Mniejsze agencje nieruchomości zwalniają pracowników, zatrudniają ich na niepełny etat lub zamykają biura. Wszystko przez to, że sprzedają się tylko małe mieszkania, a pośrednicy na konkurencyjnym rynku muszą rezygnować z prowizji od kupującego.
Publikacja: 22 maja 2009, 03:00 Aktualizacja: 22 maja 2009, 09:34
Na rynku są małe firmy, które od dłuższego czasu nie miały żadnych transakcji sprzedaży nieruchomosci – mówi Janusz Schmidt z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Według danych Ogólnopolskiego Systemu Wielokrotnego Oferowania Nieruchomości MLS w tej chwili liczba transakcji na rynku wtórnym nieruchomości jest pięć razy mniejsza niż przed kryzysem.
– W porównaniu z 2007 rokiem liczba transakcji na rynku spadła o 80–85 proc. – potwierdza Jerzy Sobański z agencji Akces.
– Według mnie w ostatnim roku liczba transakcji spadła o 50 proc – szacuje z kolei Joanna Iwanowska z Polanowscy Real Esteta Consultants.
To musiało wpłynąć na sytuację agencji pośrednictwa nieruchomości, które muszą ciąć koszty. Dlatego coraz częściej pracownicy agencji są zatrudniani na niepełny etat lub proponuje się im samozatrudnienie. Czasem też dochodzi do zwolnień.
– Znam firmy, które zwolniły nawet połowę pracowników. U nas zwolnienia objęły 10–15 proc. pracowników, ale musieliśmy zamknąć pięć z 20 naszych biur – nie ukrywa Jerzy Sobański.
Aby ograniczyć koszty, pośrednicy zdecydowanie zmniejszyli też nakłady na reklamę. Przedstawiciel jednej z agencji nieoficjalnie przyznał, że o ile w poprzednich latach pośrednik wydawał rocznie na reklamę prasową 1 mln zł, o tyle w tym roku musi na to wystarczyć kwota 30 tys. zł. W lepszej sytuacji są oczywiście duże agencje nieruchomości.
– Wielkie firmy zawsze dają sobie radę, bo mają większe rezerwy finansowe. Często przechwytują klientów mniejszych firm – mówi Janusz Schmidt.
– Od marca zyski powróciły, bo rynek transakcji powoli rośnie – mówi Joanna Iwanowska.
– Od lutego mamy nawet więcej transakcji niż w ubiegłym roku, ale sprzedajemy głównie mieszkania w cenach do 300 tys. złotych, czyli dwa razy tańsze niż przed rokiem – dodaje Mariusz Kania, prezes Metrohouse.
1: Grażyna Kozłowska z IP: 82.160.115.* (2009-06-14 09:51)
Właśnie znalazłam najemcę na swoje mieszkanie, znalazłam sama przy pomocu internetu i telefonu. Mieszkaniem interesowały się biura (4-5) ale one tylko narzekały na kryzys i nie robiły nic. Nie dziewię się że mają problem i sądzę że bedą mieli coraz większy. Rynek się po prosyu zmienił, wymagania klientów zarówno oferujących jak i poszukujących też, a biura nadal działają w schemacie : zdjęcia, ogłoszenie, czekanie. Tyle że teraz to samo może zrobić każdy i zaoszczędzić na prowizji około 2 tys więc niech mi ktoś powie jaki jest w tej chwili sens istnienia biur pośrednictwa?
Dodam tylko, że czytać i pisać też ludzie już potrafią i podstawowe kwestie prawne związane z transkcjami są w stanie opanować. Jak dla mnie biura będą pierwszą i istatnią ofiarą obecnego kryzysu przynajmniej w 60%
Pozdrawiam
Samodzielna
P.S. Działkę też sama sprzedam.
2: Lo z IP: 77.115.222.* (2010-03-13 21:01)
...samodzielniewalnij się też w łeb , zasada jest prosta nie masz ochoty korzystać z biura to nie korzystaj a nie piszesz jakieś bzdury że potrafisz czytać i sama to sama tamto. Ale jakby tak pośredik przyprowadził super klienta to nagle okazałoby się ,że jest potrzebny. Niektórzy ludzie wolą korzystać z pośredników niż zadawać się z takimi samodzielnymi jak TY !

Główny ekonomista niemieckiego Deutsche Banku Thomas Mayer ocenił we wtorek w rozmowie z telewizją ARD, że w pogrążonej w kryzysie Grecji pojawi się druga równoległa do euro waluta, którą eksperci banku nazwali "geuro".

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




