Prof. Ryszard Legutko, dr Krzysztof Szczerski i Konrad Szymański wezwali w liście otwartym premiera Donalda Tuska m.in. do ujawnienia "rzeczywistego stanu finansów publicznych oraz przedstawienia polskim obywatelom planu nowelizacji budżetu jeszcze przed dniem wyborów do parlamentu Europejskiego".

Autorzy listu zarzucili Rostowskiemu, że w zagranicznych mediach ogłasza inne prognozy dotyczące przyszłości polskiej gospodarki, od tych, które "prezentuje na potrzeby polskich obywateli".

Minister zapewnił w odpowiedzi na list, że budżet państwa jest pod stałą kontrolą, a informacje z monitoringu sytuacji budżetowej są co miesiąc przekazywane do publicznej wiadomości.

"Szacujemy, że deficyt budżetowy po kwietniu wyniósł 15,3 mld zł i był niższy od zakładanego w harmonogramie wydatków i dochodów budżetu państwa o 685,7 mln zł. Oczekujemy także, że deficyt na poziomie ok. 16 mld zł utrzyma się jeszcze do lipca, by później obniżyć się nawet do 12 mld zł w sierpniu, a następnie znów wzrosnąć do poziomu 18,2 mld zł w grudniu" - napisał minister.

"Jeśli zajdzie taka potrzeba, rząd nie zawaha się przed nowelizacją budżetu w połowie roku"

Poinformował, że w trakcie debaty nad projektem budżetu na 2009 rok zapowiadał, że jeśli zajdzie taka potrzeba, rząd nie zawaha się przed jego nowelizacją w połowie roku.

"Termin ten wynika z faktu, że dopiero z końcem czerwca będziemy dysponować informacjami dotyczącymi wpływów z podatku PIT za 2008 rok. Wtedy też będziemy znali dane dotyczące dochodów z innych podatków za 6 miesięcy i przeanalizujemy wyniki wzrostu gospodarczego po I kwartale. Te wszystkie informacje są konieczne, żeby w odpowiedzialny i bezpieczny sposób ocenić zakres nowelizacji" - wyjaśnił Rostowski.

Wytłumaczył, że nieprawdą jest, że w wywiadzie dla "Financial Times" przedstawił inną prognozę wzrostu dla Polski niż w polskich mediach.

Przypomniał, że na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, 7 maja 2009 roku, w obecności przedstawicieli polskich mediów powiedział, że: "w sytuacji, w której świat przeżywa największy kryzys od czasów wojny, nie można w 100 proc. wykluczyć, że scenariusz Komisji Europejskiej może się potwierdzić, ale jest to mało prawdopodobne i wymagałoby dodatkowych szoków zewnętrznych przychodzących do Polski z gospodarki światowej".

Na początku maja KE, w opublikowanych wiosennych prognozach gospodarczych podała, że Polskę czeka w tym roku spadek PKB o 1,4 proc. Dopiero w 2010 roku mamy - według KE - powrócić do niewielkiego wzrostu, na poziomie 0,8 proc. PKB. Jeszcze w styczniu KE prognozowała w Polsce - mimo kryzysu - wzrost tegorocznego PKB w wysokości 2 proc. Resort finansów stoi na stanowisku, że w Polsce będzie w tym roku wzrost PKB.

Rostowski zapewnia, że słowa wypowiedziane na posiedzeniu komisji w Sejmie powtórzył w wywiadzie dla "Financial Times", o czym świadczą nagrania, którymi MF dysponuje. "Sens moich słów został później zniekształcony, zarówno przez samą redakcję "Financial Times", jak i relacjonujące całą sytuację media polskie" - pisze minister.

"Rozumiem, że okres kampanii wyborczej sprzyja nerwowym i pospiesznym wypowiedziom, ale polska polityka budżetowa w czasie największego od 70 lat światowego kryzysu gospodarczego zasługuje na spokojne i odpowiedzialne decyzje ze strony rządu i choćby minimum rzetelności w komentarzach, nawet ze strony opozycji" - podsumował Rostowski.