Tak jak spodziewała się większość ekonomistów, RPP pozostawiła stopy bez zmian, bo postanowiła poczekać na nową projekcję inflacji, która będzie opublikowana w czerwcu.

– Rada bardzo uważnie analizuje strukturę inflacji. Pełniejsza ocena będzie możliwa wtedy, gdy dostaniemy najnowsze wyniki modelowe, w przyszłym miesiącu – mówi Dariusz Filar z RPP.

Stopa referencyjna nadal wynosi 3,75 proc. Rada zdecydowała natomiast o obniżeniu stopy rezerw obowiązkowych do 3 proc. z 3,5 proc. Decyzja ma dotyczyć rezerw utrzymywanych od końca czerwca.

– To nie był ruch nieśmiały. Teraz oczekujemy czegoś ze strony sektora bankowego. Liczymy na to, że banki – po zasileniu niebagatelną kwotą 3 mld zł – zaczną realnie zwiększać akcję kredytową – podkreśla Sławomir Skrzypek, prezes NBP.

– Rada zdecydowała się na niestandardowe działanie, bo obniżka rezerw może mieć większy wpływ na poziom stóp rynkowych, niż niższe stopy procentowe banku centralnego. To jest częściowa realizacja postulatów sektora bankowego – mówi Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Analitycy zwracają uwagę na znaczny wzrost oprocentowania rynkowego w ostatnim czasie. Trzymiesięczny WIBOR zwiększył się w maju aż o 40 pkt baz. Według ekspertów bezpośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy jest odejście NBP od polityki ograniczania podaży bonów pieniężnych sprzedawanych na przetargach.

Obniżka rezerw częściowo może powetować spadki depozytów w ostatnich miesiącach, ale nie poprawi znacząco sytuacji.

– Ten ruch wystarczy na tyle, by się ona nie pogorszyła. Decyzja o obcięciu stopy rezerw potwierdza jednak, że RPP nadal jest w nastroju łagodzenia polityki pieniężnej. Jest nadzieja, że gdy już będzie znana nowa projekcja, to Rada może ponownie sięgnąć po tradycyjny instrument, jakim jest obniżka stóp – dodaje Marta Petka.