•  RWE jest jednym z największych prywatnych przedsiębiorstw energetycznych w Europie, obecnym na polskim rynku od wielu lat. Czy podzielacie opinie, że Polsce grozi brak energii?

- Należy się spodziewać, że bez natychmiastowych, nowych inwestycji w moce wytwórcze, Polska może przeżywać w latach 2012-2015 deficyt podaży energii elektrycznej. Aby temu zapobiec, poza inwestycjami modernizacyjnymi, trzeba będzie zainwestować także w projekty nowych elektrowni. Nasze doświadczenia z Niemiec pokazują, że na budowę nowych mocy wytwórczych bazujących na węglu potrzeba dwóch lat na planowanie i uzyskiwanie zezwoleń oraz prawie czterech lat na budowę do czasu uruchomienia. W praktyce oznacza to, że jeśli dzisiaj zostanie podjęta decyzja w sprawie budowy nowych mocy wytwórczych, to zostaną one włączone do sieci około 2014 roku.

•  W Polsce brakuje dojrzałych projektów inwestycyjnych, ale cena hurtowa energii zbliża się do poziomu cen niemieckich czy czeskich, tj. ok. 60 euro za 1 MWh i będzie się opłacało importować energię do Polski.

- W przeliczeniu 60 euro za 1 MWh to ok. 215 złotych. Ceny na takim i wyższym poziomie obserwowaliśmy na początku roku w Polsce. Jednak problemu nie rozwiąże import energii, lecz wzmocnienie strategicznej pozycji Polski na europejskim rynku energetycznym i inwestowanie w nowe moce wytwórcze. Do takiego rozwoju potrzebne są jednak bodźce regulacyjne dla operatorów sieci, którym będzie się opłacało inwestowanie w rozbudowę odpowiednich mocy. Do tego dochodzi deficyt energetyczny w południowej i wschodniej Europie.

•  Jeśli deficyt energii w Polsce jest realny, a prognozy wzrostu popytu - 2-3 proc. rocznie - rozsądne, to dlaczego do tej pory RWE nie podjęło decyzji o budowie elektrowni w Polsce?

- Jesteśmy zainteresowani budową nowych mocy wytwórczych w Polsce. Myślimy między innymi o dwóch blokach o mocy 800 MW każdy oraz o uczestnictwie w modernizacji mocy już istniejących. Za wskazaną i korzystną uważam współpracę z polskimi partnerami. Od pewnego czasu prowadzimy w tej sprawie rozmowy. Podpisaliśmy m.in. list intencyjny z Kompanią Węglową dotyczący przygotowania studium wykonalności budowy elektrowni. Wyników tego studium spodziewamy się w ciągu dwóch miesięcy.

•  Z kim poza Kompanią Węglową prowadzicie rozmowy i czego konkretnie dotyczą?

- Wolałbym poczekać z informacjami, aż polski rząd przedstawi klarowny plan i strategię rozwoju energetyki. Nie byłbym profesjonalistą, gdyby decyzyjne osoby po stronie polityki i biznesu o konkretach naszych planów dowiedziały się z prasy.

•  Jeśli dojdzie do prywatyzacji polskich grup energetycznych z udziałem inwestorów strategicznych, to RWE weźmie w niej udział?

- Nie wykluczamy uczestnictwa w prywatyzacji polskich pakietów energetycznych. Czekamy na decyzję rządu w sprawie rodzaju prywatyzacji i ewentualną gotowość do zaproszenia strategicznych inwestorów. Sądzę, że inteligentne powiązanie inwestycji w modernizację i budowę nowych elektrowni w poszczególnych projektach - najchętniej z polskim partnerem - i udział w prywatyzacji, stanowią zarówno dla nas, jak i dla rozwoju polskich przedsiębiorstw energetycznych najlepszą strategię inwestycyjną.

•  Jaka jest szansa na polubowne rozwiązanie sporu z URE w sprawie stosowania przez was cen dla gospodarstw domowych niezatwierdzonych przez Urząd?

- Jesteśmy przekonani, że podjęte przez nas działania są zgodne z obowiązującym prawem, zgodnie ze stanowiskiem prezesa URE z 2001 roku, które dało nam prawo ustalania cen bez konieczności akceptacji przez URE. Jesteśmy w stałym kontakcie z Urzędem Regulacji Energetyki i szukamy wspólnego, sensownego rozwiązania dla obydwu stron.

•  FILIP THON

w RWE zatrudniony od 2004 roku, prezes zarządu RWE Stoen od stycznia 2008 r. Wcześniej pracował jako konsultant w firmie Accenture GmbH we Frankfurcie nad Menem, jest doktorem ekonomii ze specjalizacją w zakresie energetyki.