiębiorców, do których trafił ponad 1 mld euro wsparcia. Z tej grupy około 700 firm pochodzi właśnie z Polski (nie wszystkim startującym udaje się zdobyć dotacje).
– Jesteśmy liderem w regionie pod względem pozyskiwania grantów z 7 Programu Ramowego przez przedsiębiorców – podkreśla Anita Maszewska.
Dodaje, że o unijne dotacje stara się już nie tylko zamknięte grono firm, które od lat partycypują w europejskich projektach naukowych, ale także coraz więcej nowych podmiotów.
Przykładem firmy, która dopiero rozpoczęła swoją przygodę z unijnymi programami ramowymi, jest Vitoflora – przedsiębiorstwo działające w obszarze ogrodnictwa. Partycypuje ona w programie, który ma doprowadzić do stworzenia nowego, ziołowego lekarstwa na chorobą Alzheimera.
– Zostaliśmy zaproszeni do udziału w projekcie badawczym przez uczelnię wyższą z Barcelony. Oprócz nas bierze w nim udział pięć innych firm – mówi GP Anna Pawlak z Vitoflory.
Wyjaśnia, że zadaniem ich firmy jest dostarczenie sklonowanych w laboratorium sadzonek dzikich roślin z Bułgarii i Hiszpanii. W tych krajach podlegają one ścisłej ochronie. Sadzonki posłużą stworzeniu plantacji, z której będzie pozyskiwana substancja lecząca do testów. Jeśli wyniki będą pozytywne, to za kilka lat nowy lek może pojawić się na rynku.
Specyfiką projektów badawczych, realizowanych w ramach unijnych programów ramowych, jest ich międzynarodowy charakter. Aby dostać grant, należy najpierw skompletować konsorcjum, które będzie wspólnie realizowało projekt. Musi się ono składać z minimum trzech partnerów (np. uczelni wyższej, jednostki badawczo-rozwojowej oraz przedsiębiorcy) z różnych państw członkowskich Unii Europejskiej.
– Dzięki udziałowi w projekcie zyskamy nie tylko bezcenną wiedzę naukową czy możliwość komercyjnego produkowania sadzonek w przyszłości, lecz także doświadczenie w realizacji przedsięwzięć w ramach unijnych programów ramowych. Po zakończeniu tego projektu planujemy zaangażowanie się w następne – mówi Anna Pawlak.
Podobne doświadczenia ma jeden z polskich weteranów w unijnych programach ramowych: Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci komórkowej Era. Jak mówi Mirosław Brzozowy z PTC, przygoda firmy z programami ramowymi trwa już około dziesięciu lat. Według niego największą korzyścią nie są pieniądze, ale dostęp do najnowszych światowych trendów w dziedzinie telekomunikacji. Dzięki temu PTC ma możliwość śledzenia na bieżąco prac naukowych, brania w nich udziału oraz nawiązywania cennych kontaktów.
– Wzięliśmy udział w ośmiu projektach finansowanych ze środków unijnych. Staramy się wyszukiwać projekty, które pasują do działań i mogą w przyszłości zaowocować nowatorskimi rozwiązaniami, z których będą mogli korzystać nasi klienci – mówi Mirosław Brzozowy.
Sukcesy polskich firm nie powinny jednak przysłaniać przeciętnego obrazu aktywności Polski w 7 Programie Ramowym. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, nasz kraj zajmuje obecnie 11. miejsce w UE pod względem ilości podmiotów, które dostały wsparcie. Od początku 2007 roku granty trafiły do ponad 2,8 tys. uczelni, instytucji badawczych, naukowców i przedsiębiorców z Polski. Wyprzedzają nas takie małe państwa europejskiej jak Austria czy Grecja.
Dla porównania w Niemczech w przedsięwzięciach finansowych z 7 Programu Ramowego bierze udział blisko 16,5 tys. podmiotów, we Włoszech ponad 14 tys., a w często porównywanej z Polską Hiszpanii – 9 tysięcy.
Mimo wszystko obecny wynik jest lepszy od ubiegłorocznego. Według danych na początek 2008 roku, Polska zajmowała 16. miejsce w UE z 208 projektami zatwierdzonymi do wsparcia. Było to blisko osiem razy mniej niż w przypadku liderujących Niemiec. Natomiast w 6 Programie Ramowym wzięło udział ponad 1,8 tys. uczestników z Polski. Dało to nam 11. miejsce wśród 25 państw UE.

Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




