statystyki

Czy to koniec darmowych informacji w sieci?

autor: Michał Fura09.04.2009, 03:00; Aktualizacja: 09.04.2009, 09:57

Wydawcy prasy na całym świecie szukają pomysłów na wzrost przychodów. Jednym z nich jest pobieranie opłat za coraz większą liczbę treści trafiających do internetu. Zbliża się koniec całkowicie darmowej informacji w sieci.

Reklama


Reklama


Rupert Murdoch, największy magnat prasowy i telewizyjny na świecie, kontrolujący koncern News Corp., do którego należy m.in. dziennik The Wall Street Journal, kilka dni temu nie pozostawił nikomu wątpliwości.

- Ludzie przyzwyczaili się do czytania za darmo newsów w sieci. To się musi zmienić. Na pobieranie opłat będzie się decydowało coraz więcej wydawców - powiedział podczas ostatniej konferencji Cable Show w Waszyngtonie.

To może być zapowiedź poważnych zmian w strategiach biznesowych wielu wydawców prasy, którzy dotychczas liczyli, że zamiast na opłatach za treści w sieci zarobią więcej na reklamie internetowej. Ale ten model nie wypalił, bo nawet najlepsi - np. wydawca Time - nie czerpią z tego źródła więcej niż 20 proc. przychodów. Mając nóż na gardle z powodu kryzysu, coraz więcej wydawców zaczyna więc głośno mówić o ograniczeniu w sieci darmowych treści.

Balansujący na granicy bankructwa wydawca dziennika New York Times ponownie rozważa powrót do wprowadzenia opłat za część treści. Miał już taką usługę TimeSelect, w której sprzedawał dostęp do publicystyki, zarabiając na tym rocznie 10 mln dol. Ale zrezygnował z niej, bo uznał, że więcej pieniędzy przyniosą mu reklamy. Nie przyniosły. Rupert Murdoch, przejmując dziennik The Wall Street Journal, zapowiadał, że zniesie opłaty za dostęp do części treści, ale gdy zobaczył, jakie to przynosi pieniądze, natychmiast się z tej deklaracji wycofał.

- To nie żyła złota, ale nie jest źle - stwierdził.

Zwiększenia przychodów z płatnych treści łatwiej przyjdzie wydawcom specjalistycznym. Takim jak działający globalnie wydawcy WSJ.com czy FT.com, a w Polsce Infor Biznes czy Presspublica (wszyscy już sprzedają część treści). Czytelnicy gotowi są zapłacić za informacje specjalistyczne, ale nie za newsy polityczne. Najlepszym przykładem jest amerykański ConsumerReport.org, serwis konsumencki o wysokim zaufaniu czytelników - ma obecnie 3,3 mln abonentów, z których około 3 mln płaci rocznie za dostęp do serwisu internetowego 26 dol. Dodatkowo co miesiąc sprzedaje się jeszcze 4 mln egzemplarzy papierowych, rozsyłanych prenumeratorom. Wydawcy będą szli w tym kierunku, próbując modelu biznesowego: część treści za darmo, część - ekskluzywnych - za pieniądze. Gdy gospodarka kwitła, nie było to konieczne, dziś muszą coś zmienić, żeby przetrwać.

Zwiększenie liczby płatnych treści przyśpieszyć może także zgodne stanowisko większości największych wydawców w sprawie kopiowania ich treści przez portale i inne serwisy.

- Mamy pozwalać Google czy Yahoo! kraść nasze materiały... No, nie kraść, lecz brać? - zapytał na konferencji Cable News Rupert Murdoch.

W tym samym tonie wypowiedział się w niedawnym wywiadzie dla tygodnika Der Spiegel Mathias Dopfner, prezes niemieckiego koncernu Axel Springer, innego giganta prasowego.

- Chyba nie może być tak, że wydawcy tworzą dzisiaj treści dużym nakładem wysiłku i pieniędzy, a nadawcy internetowi i wyszukiwarki posługują się nimi swobodnie i podają jako własny produkt. Prawo ochrony treści powinno w przyszłości zakładać, że powielanie profesjonalnych treści również musi kosztować - dodał.

Internet sam w sobie tworzy dzisiaj niewiele. W największym polskim portalu Onet.pl, odwiedzanym miesięcznie przez ponad 9 mln użytkowników, zaledwie 25 proc. treści tworzonych jest przez redakcję. Reszta pochodzi z innych źródeł.

Przedwczoraj do walczących z kradzieżami treści wydawców dołączyła jedna z największych agencji prasowych na świecie Assosiated Press. Zapowiedziała, że stworzy oprogramowanie wyszukujące w sieci serwisy, które zamieszczają jej materiały, a prawnicy sprawdzą, czy jest to zgodne z prawem. W Polsce podobne kroki podjęli niedawno wydawcy Infor Biznes i Presspublica.

do 20 proc. przychodów wydawców pochodzi z reklamy w internecie

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:GP

Polecane

  • Solo(2009-04-09 10:17) Odpowiedz 00

    No to strzał w nogę. Już widzę jak ludzie wykupią prenumeratę żeby czytać te wypociny. Zaraz im się skurczy rynek czytelniczy i reklamodawcom zamiast oferty: "Nasz tytuł czyta 10 mln osób" będa oferować, "Nooo mamy 20 000 czytelników."
    Śmiechu warte. Pan Murdoch ma za krótka kołderkę. Jak zaciągnie na nos to mu stopy wyjdą. Nie można kosić i czytelników i reklamodawców.

  • mzyo(2009-04-09 11:02) Odpowiedz 00

    Ciesze się z tego powodu. Wprowadzenie opłac pozwoli na likwidację tych uciążliwych wyskakujących badz grających reklam. Ponadto doceniane beda portale tak naprawde wnoszace cos poznawczo badz portale stricte merytoryczne. Watpie aby ktos wykształcony, tworzacy własna firme czy zarzadzajacy nia i potrzebujacy rzetelnych informacji preferował wykupic abonament gazety.pl zamiast gazetyprawnej.pl (to tylko jeden przykład). Co więcej może wreszcie ludzie odpowiedzialni za marketing zrozumieją że dla ludzi ze srodkami na konsumpcje czas jest na tyle cenny ze zamykanie popupów czy szukanie informacji w morzu plotek i 'hitow dnia' nie wchodzi w grę.
    Jestem za pomysłem, rzetelna praca kosztuje. Pudelek i tak będzie darmowy, inaczej nikt by go nie odwiedzał.

  • Łukasz Nowak(2009-04-17 10:34) Odpowiedz 00

    Jest takie jedno czasopismo w kioskach, tratujące o biznesie. Kiedyś była to świetna porcja dobrej informacji. Reklamy były, ale dało się to przeżyć. Potem nastąpiła "poprawa jakości". Jeśli ilość stron wzrosła o 50% to samej treści przybyło tylko kilka artykułów, reszta to reklamy. Wraz ze wzrostem "jakości" poszła do góry cena. Po kolejnej podwyżce przestałem kupować to czasopismo, bo na każdej parzystej stronie była reklama. Powiedziałem dość i nie będę płacił za oglądanie reklam. Chcę mieć wybór czy chcę płacić za ilość treści ale bez reklam, czy chcę oglądać reklamy, ale za to za darmo, albo taniej

  • ex-redaktorka(2009-11-16 15:51) Odpowiedz 00

    Cieszy mnie to bardzo. Wreszcie wielkie portale internetowe zredukują ilość redaktorów-darmozjadów, których jedynym dokonaniem jest otworzenie porannej gazety tudzież plotkarskiego tabloidu i przekopiowanie treści. Tak! PRZEKOPIOWANIE! Portale mnożą coraz to nowsze serwisy, które zasadniczo pod względem treści nie wiele się różnią, a serwują zawartość kolorowych gazetek. Redaktorzy- kopiści, grzejący posadki w popularnych serwisach nie tworzą nic własnego. Nie dzwonią do gwiazd, nie przeprowadzają z nimi wywiadów. Przyklejają newsa z czasopisma, podając jedynie źródło w formie "Jak podaje..." i tyle. 90% treści publikowanych w serwisach plotkarskich powinna zostać usunięta, bo to jawne naruszanie praw autorskich. Po co mam kupować w kiosku tygodnik Gala czy Viva, skoro jakaś zarabiająca kilka tysięcy "redaktorzyna" przekopiuje 3/4 gazety do serwisu a potem szefowie dają podwyżkę za doskonale statystyki odwiedzin. Zróbcie Wydawcy Prasy Papierowej z tym porządek! Ludzie korzystają z pracy tych, którym Wy za stworzenie artykułu płacicie ciężkie pieniądze. A potem spadają wam wyniki sprzedaży zaś serwisom rosną odsłony i dochody za reklamy, które świecą się na stronach.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama