statystyki

Sierant: Trzeba być Graczem, a nie Stawką w Grze

autor: Artur Sierant04.12.2017, 07:45; Aktualizacja: 04.12.2017, 09:44

Listopad przyniósł dziennikarską aktywność w mediach społecznościowych. Tym razem przeprowadzano analizę zdjęć powieszonych portretów. I to nie tych na ścianie. Te się teraz zdejmuje. Żeby pozostać w tym patriotycznym nurcie, pozwolę sobie wszystkich przelicytować, nie będę szukał zdarzeń sprzed lat 20. Popatrzę na zdarzenia sprzed lat 22.

Reklama


W XVIII wieku kryzysy finansowe omijały Polskę szerokim łukiem. Anglicy i Francuzi mieli swoje pierwsze bańki spekulacyjne związane z akcjami odpowiednio Kompanii Mórz Południowych oraz Kompanii Missisipi w 1720 r. To było burzliwe stulecie.

Najbardziej burzliwe były wydarzenia 1772 r. W Londynie i Szkocji spekulowano wówczas nieruchomościami oraz akcjami towarzystw budujących kanały i płatne drogi, zaś w Holandii akcjami Kompanii Wschodnioindyjskiej. Gorączka spekulacji przypadła na okres od czerwca do grudnia 1772 r., załamanie nastąpiło w styczniu roku pańskiego następnego. Co interesujące, w czerwcu upadł szkocki Ayr Bank, którego właściciel próbował grać na krótko na akcjach holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, zaś w grudniu upadł holenderski bank Clifford & Co., który podbijał cenę tych akcji. I jedni, i drudzy mieli „zły timing”. We wrześniu, w cieniu tych wydarzeń, Rosja, Austria i Prusy notyfikowały pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej. Inwestorzy mieli inne problemy na głowie.

Do Polski docierały nie tylko kryzysy, ale też epidemie. W XIV wieku ludność Europy została zdziesiątkowana przez dżumę. Współczesne badania wskazują, że zaczęła się ona w latach 1338–1339 w dzisiejszym Kirgistanie, stamtąd rozprzestrzeniła się do Chin i Indii. Z analizy zapisków wynika, że pierwsi chorzy pojawili się w europejskich portach w 1346 r., byli to kupcy i marynarze podróżujący wzdłuż Jedwabnego Szlaku. Ignorowano początkowe objawy i zgony, tym bardziej że ówczesna medycyna była bezradna wobec tej choroby. Zaraza opanowała kolejno południową, zachodnią i północną Europę. Nie dotarła do ówczesnej Polski. Od południa oddzielały nas Karpaty. Na północy byli Krzyżacy, z którymi nie mieliśmy dobrych relacji. I tu wkracza na scenę król Kazimierz Wielki. W czasie epidemii i bezpośrednio po niej sąsiedzi byli bardzo osłabieni, można więc było dużo osiągnąć w polityce zagranicznej i uporządkować sprawy w kraju, zwłaszcza gdy dysponowało się zapasami żywności.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Reklama