Rząd odmraża obywatelski projekt ograniczający handel w niedziele i dopasowuje go do swoich oczekiwań. Jak dowiedział się DGP, rządząca partia zdecydowała, że początkowo obostrzenia mają obowiązywać tylko w co drugą niedzielę. Jeśli Polacy przyzwyczają się do nich, zakaz zostanie rozszerzony na wszystkie ostatnie dni weekendu. Zmiany mają być wprowadzane już 1 stycznia 2018 r. O ile oczywiście posłowie zdążą je odpowiednio wcześniej uchwalić.

Dziś, po pięciomiesięcznej przerwie, prace nad projektem wznowi sejmowa podkomisja ds. rynku pracy. Posłowie będą analizować projekt punkt po punkcie i zgłaszać poprawki. – Nie tylko te przedstawione już w kwietniu przez wnioskodawców projektu, czyli NSZZ „Solidarność”, lecz także realizujące inne wnioski zawarte w marcowym stanowisku rządu. Czekamy na opinię Biura Legislacyjnego Sejmu, którego uwagi również zostaną rozpatrzone – tłumaczy Janusz Śniadek, poseł PiS, przewodniczący podkomisji.

Przekonać partnerów

Etapowe wdrażanie ograniczeń niedzielnego handlu rząd sugerował już wcześniej. W swoim oficjalnym stanowisku podkreślał, że taka formuła zmian sprawdziła się w przypadku wprowadzenia innych istotnych modyfikacji w zakresie zatrudnienia, np. wolnych sobót oraz niższej tygodniowej normy czasu pracy. Problem w tym, że takiego rozwiązania nie popierają ani związki zawodowe, ani pracodawcy.

– Pod naszym projektem podpisało się pół miliona Polaków. Poparli oni wprowadzenie ograniczeń w każdą niedzielę, z wyłączeniem tych handlowych. Dodatkowo trzeba zwrócić uwagę, że projekt nie zakazuje całkowicie handlu. Dopuszcza jego prowadzenie przez właścicieli placówek i przewiduje wiele wyjątków, które obejmują m.in. stacje paliw, dworce, kwiaciarnie czy kioski – tłumaczy Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, przedstawiciel inicjatywy ustawodawczej w sprawie wolnych niedziel.

CO MOŻNA, A CZEGO NIE

CO MOŻNA, A CZEGO NIE

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z kolei pracodawcy podkreślają, że etapowe wprowadzanie zmian oznaczałoby konieczność kilkukrotnego dostosowywania systemów organizacji pracy oraz współpracy z dostawcami. Niezadowoleni będą też klienci, bo nie będą wiedzieć, czy w daną niedzielę można zrobić zakupy, czy też nie. Ich zdaniem handel w ostatni dzień weekendu nie powinien być ograniczany.

– Z badań wynika, że rośnie odsetek Polaków, którzy nie chcą wprowadzania zakazu. Dziś stanowią oni już większość ogółu. Na dodatek obostrzenia spowodują ograniczenie zatrudnienia, w tym osób młodych i niepełnosprawnych, oraz uderzą w szczególności w podmioty zajmujące się handlem przygranicznym lub towarami o krótkim terminie spożycia, czyli przede wszystkim żywnością – wskazuje Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Co się zmieni?

Sposób wprowadzenia ograniczeń to jednak tylko jedna z wielu modyfikacji, jakie mogą zostać uwzględnione w obywatelskim projekcie. Jeśli posłowie będą chcieli wprowadzić wszystkie uwagi strony rządowej, zmieni się też m.in. zakres wyjątków od zakazu. Dla przykładu rząd postuluje, aby objąć nimi także placówki pocztowe, zakłady pogrzebowe, giełdy, jarmarki, targi okazjonalne, centra logistyczne i terminale kontenerowe (zwłaszcza w transporcie międzynarodowym). Solidarność uwzględniła już większość uwag w tym zakresie i zgłosiła poprawki do swojego projektu, które mają przedstawić w jej imieniu posłowie.

Zmienią się też przepisy dotyczące obowiązującego już zakazu pracy w handlu w święta, które są zawarte w k.p. (w przeciwnym razie inne ograniczenia obowiązywałyby w niedziele, a inne w 13 dni świątecznych w ciągu roku). – Przedstawiona zostanie propozycja dostosowania tych regulacji, aby były one spójne – zapewnia Janusz Śniadek.

Rząd sprzeciwiał się też wprowadzaniu kary pozbawienia wolności za złamanie zakazu handlowania, uznając ją za nieproporcjonalną w stosunku do czynu zabronionego. Wnioskodawcy uwzględnili już tę uwagę. – Postulujemy zastąpienie kary pozbawienia wolności grzywną uzależnioną od obrotu – wskazuje Alfred Bujara.

Jak ustalił DGP, więzieniem miałoby być zagrożone jedynie uporczywe lub złośliwe naruszanie zakazu, co oznaczałoby spójność z innymi przepisami karnymi w zakresie stosunku pracy (uporczywe lub złośliwe łamanie praw pracowniczych już teraz jest zagrożone karą pozbawienia wolności na podstawie k.k.).

Niewykluczone, że zmieni się też zakres obowiązywania nowych przepisów. Rząd wskazywał, że obywatelski projekt ogranicza niedzielną sprzedaż jedynie na podstawie umowy o pracę, zlecenia lub dzieła. Pracodawcy mogliby zatem stosować inne umowy (w szczególności nienazwane), które są dopuszczalne na gruncie k.c. Tym samym mogliby obchodzić obostrzenia.

– Zależy nam na tym, aby omawiany projekt uporządkować i zracjonalizować – podsumowuje Janusz Śniadek.