Właściciele akcji PKO BP nie zaliczą wczorajszej sesji do udanych. Kurs jednego z największych banków w Polsce spadał w trakcie sesji nawet o 6 proc., a notowania zakończył spadkiem o 5,4 proc. Cenę pociągnęły w dół informacje o zamiarze wypłaty dywidendy i planowanej emisji akcji, kierowanej do akcjonariuszy spółki. Choć zarząd banku zapowiadał wcześniej, że chce zachować ubiegłoroczny zysk, zarekomenduje jednak przeznaczenie go niemal w całości na dywidendę. Będzie to 2,88 mld zł, czyli 2,88 zł na jedną akcję. Z tej kwoty najwięcej, bo niemal 1,5 mld zł trafi do Skarbu Państwa, który kontroluje 51,24 proc. PKO BP.

Walne zgromadzenie, które 30 czerwca będzie decydowało o wypłacie dywidendy, ma też głosować nad propozycją podwyższenia kapitału banku. Zarząd zaproponował emisję do 650 mln akcji kierowanych do dotychczasowych akcjonariuszy. Przy obecnej cenie rynkowej i przy założeniu sprzedaży wszystkich akcji emisja musiałaby mieć wartość około 16–17 mld zł. Apetyt PKO BP jest jednak nieco mniejszy.

– Nastawiamy się na pozyskanie z rynku do 5 mld zł. Decyzje o dywidendzie i emisji mają służyć do zmaksymalizowania korzyści naszych akcjonariuszy. Będą mogli skorzystać na wypłacie dywidendy oraz wziąć udział w emisji, której celem jest wzmocnienie kapitałów banku i zapewnienie stabilnego rozwoju. Wierzymy, że emisja się powiedzie – mówi Jerzy Pruski, prezes PKO BP.

Dodaje, że intencją Skarbu Państwa jest bezpośrednie lub pośrednie zachowanie po emisji udziału w akcjonariacie na poziomie zbliżonym do obecnego.

Te tłumaczenia nie przekonują jednak analityków.

– Cała ta operacja wygląda dość kuriozalnie. Spółka wypłaci niemal 3 mld zł w formie dywidendy, pozyska do 5 mld z emisji, więc netto kapitały własne banku wzmocnią się o około 2 mld, co nie jest kwotą oszałamiającą. To rozwiązanie jest optymalne, ale tylko z punktu widzenia Skarbu Państwa, który zaksięguje wpływy z dywidendy, ale już uczestnictwo pośrednie w emisji nie zwiększy deficytu budżetowego. A tak najprawdopodobniej będzie, z wykorzystaniem BGK, który obejmie akcje banku – mówi Marek Juraś, analityk DM BZ WBK.

– Z punktu widzenia akcjonariuszy mniejszościowych cała ta operacja to zdecydowanie gorsze rozwiązanie. Zachowanie zysku i rezygnacja z emisji pozwoliłaby im uniknąć m.in. niepewności co do powodzenia emisji w związku z sytuacją na rynku. Jeśli sytuacja na rynku finansowo-kapitałowym nie ulegnie drastycznemu pogorszeniu, bank nie powinien mieć problemów z uplasowaniem emisji. Nie wiemy jednak, jakie warunki będą panowały za 3–4 miesiące – dodaje.

Nie najlepszą informacją jest też możliwość przejściowego spadku współczynników banku. Prezes PKO BP przyznał, że okres między wypłatą dywidendy a pozyskaniem środków z emisji może oznaczać dla banku okresowy spadek współczynnika wypłacalności.

– To oznacza ryzyko okresowego ograniczenia akcji kredytowej – mówi analityk jednego z domów maklerskich.

Działania banku wywołały też reakcję KNF, która na początku roku zaleciła bankom pozostawienie zysków za 2008 rok w spółkach. W komunikacie, który był reakcją na decyzję PKO BP, nadzór zwrócił uwagę m.in. na to, że w warunkach podwyższonego ryzyka działalności żaden bank nie może sobie pozwolić na osłabianie siły kapitałowej.

– Nawet czasowe zmniejszenie funduszy własnych instytucji, która ma znaczący udział w rynku, ogranicza jej zdolność od udzielania kredytów i w istotny sposób wpływa na akcję kredytową w całym sektorze. Dodatkowo wypłata dywidendy o dużej wartości powoduje wypływ znacznych środków z sektora finansowego, obniżając jego płynność – podał KNF.

Również Sławomir Skrzypek, prezes NBP, liczy, że decyzja o przeznaczeniu prawie całości zysku PKO BP za 2008 rok na dywidendę zostanie zmieniona.

– Do czasu wypłaty dywidendy i przeprowadzenia emisji, gdzie cały czas jest wiele niewiadomych, kurs PKO BP będzie zachowywał się słabiej niż cały sektor bankowy na GPW – mówi Marcin Materna z Millennium DM.

28,8 proc. stracił od początku roku kurs PKO BP

15 proc. Stracił w tym czasie WIG Banki