statystyki

Duchowni w USA bogatsi od Google'a. Czy te pieniądze mogą wspomóc Trumpa?

autor: Eliza Sarnacka-Mahoney10.03.2017, 07:20; Aktualizacja: 10.03.2017, 07:56
Amerykańska flaga na czarnym tle

Z analizy wystąpień Trumpa podczas wieców wyborczych można wnioskować, że odkrycie, iż prawo zabrania Kościołom finansowego angażowania się w politykę, było dla niego niespodzianką.źródło: ShutterStock

Amerykańskie Kościoły mają więcej pieniędzy niż cała Dolina Krzemowa. Donald Trump chce, by te ogromne środki popłynęły do polityki.

Reklama


Pozbędę się poprawki Johnsona, zniszczę ją i przywrócę naszym przedstawicielom religijnym wolność słowa – nieoczekiwanie obwieścił na początku lutego Donald Trump. Te słowa padły w trakcie spotkania modlitewnego – zjazdu amerykańskich polityków, dyplomatów oraz przywódców religijnych, które co roku odbywa się w Waszyngtonie.

Poprawka Johnsona, wprowadzona do prawa podatkowego w 1954 r., zakazuje organizacjom charytatywnym – a więc i Kościołom – finansowego wspierania kandydatów na stanowiska publiczne pod groźbą utraty ulg podatkowych. Jej pomysłodawcą był ówczesny senator Lyndon B. Johnson (późniejszy prezydent), który w ten sposób wziął odwet za to, że sponsorowana przez kilka organizacji charytatywnych kampania omal nie przekreśliła jego kariery. Waszyngton nie miał problemu z przyjęciem jego pomysłu. Instytucje charytatywne, brzmiał główny argument podczas debat w Kongresie, zostały obdarzone ulgami podatkowymi dlatego, że wykonują pracę na rzecz całego społeczeństwa, nie tylko sympatyków wybranych partii. Zaangażowanie ich finansów w politykę to w istocie wydawanie publicznych pieniędzy bez zgody społeczeństwa. W demokratycznym państwie – zadecydował Kongres – taka rzecz nie powinna mieć miejsca.

Przez ponad 60 lat poprawka Johnsona była uważana za ważne narzędzie regulacji stosunków między państwem a Kościołami. Dlaczego Trump chce ją zniszczyć? By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się zjawisku obecnemu w religijnym życiu Stanów i przybierającemu w ostatnich dekadach na sile. To rosnące bogactwo tamtejszych Kościołów. Religia jest w Ameryce prężnie działającą gałęzią gospodarki – według najnowszych szacunków naukowców z Uniwersytetu George’a Waszyngtona wartość tego sektora wynosi 1,2 bln dol. To równowartość 15. gospodarki świata albo łączna wartość 10 największych firm amerykańskich z Google’em, Amazonem i Apple’em na czele.

Skąd mają tak wielki majątek? Bogactwo ulokowane jest w dobrach materialnych należących do członków społeczności religijnych, w nieruchomościach, a także generowane przez instytucje świadczące rozmaite usługi, w tym szkoły, szpitale, ochronki i sierocińce, lecz także religijne koncerny medialne i branże wytwórcze nastawione na obsługę religijnych potrzeb narodu. Do dobrej kondycji finansowej branży bez wątpienia przyczynia się to, że religijna Ameryka ma bardzo hojną rękę. 150 mln obywateli USA, którzy według rejestrów są członkami parafii, zostawia rocznie na tacach aż 119 mld dol.

Przede wszystkim jednak amerykańska branża charytatywna, w tym Kościoły, nie jest tworem żyjącym tylko z wiernych. Jest, jak reszta kraju, przedsiębiorcza. Właściciele i najczęściej jednocześnie pastorzy Kościołów prowadzący własne firmy, jak na przykład niezwykle popularne w USA religijne koncerny medialne, wyrastają na bogaczy równych szefom spółek nowych technologii. Przykładem może być lider Ruchu Charyzmatycznego Chrześcijaństwa Joel Osteen, pastor kościoła Lakewood w Houston w Teksasie, który zarabia na telewizyjnych transmisjach kazań oraz publikacji literatury opartej na tychże wystąpieniach. W ciągu 15 lat zgromadził majątek wart co najmniej 40 mln dol. Kapitał Marcusa Lamba, również pastora z Teksasu, a jednocześnie właściciela drugiej największej na świecie religijnej stacji telewizyjnej Day Star TV, wyceniany jest na ok. 250 mln dol. James Dobson, założyciel i szef chrześcijańskiego instytutu pomocy rodzinie Focus on the Family, zarabia rocznie na sprzedaży materiałów edukacyjnych, seminarów, szkoleń oraz programów telewizyjnych ponad 100 mln dol. Zaś Tim Wildmon, szef organizacji American Family Association (założonej przez jego ojca Donalda Wildmona) czerpie profity z radia – jego rozgłośnia American Family Radio specjalizująca się we współczesnym chrześcjańskim rock’n’rollu generuje 20 mln dol. zysku rocznie.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama