Giełdowe spółki decydują właśnie, czy podzielić się zyskiem z akcjonariuszami.

- Wiele firm rozpoczęło intensywne procesy inwestycyjne. Do tej grupy wchodzą też banki, które otwierają kolejne oddziały lub mają plany przejęć. Z tego będzie wynikać zmniejszenie puli dywidendowej - mówi GP Tomasz Kaczmarek, doradca inwestycyjny w DM BZ WBK.

Podobnie mówi również Michał Marczak, analityk DI BRE Banku.

- Szybki wzrost akcji kredytowej w bankach zderza się ze wskaźnikami wypłacalności. Banki będą pewnie chciały w tym roku zachować więcej gotówki - twierdzi.

Wyższą niż w zeszłym roku dywidendę, 9,6 zł na akcję wobec 9 zł, zaproponuje akcjonariuszom m.in. Bank Pekao, ale dywidendy nie chce wypłacać ING Bank Śląski, który z zysku za lata 2006 i 2005 ponad 60 proc. przeznaczał na dywidendę. Bank rozważy wypłatę w kolejnych latach, gdy współczynnik wypłacalności będzie powyżej 10 proc. Do 3 zł na akcję za ubiegły rok może też spaść dywidenda BZ WBK, który z zysku za 2006 rok wypłacił 6 zł na akcję.

Tomasz Kaczmarek spodziewa się, że z powodu kosztów rozwoju sieci nie należy też oczekiwać znaczących decyzji o dywidendach w spółkach handlowych. Podobnie w spółkach paliwowych, gdzie PKN Orlen zmaga się z kosztami przejęć, a Lotos planuje ogromne inwestycje na najbliższe dwa lata.

- Skłonność do wypłaty dywidend będzie bardzo mała - dodaje Tomasz Kaczmarek.

Michał Marczak sygnalizuje, że podobnie jak w bankach wysokich dywidend nie należy oczekiwać w spółkach budowlanych, które będą raczej reinwestowały kapitał w majątek obrotowy potrzebny do realizacji rosnącej liczby kontraktów. Przy niepewnej sytuacji na warszawskiej giełdzie i innych rynkach akcji, spółki mogą skłaniać się ku przeznaczeniu części środków na buy back, czyli skup akcji od inwestorów, który może pomóc w ustabilizowaniu kursu papierów. Notowane w Warszawie firmy coraz częściej decydują się na taki krok, chcąc przeciwdziałać niedowartościowaniu papierów z powodu sytuacji na giełdzie.

Jak co roku powraca dyskusja o wysokości dywidendy, którą wypłaci KGHM. Ta firma, dzięki osiąganym wynikom i naciskom Ministerstwa Skarbu Państwa, co roku ma ogromny udział w ogóle wypłacanych dywidend. Na dywidendę przeznaczyła np. 100 proc. zysku za 2006 rok, czyli 3,39 mld zł. Teraz KGHM chce wypłacić akcjonariuszom 29 proc. zysku, co oznacza, że trafiłoby do nich 1,1 mld zł, czyli 5,5 zł na akcję. Resort skarbu już zapowiada, że to minimum, jakiego oczekuje od spółki. Michał Marczak spodziewa się, że firma wypłaci 10 zł dywidendy na akcję.

Ostateczną decyzję o wysokości dywidendy zawsze podejmują akcjonariusze na walnym zgromadzeniu, na którym zatwierdzają roczne sprawozdanie z działalności firmy. WZA określa część zysku netto przypadającą do wypłaty na jedną akcję (z reguły to kwota zgodna z propozycją zarządu) oraz dzień ustalenia prawa do dywidendy. Akcjonariusz otrzyma zysk przypadający na posiadane akcje, jeżeli są jego własnością właśnie w dniu ustalenia tego prawa, a nie w czasie, kiedy walne zgromadzenie podjęło decyzję o wypłacie.

86 spółek notowanych na GPW zdecydowało w 2007 roku o wypłacie dywidendy

OPINIA

ROBERT NEJMAN

dyrektor działu zarządzania aktywami DM IDMSA

Robert Nejman, dyrektor działu zarządzania aktywami DM IDMSA

Wydaje mi się, że mniejsze dywidendy będą płaciły największe firmy. Duże dywidendy płaciły ostatnio banki, ale teraz widać ich potrzeby kapitałowe, więc będą musiały zatrzymać większą część zysku. Inwestycje muszą prowadzić również firmy paliwowe. Zapowiadana jest też niższa dywidenda w KGHM. Spółki mniejsze w ubiegłych latach dosyć dużo inwestowały, więc być może będą bardziej skłonne do dzielenia się zyskami. Sądzę jednak, że ogólnie dywidendy będą niższe. W największych spółkach niebankowych decydująca będzie konieczność prowadzenia inwestycji.