statystyki

„Optymalne” byłoby o podatkowanie szczęścia w życiu

autor: Lucas Velde12.02.2018, 08:26; Aktualizacja: 12.02.2018, 09:59
Bogatsi uważają, że za ich sukcesem stoi ciężka praca. Biedniejsi uważają, że pieniądze to kwestia szczęścia

Bogatsi uważają, że za ich sukcesem stoi ciężka praca. Biedniejsi uważają, że pieniądze to kwestia szczęściaźródło: ShutterStock

 „ Facet, który powiedział »wolę mieć szczęście niż umiejętności«, miał głębokie zrozumienie ludzkiego losu”. Tym cytatem Woody Allen rozpoczyna film „Wszystko gra”, historię o tym, jak bardzo sukces w życiu może zależeć od łutu szczęścia. Czy ekonomia może mieć na ten temat w ogóle coś do powiedzenia? Okazuje się, że nawet sporo.

Zacznijmy od zdefiniowania, czym jest szczęście – albo pech. Nazywamy tak zjawiska, które są poza bezpośrednią kontrolą człowieka, a które rzutują na powodzenie jego działań. Obejmują zatem to, czego byśmy się intuicyjnie spodziewali, czyli trafienie szóstki w totka czy wygranie w ruletkę w kasynie. Jednak w ten zakres wchodzi też wiele innych czynników, takich jak np. liczebność kohorty, w której ktoś się urodził, zmiany w popycie (albo podaży), których doświadczymy w toku kariery itp. Bardzo pożyteczną analogię zaproponował Robert Frank z Cornell University, utożsamiając szczęście i pech z wiatrem podczas jazdy na rowerze. Jeśli wieje wiatr przeciwny, pokonanie tego samego odcinka wymaga większego wysiłku. Ta analogia pozwala oddzielić rolę wysiłku od roli czynników zewnętrznych: bez wysiłku rowerzysta nigdzie nie dojedzie, nawet przy pomyślnym wietrze. Analogia ta pozwala dostrzec także inny istotny czynnik: nie wszystkie wiatry są tak samo odczuwalne. Większą uwagę zwraca wiatr przeciwny niż wiatr pomocny, co w ekonomii przetłumaczylibyśmy tak: ludzie przegrani mają większą świadomość doświadczonego pecha niż ludzie wygrani – „szczęścia”.

Takie ujęcie tematu pecha i szczęścia w życiu znajduje potwierdzenie w badaniach. Jak pokazał raport Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, ludzie urodzeni na kilka lat przed początkiem transformacji są o kilka centymetrów wyżsi niż noworodki z okresu załamania gospodarczego związanego z upadkiem gospodarki centralnie planowanej i tworzeniem zrębów gospodarki rynkowej. Ubóstwo tamtych lat przełożyło się negatywnie na warunki wzrostu dzieci. Większa jest także rozpiętość wzrostu w tych rocznikach, bo nie wszystkie dzieci w równym stopniu doświadczyły negatywnych konsekwencji zmiany sytuacji zawodowej i dochodowej swoich rodziców. EBOiR zapytał w ankiecie mieszkańców wszystkich 27 krajów transformujących się m.in. o to, skąd ich zdaniem biorą się bogactwo i ubóstwo w ich społeczeństwie. Lepiej zarabiający Polacy deklarują, że za ich sukcesem stoi ciężka praca, a za ubóstwem niektórych – jej brak. Średnio i mało zarabiający Polacy znacznie większą wagę przykładają do roli szczęścia – ich zdaniem miało ono decydujący wpływ na sukces innych i ich brak sukcesu. Taka korelacja może być efektem samospełniającej się przepowiedni: przykładam dużą wagę do ciężkiej pracy, więc ciężko pracuję, więc osiągam (z większym prawdopodobieństwem) sukces, więc większą wagę przykładam do ciężkiej pracy. Z drugiej strony, jak mawia stare polskie porzekadło, sukces ma wielu ojców (tu: każdy widzi siebie jako najważniejszego ojca), a porażka jest sierotą (tu: dziełem złego zbiegu okoliczności). To, co odróżnia Polaków, to większa wiara w rolę decyzji indywidualnych, a mniejsza w ogólną (nie)sprawiedliwość systemu (dane z 201 5 r .). Trudno jednak odmówić podstaw stwierdzeniom Roberta Franka: wiatr przeciwny odczuwamy w Polsce silniej niż wiatry przychylne.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane