– Jest niepisana umowa: my kontrolujemy od rana do godz. 16 i w tym czasie jest farmaceuta. Wieczorami inspektorzy nie pracują i właściciele aptek o tym wiedzą – powiedział niespełna miesiąc temu na łamach DGP jeden z inspektorów farmaceutycznych. W środowisku zawrzało. Zarówno samorząd aptekarski, jak i branżowy portal Mgr.Farm postanowiły sprawdzić te doniesienia. Potwierdziły się.

Przyzwolenie na naciąganie

Zgodnie z art. 92 ustawy – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2211) w godzinach, kiedy apteka jest czynna, powinien być w niej obecny farmaceuta, który spełnia warunki bycia kierownikiem apteki (m.in. ma odpowiedni staż). To oznacza, że w niemal każdej placówce musi pracować co najmniej dwóch farmaceutów. Jeśli apteka jest długo otwarta, a pracuje także w weekendy – co najmniej trzech. Brak takiej obsady może prowadzić nawet do cofnięcia zezwolenia. Jednocześnie z danych zaprezentowanych kilka tygodni temu przez Ministerstwo Zdrowia na jedną aptekę w Polsce przypada 1,78 farmaceuty. Nie ma więc możliwości, by wszystkie przestrzegały przepisów (tym bardziej że w większych miejscowościach w niektórych placówkach pracuje po 5–6 aptekarzy). W rzeczywistości nie muszą, bo – jak ustalił DGP –wieczorami i w weekendy nie są przeprowadzane kontrole. Przedsiębiorcy o tym doskonale wiedzą.

– Kontrole wojewódzkich inspektoratów farmaceutycznych są przeprowadzane niemal wyłącznie w godzinach funkcjonowania urzędów, a to w praktyce oznacza przyzwolenie na „drobne naciąganie przepisów” przez właścicieli aptek w godzinach popołudniowych oraz w weekendy i święta – przyznaje Łukasz Waligórski, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej i redaktor naczelny portalu Mgr.Farm, który zebrał dane o liczbie kontroli we wszystkich województwach (patrz grafika).

Brak kontroli

Nieprawidłowości występują, co można stwierdzić na podstawie statystyk z województw, w których inspektorzy odwiedzali apteki w weekendy. Lubuski wojewódzki inspektor farmaceutyczny wszczął siedem postępowań w sprawie nieobecności w aptece farmaceuty. Na Śląsku takich przypadków było 10.

– Tam, gdzie ryzyko kontroli jest najmniejsze – a więc apteki w małych miejscowościach, daleko od miast wojewódzkich – niemal normą jest brak farmaceuty po południu i w sobotę. Po co zatrudniać dwóch takich specjalistów, skoro wystarczy jeden, który będzie pracował od 8 rano, a po godzinie 16 zastąpi go technik farmaceutyczny. Przecież i tak nikt apteki nie skontroluje w tym czasie – tłumaczy Łukasz Waligórski. I dodaje, że nawet gdyby doszło do kontroli, to łamiącemu prawo właścicielowi niewiele grozi. Najpierw dostanie nakaz dostosowania prowadzonej działalności do wymogów prawa. Dopiero gdyby tego nie uczynił, może stracić zezwolenie.

– Paradoksem w tej sytuacji wydają się kary do 50 tys. zł za złamanie zakazu reklamy aptek, a jednocześnie brak jakichkolwiek konsekwencji za nieobecność farmaceuty na zmianie w aptece. Które z tych dwóch przewinień właściciela apteki bardziej zagraża bezpieczeństwu pacjentów? – pyta naczelny Mgr.Farm.

„Wyrażamy swoje zaniepokojenie brakiem właściwego nadzoru ze strony niektórych wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych, w szczególności w zakresie kontroli dotyczącej zapewnienia pełnej obsady fachowego personelu w aptekach ogólnodostępnych. W ocenie Naczelnej Rady Aptekarskiej brak odpowiedniej liczby farmaceutów niezbędnych do właściwego funkcjonowania danej placówki narusza obowiązujące w tym zakresie przepisy prawa farmaceutycznego, co w konsekwencji może doprowadzić do zagrożenia zdrowia lub życia pacjentów” – czytamy w stanowisku Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Liczba kontroli

Liczba kontroli

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Główny inspektor farmaceutyczny zapowiedział już przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Sęk w tym, że patrząc realnie, niewiele może zrobić. Inspekcja farmaceutyczna jest skrajnie niedofinansowana. Niemal każdy wojewódzki inspektor w rozmowach na temat podejmowanych przez niego działań zwraca uwagę na to, że nie dysponuje odpowiednią liczbą etatów. Kłopotem w razie chęci przeprowadzania kontroli poza miastem byłby także dojazd. Brakuje pieniędzy na paliwo.