statystyki

Normy i zasady a ekonomia. Dzielić rachunek czy płacić za całość?

autor: Lucas van der Velde20.08.2018, 07:57; Aktualizacja: 20.08.2018, 09:23
restauracja

Znaczenie mają normy społeczne, które ułatwiają podejmowanie decyzji w warunkach niepewności co do oczekiwań drugiej stronyźródło: ShutterStock

Wyobraź sobie następującą sytuację: kobieta i mężczyzna idą na pierwszą randkę. Spotkanie przebiega nadzwyczaj pomyślnie. Kelner przynosi im rachunek. I? Czy mężczyzna powinien zaoferować opłacenie całego rachunku, czy podzielenie się kosztami kolacji?

Optymalne zachowanie w tej sytuacji zależy od oczekiwań drugiej strony. Mężczyzna, żeby wyjść w oczach kobiety na gentlemana, może zasugerować pierwszą opcję. Ale kobieta ceniąca sobie równościowe traktowanie może go wtedy wziąć za seksistę. Z perspektywy teorii gier – jeśli prawdopodobieństwo tych dwóch oczekiwań jest zbliżone, optymalną strategią (w języku „technicznym” – równowagą Nasha w strategiach mieszanych) jest proponować podział rachunku co drugiej kobiecie. Przyjmując, że dla ciągu dalszego ich relacji ta decyzja jest istotna, średnio jedynie jedna na cztery kolacje zakończy się sukcesem. Można poprawić ten wynik?

Znaczenie mają normy społeczne, które ułatwiają podejmowanie decyzji w warunkach niepewności co do oczekiwań drugiej strony. Wybitny japoński ekonomista Masahiko Aoki (Uniwersytet Stanfordzki) opisał ten mechanizm w kontekście wyników gier rozgrywanych wielokrotnie. „Gra” z podziałem rachunku rozgrywana jest codziennie przez setki par na całym świecie. Gdy mamy do dyspozycji wyniki dla coraz większej liczby rozgrywek, jasne staje się, jakich oczekiwań możemy… oczekiwać. Oczywiście normy nie muszą być identyczne w każdym kraju czy kręgu kulturowym, ale szanse na sukces można znacząco podciągnąć w górę, aktualizując po kolejnych randkach swoje oczekiwania co do obowiązującej w danej kulturze normy społecznej.

Szerzej – znaczenie norm społecznych, szczególnie w kontekście związków damsko-męskich, jest przedmiotem nieustannej debaty. Częściej niż rzadziej badacze dochodzą do wniosków, że obecność takich norm prowadzi do nieefektywnych, a czasem wręcz irracjonalnych rozwiązań. Marianne Bertrand, Emir Kamenica (Uniwersytet Chicagowski) i Jessica Pan (National University of Singapore) analizowali znaczenie zasady mówiącej, że w małżeństwie to mężczyzna powinien więcej zarabiać. To całkiem powszechne przekonanie ma odzwierciedlenie w danych – pary, w których zarobki kobiety mają ponad 50 proc. wspólnych zarobków, w USA stanowią bardzo niewielki procent. Można by założyć, że to np. szczególna cecha rynku pracy. Tak jednak nie jest: gdyby uszeregować wszystkie heteroseksualne pary w USA pod względem udziału kobiet w zarobkach, będzie ich „nadzwyczajnie dużo” tuż poniżej 50 proc. i „nadzwyczajnie mało” tuż powyżej 50 proc. Taka nieciągłość sugeruje, że popularność wkładu żon do budżetu poniżej lub dokładnie w połowie ma raczej charakter wymuszony w ramach konkretnych par niż w sposób losowy wynikający z warunków na rynku.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane