Komu potrzebne jest uproszczenie procesu inwestycyjnego w Polsce?

- Deweloperom i kupującym. Kiedy rozpoczynano prace nad nowelizacją ustawy - Prawo budowlane, zakładano, że zwolnienie deweloperów z czasochłonnych i kapitałochłonnych procedur administracyjnych poprzedzających rozpoczęcie robót budowlanych spowoduje obniżkę cen mieszkań. Czas pokazał, że ceny spadły i to bynajmniej nie z powodu zmian ustawowych, a jedynie na skutek mechanizmów rynkowych.

Deweloperzy oraz osoby prywatne samodzielnie budujące domy krytykują obowiązek zdobywania warunków zabudowy, o które czasami trudniej niż o pozwolenie na budowę. Czy one nadal będą obowiązywać?

- Faktycznie, obowiązek zdobycia przez inwestora decyzji o warunkach zabudowy, tzw. wuzetki, a więc dokumentu określającego dopuszczane warunki zabudowy i zagospodarowania terenu w przypadku braku miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, był od dawna krytykowany. Wuzetki miały być zastąpione zgodami urbanistycznymi i innymi elastycznymi formułami definiującymi możliwe zagospodarowanie nieruchomości. Póki co nowela pomija jednak te zmiany. Można dziwić się temu rozwiązaniu. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż jeżeli coś stanowiło rzeczywistą barierę czy utrudnienie dla budujących, to właśnie brak źródeł określających dopuszczalną zabudowę gruntu (mała liczba miejscowych planów) lub niepewność, uznaniowość i długi okres oczekiwania na wydanie wuzetki. Trzeba przy tym podkreślić, iż pozwolenie na budowę otrzymywało się co do zasady w znacznie krótszym czasie niż wuzetkę. Przykładowo: gdy pozwolenie na budowę można było otrzymać w dwa miesiące, tak na wuzetkę można było czekać i rok, i dwa lata. Jedyną pozostałością zakrojonych na szeroką skalę zmian jest wprowadzone do ustawy - Prawo budowlane pojęcie zgoda urbanistyczna. Przez to pojęcie rozumie się jednak stare instrumenty, a więc wuzetki i plany miejscowe. Trudno więc dociec, po co w ogóle wprowadza się pojęcie, które nie jest znane ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.