„W dniu trzeciego kwietnia 2017 r. spółka Idea Investment S.a.r.l. objęła 49,99 proc. udziałów w nowo utworzonej spółce Idea 24/7 Inc z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Wartość objętych udziałów to 1 155 tys. USD” – taką lakoniczną informację przekazał w opublikowanym kilka dni temu raporcie Idea Bank, który pośrednio jest właścicielem Idea Investment. Jak się okazuje, kryje się za tym plan wejścia IB – i jego głównego akcjonariusza, Leszka Czarneckiego, jednego z najbogatszych Polaków – na amerykański rynek.

– Zachęceni sukcesem grupy Idea Bank, czyli samodzielnej grupy wspierającej rozwój małych firm przy wykorzystaniu narzędzi fintech, postanowiliśmy przetestować jej model biznesowy w Stanach Zjednoczonych. W tej sytuacji dostrzegamy potencjał, aby zdobyte przez siedem lat doświadczenia wykorzystać również poza Polską, tam gdzie małe firmy mają duży udział w PKB i tworzeniu miejsc pracy – deklaruje Małgorzata Szturmowicz, członek zarządu Idea Banku odpowiedzialna za finanse. Ma ona doglądać również biznesu w USA.

Na razie zbieranie doświadczenia

Leszek Czarnecki sporą część swojego czasu spędza na Florydzie. I tam właśnie powstała nowa spółka. Ma już lokalnych reprezentantów. Funkcję CEO pełni Justin Leto, który w rejestrze spółek z Miami występuje wspólnie z Lawrencem Bassukiem. To prawnicy z lokalnej kancelarii Leto Bassuk.

Na razie wiadomo, że spółka powstała, ale jaki dokładnie ma być jej model funkcjonowania – jeszcze nie. Biorąc pod uwagę doświadczenia Idea Banku, można się spodziewać udzielania wysoko oprocentowanych kredytów dla najmniejszych przedsiębiorstw. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że finansowanie w części dostarczy Idea Bank, a w części sam Leszek Czarnecki. Początkowo projekt ma działać na ograniczoną skalę. Pierwsze kwartały działania mają być poświęcone na zbieranie doświadczeń na temat funkcjonowania na nowym rynku.

– Inwestycja w Stanach Zjednoczonych jest na bardzo wczesnym etapie, a jej skala nie jest duża. Jest to wspólna inwestycja grupy Idea Banku, Leszka Czarneckiego oraz menedżerów z USA odpowiedzialnych za projekt. Przyglądamy się innym rynkom i nie wykluczamy możliwości uruchomienia projektów wzorowanych na grupie Idea Banku także w Europie, gdzie duch przedsiębiorczości jest bardzo silny, ale poziom innowacyjności usług bankowych jest niższy niż w Polsce – mówi Małgorzata Szturmowicz.

Nie znajdujemy benchmarku

W I półroczu dysponujący niewiele ponad 20 mld zł aktywów Idea Bank miał prawie 110 mln zł zysku netto. To wprawdzie o dwie trzecie mniej niż rok wcześniej, ale spadek ma charakter statystyczny – przed rokiem wynik poprawiła sprzedaż firmy windykacyjnej GetBack. Obsługując ponad 300 tys. firm, najczęściej tych z segmentu mikro, jak osoby prowadzące działalność gospodarczą, IB uzyskuje znacznie wyższą niż przeciętna w sektorze marżę odsetkową (w uproszczeniu – różnicę między tym, co zarobi na kredytach, a kosztem depozytów). W tym roku wynosi ona 4 proc. Ponieważ jednak działa w segmencie podwyższonego ryzyka, musi się liczyć z większymi odpisami z tytułu wartości aktywów niż najwięksi konkurenci działający na naszym rynku.

Idea Bank jest też znany z nowinek technologicznych, jak mobilne wpłatomaty (bankomaty z funkcją wpłacania pieniędzy zainstalowane w samochodach, które mogą przyjechać w wyznaczone przez klienta miejsce). – Jesteśmy świadkami bardzo silnego trendu tworzenia start-upów i rozwijania prywatnej przedsiębiorczości, nie tylko w naszym kraju, ale też w innych gospodarkach na świecie przy ogromnym deficycie instytucji finansowych wyspecjalizowanych w obsłudze ściśle tego segmentu, w szczególności posiadających know-how w zakresie oceny ryzyka kredytowego małych firm. Nieskromnie możemy powiedzieć, że nie znajdujemy dla Idea Banku benchmarku na świecie, a rozwijając nasz projekt, jesteśmy w stanie popularyzować osiągnięcia polskich bankowców poza granicami naszego kraju – chwali się Małgorzata Szturmowicz.

Sukcesy na miarę rynków

Dla Leszka Czarneckiego wejście na amerykański rynek pożyczkowy nie będzie pierwszą inwestycją zagraniczną. Do tej pory jego działalność – skupiona na rynku finansowym – koncentrowała się w naszym regionie. Na Białorusi ma bank należący do grupy Getin Holding, w którym pracuje ponad 1000 osób. Na Ukrainie zatrudnia ponad 900 ludzi. Ponad 700 pracuje w Rosji, a prawie pół tysiąca – w Rumunii. Pod względem skali działania wyraźnie ustępują one jednak Idea Bankowi. Aktywa tej polskiej spółki są pięć razy większe od zagranicznych (największe – w Rumunii – wynosiły w końcu marca 1,7 mld zł).

Chociaż większość zagranicznych biznesów jest dochodowa, to ze względu na straty na Ukrainie zagranica ogółem była na minusie.

– Na miarę państw, w których Czarnecki prowadzi biznes, można mówić o sukcesie. W stosunku do sytuacji gospodarczej tych krajów i warunków działania jego spółki radzą sobie w miarę nieźle. Na Wschodzie jego pomysł opierał się na podobnym założeniu, co jakiś czas temu w Polsce: jeśli mamy stosunkowo duży kraj ze słabo rozwiniętym sektorem finansowym, to jest szansa na duży wzrost. Ostatecznie to się jednak nie do końca zrealizowało. Jeśli teraz realizowany ma być pomysł fintechowy, to Stany są dobrym miejscem – komentuje Andrzej Powierża analityk w domu maklerskim Banku Handlowego.

Współpracownicy Czarneckiego (on sam rzadko rozmawia z dziennikarzami) podkreślają, że plany wejścia na nowe rynki nie oznaczają, że biznesmen chce wycofać się z naszego kraju. 

Finansowanie ma zapewnić Idea Bank, a w części sam Leszek Czarnecki