• Jeden z samorządowców określił panią jako cesarzową funduszy unijnych, która zabiera dotacje.

- To całkowicie nieadekwatne określenie, bo zasady rządzące podziałem środków unijnych powinny być przejrzyste. Wiem, że to może deklarować każdy, jednak mam pełne przekonanie, że nie ma tu miejsca na uznaniowość, a kryteria są jasne i wszystkim znane.

• To skąd wzięły się protesty wokół pani osoby i weryfikacji listy projektów kluczowych?

- Sama jestem tym zdziwiona. Szczególnie, że apogeum nastąpiło w ostatnich dniach, a weryfikacje prowadzimy od początku grudnia. Ma ona na celu przyśpieszenie wydawania środków unijnych w perspektywie 2007-2013. W mojej ocenie te listy zostały tak stworzone, że stały się zamrażarką pieniędzy. Oczywiście przyjmuję argument, że dla części beneficjentów umieszczenie ich projektu na liście było impulsem do rozpoczęcia przygotowań. Jednak stało się tak w niewielkiej liczbie przypadków, bo duża część beneficjentów potraktowała umieszczenie ich projektu na liście jako przyrzecznie uzyskania dotacji i nic nie robiła. A my nie możemy na nich czekać.

541 PROJEKTÓW NA LIŚCIE PROJEKTÓW KLUCZOWYCH

Na głównych listach projektów kluczowych, stworzonych przez rząd PiS, znalazło się 541 projektów o znaczeniu strategicznym dla Polski. Na ich realizację miało pójść ponad 42,5 mld euro, z czego blisko 27,4 mld euro miało pochodzić z funduszy unijnych. Wydatki na realizację tej listy miały pochłonąć ponad 40 proc. całej unijnej pomocy, która ma trafić do Polski do 2013 roku. Do tego należy doliczyć ponad 312 projektów rezerwowych o łącznej wartości 16 mld euro. Aby zostały one zrealizowane, potrzeba ponad 9,9 mld euro unijnych dotacji. Najwięcej projektów, bo 318 podstawowych i 273 rezerwowe, jest w programie Infrastruktura i Środowisko. Listy projektów kluczowych występują jeszcze w dwóch innych programach: Innowacyjna Gospodarka (116 projektów podstawowych i 29 rezerwowych) oraz Rozwój Polski Wschodniej (107 podstawowych i 10 rezerwowych). Lista dla tego ostatniego programu - zgodnie z zapowiedziami resortu rozwoju - na razie nie ma być weryfikowana.

• Poprzedni rząd sugerował, że umieszczenie na listach praktycznie oznacza przyznanie unijnej dotacji.

- Jeśli ktoś znalazł się na liście, to powinien przeczytać odpowiednie wytyczne, w których jest napisane, że umieszczenie projektu na liście nie daje gwarancji uzyskania dofinansowania. Co pół roku listy można oceniać i weryfikować. Dodatkowo listy zostały stworzone i ogłoszone przed ustaleniem ostatecznych kryteriów wyboru projektów i ogłoszeniem ich przez komitety monitorujące, co jest podstawowym wymogiem rozdzielania unijnych pieniędzy. Nie było wówczas nawet propozycji tych kryteriów. Nawet więcej, bo listy powstały zanim zakończyliśmy z Komisją Europejską negocjacje programów operacyjnych.

• To jaki był sens tworzenia list?

- Głównym argumentem miało być przyśpieszenie wydawania unijnych pieniędzy. Ostatecznie stało się odwrotnie, bo listy stały się zamrażarkami dotacji.

• Jak będą wyglądały listy po weryfikacji?

- Wbrew temu, co się mówi, w znacznej części działań pozostawiamy listy bez zmian. Jednak część projektów nie odpowiada kryteriom wyboru określonym w programie i dlatego musi zostać z list wykreślona. Dodatkowo na listach miały zostać umieszczone inwestycje strategiczne, a okazuje się, że trafiły nie wiem dlaczego projekty o znaczeniu regionalnym, a nawet lokalnym. Takich inwestycji można znaleźć w Polsce wiele i tylko część z nich została umieszczona na listach. To oznacza, że pozostałe automatycznie straciły szansę na unijne dotacje, bo nie mogą aplikować o środki z regionalnych programów operacyjnych, a w programach krajowych listy skonsumowane są wszystkie dostępne pieniądze. Aby było uczciwiej i takie inwestycje wypadną z list, a uwolnione środki zostaną przeznaczone na konkursy. Oczywiście będzie to działanie racjonalne, np. w przypadku na przykład inwestycji transportowych wszyscy wiemy, jakich dróg czy linii kolejowych brakuje, i w tym obszarze nie w przewidujemy żadnych konkursów. Przy okazji weryfikacji Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie dodaje od siebie żadnych nowych projektów. Pracujemy tylko w oparciu o zawartość list pozostawioną przez poprzedni rząd i o propozycję zmian przysłaną nam przez resorty.

• W których jeszcze obszarach Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie ma zamiaru wprowadzić zmian?

- Żadnych zmian nie planujemy w obszarze zdrowia. Nie będzie też zmian w części działań w programie Innowacyjna Gospodarka oraz przede wszystkim w programie Rozwój Polski Wschodniej.

• Największe protesty podniosły się, gdy wyszło na jaw, że Ministerstwo Środowiska wykreśliło praktycznie całą listę inwestycji środowiskowych w Programie Infrastruktura i Środowisko. Co stanie się z tą listą?

- Listy tworzone przez poszczególne resorty traktowałem jako pośredni etap weryfikacji, a nie ostateczny. Dlatego też nie rozumiem zamieszania wokół propozycji resortu środowiska. Jedno jest pewne - na liście inwestycji środowiskowych będzie więcej niż 35 projektów. Około 30 proc. środków planujemy uwolnić i przesunąć na konkursy. Nie może być tak, że jedna gmina dostanie dotacje, bo ktoś w Warszawie umieścił ją na liście, a pozostałe, mające identyczne inwestycje, nie mają żadnych szans na unijne pieniądze.

PROBLEMY Z INFRASTRUKTURĄ I ŚRODOWISKIEM

Lista projektów kluczowych dla programu Infrastruktura i Środowisko budzi największe kontrowersje. Przez cały ubiegły rok trwały nad nią pracę. Jej ostateczna wersja ujrzała światło dzienne tuż przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Ostatecznie na listę trafiły wszyscy chętni na unijne dotacje. 92 projekty zostały umieszczone na liście podstawowej, a 194 na rezerwowej. - Odrzuciliśmy tylko kilkanaście inwestycji, których nie można sfinansować w ramach programu Infrastruktura i Środowisko - tłumaczyła taką decyzję Agnieszka Bolesta, ówczesny wiceminister środowiska. Po raz kolejny lista stała się głośna, gdy w połowie stycznia w mediach pojawiły się informacje, że w ramach weryfikacji Ministerstwo Środowiska zaproponowało wykreślenie z listy wszystkich projektów środowiskowych i ogłoszenie konkursów. Pewność uzyskania unijnych dotacji miało mieć tylko 35 inwestycji z tzw. zamrażarki, czyli projekty, które dostały zielone światło od KE, ale zabrakło na ich realizację pieniędzy z Funduszu Spójności.

• Poza obszarem środowiska, ile środków przesuwa pani na konkursy?

- W obszarze społeczeństwa informacyjnego w PO IG uwalniamy 20 proc. środków. Ten obszar dotyczy administracji rządowej, więc najwyżej inni ministrowie mogą mieć do mnie pretensje, że wykreślam inwestycje.

• A co z dotacjami na uczelnie wyższe? Ministerstwo Nauki praktycznie zlikwidowało listę projektów kluczowych w tym obszarze.

- Z 32 projektów, które były początkowo na liście, większość zostanie utrzymana.

• Czy lista, którą pani ogłosi, będzie już ostateczna?

- Za pół roku planujemy kolejną weryfikację. Jeśli projekty, które znajdą się na listach, nie będą realizowane zgodnie z harmonogramami, to wypadną z listy. Na ich miejsce będziemy wprowadzali kolejne inwestycje.

• Zmieniając temat. Kiedy zostaną podpisane kontrakty wojewódzkie?

- Przypomnę, że regiony nie chciały podpisać kontraktów w formie zaproponowanej przez poprzedni rząd. Dlatego musieliśmy wypracować taką formę, którą będą mogły zaakceptować. I to nam się udało zrobić. Przez ostatnie trzy tygodnie ich ostateczna wersja była akceptowana przez zarządy województw. Zostaną podpisane 6 lutego.

• Czy Ministerstwo Rozwoju Regionalnego ma pomysł na przyśpieszenie realizacji tej perspektywy finansowej? Mamy początek lutego i konkursy, które wystartowały, można policzyć na palcach. A wszyscy czekają na unijne dotacje.

-Jeśli chodzi o programy sektorowe, za które odpowiada MRR, to w przyszłym tygodniu wywiesimy na naszej stronie internetowej harmonogram konkursów na ten rok. Co dwa tygodnie spotykamy się z instytucjami pośredniczącymi i z jednej strony pytamy je o postęp w wydawaniu pieniędzy ze starej perspektywy, a z drugiej o to, kiedy zaczną być dostępne środki z nowej.

Nie wszystkie instytucje odpowiadają na nasze prośby i nie przekazują nam harmonogramów konkursów ani też informacji, dlaczego nie są w stanie ich opracować. W przyszłym tygodniu każdy będzie mógł zobaczyć, które instytucje są na tyle nieprzygotowane, że nie mogą określić daty pierwszych konkursów.

• Postawienie tych instytucji pod publicznym pręgierzem nic nie da beneficjentom.

- Faktycznie, bo są to sprawy techniczne. Jednak powoli ruszymy ze wszystkimi programami. Pierwsze konkursy rozpoczęły się już w programie Kapitał Ludzki. W lutym rozpoczną się pierwsze nabory w programie Innowacyjna Gospodarka. Praktycznie co miesiąc będą ruszały kolejne działania. Dodatkowo będę zachęcała samorządy do uruchamiania konkursów w regionalnych programach operacyjnych. Na razie pierwsze nabory rozpoczęły się w województwie śląskim. W lutym do niego dołączy kilka kolejnych regionów.

DOTYCHCZAS RUSZYŁO KILKA KONKURSÓW

Jak na razie, konkursy ruszyły tylko w dwóch programach. W ostatnich miesiącach ubiegłego roku odbyły się nabory pilotażowe w komponencie regionalnym programu Kapitał Ludzki (w priorytetach 6 i 9). Cieszyły się one bardzo dużym zainteresowaniem. Wartość składanych wniosków kilkunastokrotnie przekraczała alokację na konkursy. Od grudnia urzędy marszałkowskie i wojewódzkie urzędy pracy systematycznie uruchamiają kolejne działania. Od 29 stycznia trwa pierwszy konkurs w ramach komponentu krajowego PO KL. Dotacje dla uczelni wyższych rozdziela resort nauki i szkolnictwa wyższego. Od końca grudnia trwają pierwsze konkursy w ramach śląskiego regionalnego programu operacyjnego. Samorządy mogą ubiegać się o dotację na inwestycje wodno-kanalizacyjne oraz informatyczne.

• Ministerstwo Rozwoju Regionalnego planuje znowelizować ustawę o rozwoju regionalnym. Czego będą dotyczyły zmiany?

- Ustawa zostanie znacząco skrócona i nie będzie wchodzić w detale. W obecnej formie jest bardzo szczegółowa, co było przeszkodą w stworzeniu takich kontraktów wojewódzkich, z których zarówno ministerstwo, jak i samorządy były zadowolone. Znowelizowana ustawa będzie określała, jak państwo na poziomie strategicznym ma patrzeć na swój rozwój. Tak więc będzie mówiła o dokumentach strategicznych, a nie o tych, które mogą być regulowane aktami niższego rzędu.

Rozmawiał MARIUSZ GAWRYCHOWSKI

• ELŻBIETA BIEŃKOWSKA

od listopada 2007 r. minister rozwoju regionalnego w rządzie Donalda Tuska. Wcześniej przez ponad osiem lat pracowała w śląskim urzędzie marszałkowskim, w którym była dyrektorem Wydziału Rozwoju Regionalnego. Koordynowała pracę zespołu, który tworzył śląski regionalny program operacyjny na lata 2007-2013.