Najtańszym kredytem na budowę domu jest dzisiaj pożyczka z dopłatą Skarbu Państwa - wynika z raportu przygotowanego przez Expandera dla Gazety Prawnej. Taki kredyt nie jest powszechnie dostępny. W wypadku budowy domu łatwiej spełnić kryterium maksymalnego kosztu budowy 1 mkw. powierzchni, ale ograniczeniem jest wielkość domu: powierzchnia użytkowa nie może być większa niż 140 mkw. O taką pożyczkę z dopłatą mogą starać się tylko małżeństwa i osoby samotnie wychowujące dzieci. Nie można posiadać innego mieszkania.

W naszym rankingu koncentrujemy się więc na kredytach bez dopłaty państwa.

- Nie jest prawdą, że banki wstrzymały akcję kredytową. Kredytów udzielają, choć kryteria są zaostrzone - przyznaje Rafał Konarski z Expandera.

Kredyty w euro i we frankach

Jeśli mamy odpowiednią zdolność kredytową, to nadal można polecić kredyt walutowy. Z zestawienia wynika, że zarówno najdroższy, jak i najtańszy jest kredyt w euro. Przy pożyczce 200 tys. zł na 30 lat najmniejszą ratę miesięczną, 968 zł, zapłacimy w DnB Nord. W MultiBanku i mBanku rata będzie wyższa o prawie 650 zł.

- Najczęściej banki, które mają zagranicznych udziałowców, nie mają problemów z dostępem do euro i mogą proponować atrakcyjne warunki - mówi Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego.

Na pewno z dostępem do szwajcarskiej waluty jest znacznie gorzej. Mimo że oprocentowanie proponowane przez szwajcarski bank centralny jest niższe niż w strefie euro, to banki stosują najczęściej przy tych pożyczkach wyższe marże. Jednak także w przypadku kredytów frankowych polityka banków jest bardzo różna. Przy kredycie frankowym minimalna rata naszego kredytu wyniesie 977 zł (Deutsche Bank PBS), a maksymalna aż 1586 zł. Jeśli więc wierzymy w umocnienie naszej waluty i świadomie chcemy ponieść ryzyko walutowe, to powinniśmy bardzo uważnie przeanalizować ofertę kredytową wszystkich banków.

Koszty ubezpieczenia

Warto zwrócić uwagę np. na obowiązkowe ubezpieczenie kredytobiorcy. Czasem punkt ten zdecydowanie podnosi rzeczywisty koszt kredytu, choć banki unikają przedstawiania go w tym świetle.

- Niektóre instytucje finansowe proponują ubezpieczenie na życie i jeśli klient nie chce takiego ubezpieczenia, to podnoszą marżę do poziomu, który powoduje, że takie ubezpieczenia warto wziąć - mówi Rafał Konarski.

Zawsze w pierwszym okresie po uzyskaniu kredytu trzeba kredyt ubezpieczyć do czasu pojawienia się wpisu w księdze wieczystej. W zależności od regionu zajmuje to od dwóch do ośmiu miesięcy. Tego kosztu kredytu też w naszym zestawieniu nie widać. Banki prowadzą też bardzo różną politykę, jeśli chodzi o wysokość prowizji pobieranej przy kredytowaniu budowy domów. O ile niektóre banki w wypadku naszego kredytu pobiorą 4 tys. zł prowizji, czyli 2 proc. wartości kredytu, to w innych marża nie jest pobierana.

W wypadku kredytów złotowych różnice w oprocentowaniu między poszczególnymi bankami nie są już tak duże. Przy kredycie w wysokości 200 tys. zł najniższą ratę zapłacimy w BGŻ (1134 zł), a najwyższą w PKO BP (1438 zł).

- To jest bardzo dziwne, bo w czasie kryzysu bank, w którym państwo ma tak duże udziały, powinien prowadzić bardziej aktywną politykę kredytową, zwłaszcza że nie ma żadnych problemów z płynnością - uważa Marcin Piątkowski.

W praktyce różnica w oprocentowaniu kredytów złotowych sięga niewiele ponad 2 proc., a przy kredytach walutowych sięga prawie 5 proc. Zasada jest taka, że im kredyt jest mniejszy, a zabezpieczenie większe, tym można się spodziewać lepszych warunków kredytowania.

- Nadal można w banku dostać kredyt na 100 proc. wartości inwestycji, ale tylko przy kredytach złotowych i w euro - twierdzi Rafał Konarski.