Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Tak brzmi art. 415 k.c., kluczowy w sprawach o odszkodowania. Ale od reguły są wyjątki. Jednym z nich jest art. 435 k.c. Zgodnie z nim prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu. Uwolnić od odpowiedzialności można się jedynie wówczas, gdy szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej.

Mówiąc krótko: dla każdego poszkodowanego lepiej by było, gdyby mógł dochodzić od przedsiębiorcy lub ubezpieczyciela pieniędzy na mocy art. 435 k.c., a nie 415 k.c. Jest po prostu łatwiej, bo nie trzeba w ogóle wykazywać winy.

Dwa baseny

– Definicja przedsiębiorstwa odpowiadającego na zasadzie ryzyka nie budzi większych wątpliwości, ale jej zastosowanie w praktyce już tak. Ocenę, czy podmiot prowadzący przedsiębiorstwo ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą na zasadzie ryzyka, należy odnieść do zakresu zadań przedsiębiorstwa – wskazuje Piotr Stosio, prawnik w kancelarii radcy prawnego Łukasza Wilmy. W sądach raz za razem rozstrzygane są sprawy, czy danego przedsiębiorcę należy uznać za odpowiadającego na zasadzie ryzyka, czy nie.

– Przykładowo za przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody będzie uznany basen ze zjeżdżalnią, gdy jest eksploatowana za pomocą energii elektrycznej. Tak uznał Sąd Okręgowy w Nowym Sączu w wyroku z 25 września 2013 r. Ale nie będzie nim zwykły basen napełniony wodą, która jednak swoją siłą nie napędza żadnych urządzeń – tak z kolei uznał Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z 16 października 2014 r. – tłumaczy Piotr Stosio.

Dla większości osób jednak to, za co uznamy basen, nie jest najistotniejsze. Ale już jak zakwalifikujemy sklep wielkopowierzchniowy – tak. I Sąd Apelacyjny w Łodzi nie miał w niedawno opublikowanym wyroku żadnych wątpliwości: mamy do czynienia z przedsiębiorstwem wprawianym w ruch siłami przyrody.

„Tę definicję spełnia przedsiębiorstwo pozwanej spółki, które jest bardzo dużym obiektem handlowym, dla funkcjonowania którego niezbędne jest korzystanie z sił przyrody. Dotyczy to nie tylko urządzeń oświetlenia, ogrzewania, klimatyzacji, transportu (wózki, taśmy), monitoringu, systemów kasowych itp., ale także otwierania i zamykania drzwi. Bez tych urządzeń niemożliwe byłoby funkcjonowanie nowoczesnych obiektów handlowych. To właśnie korzystanie z automatycznych urządzeń powoduje, że możliwe jest prowadzenie działalności handlowej i usługowej na tak dużą skalę. Bez nich byłoby to niewykonalne” – wskazał sąd w uzasadnieniu.

Poślizgnięcie na podłodze

Co to oznacza w praktyce? Choćby to, że dużo łatwiej uzyskać odszkodowanie będzie osobie, która została przycięta przez drzwi automatyczne albo spadła z ruchomych schodów. Ale także tym, którzy np. poślizgną się na śliskiej nawierzchni. Bo – jak wyjaśnił łódzki sąd – „ruch przedsiębiorstwa” należy traktować szeroko i odnosić do jego funkcjonowania jako całości. Tak więc nawet gdy uraz nastąpi bez bezpośredniej zależności pomiędzy użyciem sił przyrody i szkodą, zastosowanie znajdzie odpowiedzialność na zasadzie ryzyka. Mówiąc prościej: wystarczy doznać kontuzji w hipermarkecie.

– Wyrok budzi duże wątpliwości. Oczywiście trudno wyobrazić sobie wielkopowierzchniowy obiekt handlowy, który funkcjonuje bez drzwi automatycznych, niemniej jest to jak najbardziej możliwe. Ponadto obecnie w zasadzie nie istnieją zakłady pracy, w których nie są wykorzystywane energia elektryczna, paliwa płynne lub energia cieplna, mające swoje źródło w siłach przyrody – spostrzega Piotr Stosio.

A to z kolei oznacza, że prostsza do wykazania i mniej korzystna dla przedsiębiorców odpowiedzialność na zasadzie ryzyka w najbliższym czasie zacznie być tą dominującą. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 8 grudnia 2017 r., sygn. akt I ACa 454/17.