– Nadzór nad sektorem finansowym ze strony Komisji Nadzoru Finansowego zakrawał na śmieszność – tak w październiku 2015 r. działalność nadzorców oceniała na łamach DGP rzecznik finansowy Aleksandra Wiktorow. Bowiem ostatnie lata to problemy milionów osób, które wykupiły ubezpieczenia w ubezpieczeniowym funduszu kapitałowym (UFK). Nazywane obecnie, nie bez powodu, toksycznymi polisami.

Rozszerzone kompetencje

Krytyczna ocena formułowana przez minister Wiktorow była prawdziwa. Ale problemem było nie tylko podejście KNF, lecz także ograniczone możliwości działania. Walka z przedsiębiorcami oferującymi toksyczne polisy spoczywała w praktyce na barkach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ale to się wreszcie zmieni.

W ostatnich dniach Ministerstwo Finansów opublikowało bowiem projekt nowelizacji ustaw o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej.

Ilu przedsiębiorców obejmą nowe regulacje

Ilu przedsiębiorców obejmą nowe regulacje

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Cel? „Wprowadzenie proponowanych zmian powinno zwiększyć zaufanie klientów do działalności zakładów ubezpieczeń oraz innych dystrybutorów oferujących ubezpieczeniowe produkty inwestycyjne” – informuje MF.

Nowe rozwiązania wynikają w znaczącej mierze z naszych obowiązków unijnych. Chodzi o to, by dostosować polskie przepisy do wchodzącego 1 stycznia 2018 r. w życie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady z 26 listopada 2014 r. w sprawie dokumentów dotyczących detalicznych produktów zbiorowego inwestowania i ubezpieczeniowych produktów inwestycyjnych (tzw. PRIIP).

Metoda poprawy bezpieczeństwa konsumentów na rynku finansowym ma być dość prosta. KNF dostanie do swej ręki kij na zakłady ubezpieczeń, banki, agentów ubezpieczeniowych i brokerów.

Rzecz najważniejsza: urzędnicy będą mogli zakazać wprowadzenia na rynek produktu, który nie będzie spełniał określonych wymogów. Będą też mogli zawiesić oferowanie danych produktów.

Sposób na brokerów

Tych, którzy będą naruszać przepisy i dalej będą oszukiwali konsumentów, czekają ogromne kary. Zgodnie z propozycją Ministerstwa Finansów będą one sięgały w przypadku osób prawnych równowartości 5 mln euro lub 3 proc. przychodów netto ze sprzedaży towarów i usług oraz operacji finansowych, a w przypadku osób fizycznych – równowartości 700 tys. euro lub dwukrotności kwoty korzyści uzyskanych lub strat unikniętych w wyniku naruszenia.

Co to oznacza w praktyce?

– Ano to, że żaden broker, który dotychczas w zasadzie nie ponosił żadnej odpowiedzialności za wciskanie klientom fatalnych produktów, nie odważy się oszukiwać ludzi, którzy mu zaufali – wyjaśnia nam menedżer w jednym z największych zakładów ubezpieczeń w Polsce.

Jego zdaniem rynkowe patologie dzięki przedstawionym przez MF rozwiązaniom rzeczywiście mogą zniknąć. Nie upatruje jednak nadziei w zmianie praktyk ubezpieczycieli, bo ci ponoć już teraz podchodzą do swoich klientów uczciwie, lecz właśnie w obawach brokerów. – Do tej pory panowało przekonanie zarówno po stronie zakładów, jak i brokerów, że tym drugim nic nie grozi. Brokerzy oszukiwali więc konsumentów, ubezpieczyciele zaś udawali, że tego nie widzą – tłumaczy nam ekspert.

Co ciekawe, oficjalnie ubezpieczyciele bardzo oszczędnie wypowiadają się o ewentualnych konsekwencjach nowych przepisów dla branży i klientów. Z siedmiu towarzystw poproszonych przez nas o komentarz, które mają w swojej ofercie m.in. polisy inwestycyjne z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, o opinię pokusił się tylko Open Life. Firma wskazuje, że projekt MF wpisuje się w ciąg zmian legislacyjnych zmierzających do poprawy oferowania inwestycyjnych produktów ubezpieczeniowych, a regulacje o podobnych wymaganiach wprowadziły już wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące systemu zarządzania produktem ubezpieczeniowym. Zakłady miały obowiązek wdrożyć je do 1 lipca 2016 r. Wytyczne zobowiązały ubezpieczycieli do wcielenia w życie systemów, które pozwalają m.in. monitorować zachowanie produktów od momentu projektowania do wycofania z rynku i minimalizować skutki potencjalnych strat klientów z powodu ich wad.

– Dodatkowo także działania UOKiK i Polskiej Izby Ubezpieczeń przyczyniły się do podniesienia na wyższy poziom zakresu informacji przedstawianej klientom – mówi Kamila Kępińska z Open Life.

Potwierdza, że z tego punktu widzenia zagrożenie karami nie zmienia istotnie działania akurat towarzystw ubezpieczeń. – Zakładając racjonalność w stosowaniu tych kar, spodziewać się ich mogą zakłady ubezpieczeń uporczywie i celowo naruszające omawiane przepisy, a nie te, które popełnią incydentalny błąd, który następnie zostanie skorygowany – dodaje.

Mocny KNF

Kamila Kępińska zaznacza przy tym, że wiele będzie zależało od przyjętej polityki stosowania tych sankcji i zasad postępowania KNF przy wydawaniu decyzji o wstrzymaniu dystrybucji produktów, przy jednoczesnym braku ostrych kryteriów określających warunki do skorzystania z tych prerogatyw.

Nie zmienia to faktu, że wdrożenie dyrektywy wzmocni uprawnienia KNF w zakresie nadzoru nad ubezpieczeniowymi produktami inwestycyjnymi. Na ich ograniczony zakres przedstawiciele nadzoru zwracali uwagę m.in. w czasie dyskusji o problematycznych polisach z elementem inwestycyjnym, czyli ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. W wielu takich produktach przedterminowe zerwanie umowy oznaczało konieczność zapłaty opłat likwidacyjnych pożerających często większość zgromadzonych pieniędzy. Wielu klientów było też przekonanych, że lokuje pieniądze w bezpieczne lokaty, a nie w produkty inwestycyjne, na których mogą stracić. Pomoc dla poszkodowanych właścicieli popularnych „uefek” oparła się przede wszystkim na działaniach rzecznika ubezpieczonych (obecnego rzecznika finansowego) i UOKiK, który wymógł na towarzystwach obniżki opłat likwidacyjnych. Pierwsze porozumienia z zakładami objęły głównie tych, którzy polisy kupowali od 2013 r. Było to w sumie ok. 600 tys. osób. W grudniu ubiegłego roku zostały one rozszerzone na wszystkie feralne polisy z UFK i objęły dodatkowo ok. 1,4 mln tych produktów. 

Etap legislacyjny

Projekt przekazany do konsultacji