statystyki

Supermarket, czyli klinika społecznych neuroz. Dlaczego Polacy pokochali galerie handlowe?

autor: Dorota Kalinowska16.03.2018, 07:06; Aktualizacja: 18.03.2018, 16:12
Polską  klasę średnią stać na zakupy w luksusowych sklepach

Polską klasę średnią stać na zakupy w luksusowych sklepachźródło: ShutterStock

Kochamy galerie handlowe, bo one nie tyle sprzedają towary, ile szczęśliwe okoliczności. Budują swoistą otoczkę zakupów, w tym niepowtarzalność transakcji

Polacy masowo ruszyli do sklepów w ubiegłym tygodniu przed pierwszą niedzielą bez handlu. Jak to tłumaczyć?

Miłością do kultury konsumpcyjnej, ale nie tylko. Bo dla nas wyjście do sklepu to przede wszystkim sposób na zaznaczenie swojej obecności w przestrzeni publicznej czy doświadczenie bycia wśród innych. Widzę w tym przejaw uczestnictwa w kulturze, potrzebę działań publicznych i zachowań wspólnotowych.

I „jeden z nielicznych dziś przejawów obecności rodziny poza domem, zastępujący rodzinne wyjścia do kina, niedzielny spacer czy nawet do kościoła” – pisał pan też w jednym z esejów.

Dziś napisałbym nawet dosadniej: zanurzenia się w kulturze festynu, którą rozumiem jako określony sposób spędzania wolnego czasu, szczególnie czasu niedzielnego, a która to kultura niemal od razu przeniosła się do weekendowej galerii handlowej. Siłą rzeczy już w latach 90., kiedy otwierano pierwsze superhipermegamarkety, było dla nas jasne, że do galerii nie przychodzimy wyłącznie po to, by robić zakupy. Wtedy objawił sie nam świat, który wcześniej widzieliśmy jedynie w kolorowych folderach zagranicznych czy zachodnich filmach. Załatwianie wyłącznie podstawowych sprawunków stało się czymś przyziemnym. Chcieliśmy i oczekiwaliśmy czegoś więcej.

Czego dokładnie?

Rozbudowanej oferty pozahandlowej. Wesołych miasteczek i parków rozrywki w jednym, ale też – co teraz znacznie częstsze – pokazów mody, wróżenia z kart, występów uznanych piosenkarek, spotkań z tzw. znanym człowiekiem, widowisk artystycznych, w tym nawet koncertów muzyki symfonicznej. Dość powiedzieć, że jeden z badaczy w latach 90. określił nasze galerie handlowe mianem polskiego teatru narodowego. Spotykamy się tam z własnej woli, dajemy „występ” przez swoją obecność i zarazem obserwujemy „występy” innych. W ten sposób potwierdzamy się jako uczestnicy życia społecznego, a co za tym idzie coraz mocniej wierzymy, że w galeriach handlowych po prostu należy bywać.

Tak jak kiedyś na rautach?


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • wkurzony na maksa(2018-03-18 18:45) Zgłoś naruszenie 50

    Na ulicach zimno i pustki. W kościele zmarzłem, a ksiądz smęcił jak zawsze. Próba wyjścia na sanki skończyła się po 10 minutach, bo dzieciaki wywiało. Normalnie można by było w taką pogodę iść do galerii, ale zamknięta. Sala sportowa też zamknięta, bo jest w środku galerii, a galeria zamknięta. Socjolog nie wie po co jesty jest galeria handlowa? To mu powiem! Po to, że w Polsce przez 7 z 12 miesięcy w roku pogoda jest do bani! A galeria to wieeelki dach! Żeby tych kaczystów cholera wzięła! Te patałachy nigdy mojego głosu nie zobaczą!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane