● Czy zauważył pan zwiększony napływ klientów w ostatnich miesiącach?

- Tak. Nie jest to wprawdzie masowy ruch, ale na pewno zauważalny. Powód jest oczywisty: kryzys gospodarczy, który w największym stopniu dotknął światowy sektor finansowy. Nawet nie dlatego, że sytuacja gospodarcza w ostatnich miesiącach stale się pogarsza, ale ze względu na to, że banki komercyjne mają zagranicznych właścicieli, a przez rynki Europy Zachodniej przechodzi gospodarcze tsunami. Banki spółdzielcze są w innej sytuacji.

● Czym ich sytuacja różni się od sytuacji innych instytucji?

- Reprezentujemy wyłącznie polski, budowany od wielu pokoleń, kapitał i działamy na podstawie przejrzystych zasad. Nigdy nie wykorzystywaliśmy i nie proponowaliśmy naszym klientom ryzykownych instrumentów finansowych, operujemy na rynkach lokalnych, a to w obecnej sytuacji jest dużym atutem. Znajomość klientów, wieloletnia współpraca i bezpośrednie relacje zarówno z klientami indywidualnymi, jak i przedsiębiorcami, to rękojmia bezpiecznego funkcjonowania bankowości spółdzielczej. A bezpieczeństwo jest dzisiaj najbardziej poszukiwanym towarem i stąd zwiększone zainteresowanie klientów bankami spółdzielczymi. Ale to niejedyna przyczyna, dla której coraz więcej klientów rezygnuje z usług banków komercyjnych i wybiera spółdzielcze. Drugą są zmiany, które dokonują się w bankowości spółdzielczej.

Wielu klientów ma zakodowany obraz banku spółdzielczego, który sprowadza się do jednej, góra dwóch placówek w gminie. A to nieprawda. Nasi klienci mogą korzystać z sieci 1,3 tys. placówek, drugiej pod względem ilości w kraju. Mają do dyspozycji 2,5 tys. bankomatów. Bankowość spółdzielcza to blisko 4 tys. placówek. Co piąty zatrudniony w sektorze bankowym pracuje w banku spółdzielczym.

● Wasza sytuacja jest lepsza niż banków komercyjnych. Czy w związku z tym planujecie ekspansję poprzez zwiększoną ofertę kredytową dla firm i osób indywidualnych?

- Problemem większości banków komercyjnych jest dzisiaj brak płynności, który powoduje, że nie mają one odpowiednich środków na finansowanie akcji kredytowej. W bankach spółdzielczych jest inaczej - nasza akcja depozytowa zakończyła się ogromnym sukcesem, dysponujemy naprawdę imponującymi nadwyżkami, które mogą zostać przeznaczone na akcję kredytową. Nasz współczynnik wypłacalności to 12-13 proc., odpowiedni, aby tegoroczna akcja kredytowa nie była mniejsza niż w poprzednich latach. Tylko Spółdzielcza Grupa Bankowa, której częścią jest Gospodarczy Bank Wielkopolski, może przeznaczyć na kredytowanie gospodarki 2 mld zł, cały sektor spółdzielczy aż 10 mld zł.

● Czy to oznacza, że banki spółdzielcze będą teraz agresywnie pozyskiwać klientów?

- Przestrzegam przed hurraoptymizmem. Musimy bacznie obserwować sytuację gospodarczą i od niej uzależniać nasze postępowanie. Informacje z rynku są niepokojące, mamy do czynienia ze wzrostem bezrobocia i ograniczaniem aktywności gospodarczej. Ale dla wielu firm, które od lat są naszymi klientami, kryzys jest szansą na poprawę ich rynkowej pozycji. Banki spółdzielcze, dzięki świetnej znajomości rynku i bezpośrednim relacjom z klientami, dokładnie wiedzą, które firmy mają solidne fundamenty i dobre projekty. Tym firmom chcemy pomagać, wspierać ich wysiłki. Oceniając perspektywy dla naszej akcji kredytowej, mogę zapewnić, że jestem ostrożnym optymistą.

● Kto jest waszym głównym konkurentem - banki komercyjne czy SKOK-i?

- Dzisiaj najważniejszym problemem nie jest konkurencja instytucji finansowych, ale sytuacja gospodarcza. Od głębokości kryzysu i czasu jego trwania zależy zarówno ekspansja banków spółdzielczych, jak i trwanie banków komercyjnych. Ten kryzys zmieni bankowość. To, co działo się w ostatnich latach w sektorze finansowym, musiało doprowadzić do obecnych problemów. Banki przestały być instytucjami zaufania publicznego, przerodziły się w maszynki do robienia pieniędzy w rękach menedżerów, dla których priorytetem były premie, wzrost cen akcji, finansowa efektywność. Tymczasem banki muszą nie tylko zarabiać, ale także codziennie mozolnie budować do siebie zaufanie, bo jest ono podstawą tego biznesu. Banki spółdzielcze dysponują tym atutem dzięki swojej lokalności i bezpośrednim relacjom z klientami, którzy wiedzą i doceniają, że wszystkie decyzje dotyczące ich biznesu zapadają na miejscu, a nie w centralach, gdzie ich potrzeby, możliwości, ale także ambicje, zostały sprowadzone do niewiele znaczących liczb.

PAWEŁ PAWŁOWSKI w bankowości od początku lat 90. W zarządzie GBW od 1999 roku, pełni funkcję prezesa. Jest doktorem nauk ekonomicznych