Pod koniec marca Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich, wystosował do Elżbiety Bieńkowskiej, ministra rozwoju regionalnego, list, w którym zgłosił poważne zastrzeżenia do sposobu, w jaki w Polsce są wdrażane fundusze unijne. Dotyczyły one licznych przypadków opóźnień w ocenie wniosków oraz nieprawidłowości występujących w jej trakcie, stosowania konkursów otwartych czy nienależytej ochrony danych wrażliwych.

Z odpowiedzi Ministerstwa Rozwoju Regionalnego – do której dotarła GP – wynika, że większość zastrzeżeń została przez resort odrzucona. Jedynym efektem listu RPO jest to, że resort będzie starał się uregulować sprawę czasu trwania procedury konkursowej.

W chwili obecnej Ministerstwo Rozwoju Regionalnego prowadzi działania zmierzające do wprowadzenia minimalnych standardów obejmujących poszczególne programy operacyjne. Jednym ze skutków tych działań będzie przewidywalność procedury konkursowej – czytamy w piśmie ministerstwa.

Przeciąganie się oceny wniosków to jedna z plag związanych z funduszami unijnymi. Szczególnie jest ona widoczna w regionalnych programach operacyjnych, w których przewidziane w ogłoszeniach terminy rozstrzygnięcia konkursów nie są dotrzymywane. Dobrym przykładem jest Mazowsze i ubiegłoroczny konkurs na dotacje dla przedsiębiorców. Wystartował on 30 czerwca 2008 roku, a dopiero na początku tego miesiąca doszło do podpisania pierwszych umów, przyznających dotacje.

– Tak długi czas oczekiwania na rozstrzygnięcie konkursu jest niedopuszczalny. Przeciąganie oceny konkursowej powoduje, że przedsiębiorcy, nie mogąc dłużej czekać na pieniądze, rezygnują z możliwości sięgnięcia po dotacje. To powoduje, że inwestycja nie jest zrealizowana albo też zostanie zrealizowana w mniejszym zakresie przy pomocy innych źródeł finansowania – mówi GP Ewa Fedor, ekspert ds. funduszy unijnych w Konfederacji Pracodawców Polskich.

Dodaje, że oczekuje od resortu stworzenia mocnych i sztywnych zasad, regulujących czas trwania konkursów. Promocja dobrych praktyk nie jest w obecnej sytuacji dobrym wyjściem. Szczególnie że w czasie osłabienia gospodarczego fundusze unijne powinny jak najszybciej trafiać do gospodarki, a nie czekać, aż urzędnicy w końcu uporają się z oceną wniosków.

Rzecznik praw obywatelskich miał zastrzeżenia do powszechnego stosowania konkursów otwartych, czyli działających według zasady, kto szybciej złoży wniosek, ten ma większe szanse na dotację.

Ministerstwo nie widzi nic złego w stosowaniu takich konkursów. Według niego informacja o nich jest powszechnie dostępna, co pozwala każdemu wziąć w nich udział na równych warunkach. Istotna jest również inna kwestia. Konkursy otwarte pozwalają na skrócenie czasu oceny wniosków, co umożliwia szybsze podpisanie umowy z beneficjentami.

– Wpływa to pozytywnie na tempo wydatkowania funduszy europejskich, co jest niezmiernie ważne w kontekście kryzysu gospodarczego, jak i skali środków przyznanych Polsce na okres 2007–2013 – podkreśla MRR.

RZECZNIK WALCZYŁ O PRAWO DO SĄDU

W ubiegłym roku RPO wystąpił do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego o zmianę procedury odwoławczej od negatywnej decyzji o przyznaniu dotacji. Brak możliwości wykorzystania drogi sądowej – zdaniem rzecznika – naruszał konstytucyjne prawo do sądu. Skutkiem interwencji rzecznika była zmiana przepisów ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, która wprowadziła możliwość dochodzenie swoich praw przed sądami administracyjnymi.