• Która polska firma górnicza pierwsza zadebiutuje na giełdzie - lubelska Bogdanka czy Katowicki Holding Węglowy?

- Nie bierzemy udziału w wyścigu z Bogdanką. Debiut giełdowy chcemy przygotować jak najlepiej, bo mamy świadomość, że będzie rzutował na losy polskiego górnictwa. Rezultaty naszej publicznej emisji akcji jako śląskiej firmy mogą zdefiniować na kilka lat przyszłość górnictwa, w tym jego prywatyzację lub jej zaniechanie. Na razie pełna prywatyzacja nie wchodzi w grę, bo strategia dla górnictwa zakłada, że Skarb Państwa zachowuje kontrolę nad spółkami górniczymi. Mówimy wyłącznie o publicznej emisji akcji na podwyższenie kapitału zakładowego.

• Kiedy może nastąpić debiut giełdowy i kto wam będzie doradzał w sprzedaży akcji?

- Na krótkiej liście są dwa konsorcja oraz jedna firma występująca samodzielnie. Decyzja o wyborze doradcy powinna zapaść w najbliższym czasie. Doradcy biorący udział w przetargu proponują żeby debiut nastąpił między lutym a majem 2009 r. Ale jest też pomysł na debiutu w tym roku, co teoretycznie jest możliwe, ale czy realne - to się okaże. Nowi akcjonariusze będą mogli uzyskać (z emisji-red.) około 35 proc. akcji w podwyższonym kapitale zakładowym, ale nie ma jeszcze decyzji, ile dokładnie. Czekamy na uchwałę walnego zgromadzenia o podwyższeniu kapitału. Satysfakcjonowałby nas nawet wysoki iloraz wpływów osiągniętych przez NWR, a oni wzięli z rynku około 6,9 mld dol.

• Ile jest warty Katowicki Holding Węglowy? Trzy lata temu wyceniany był na około 1 mld zł.

- Jeszcze trzy lata temu wszystkie firmy górnicze świata były wyceniane na około 6 mld dol., a teraz drożej wyceniany jest sam NWR, który niedawno zadebiutował między innymi na giełdzie w Warszawie. Dobrze się stało, że nie doszło do publicznej emisji naszych akcji w 2005 roku, bo od tego czasu wartość holdingu wzrosła kilka razy w stosunku do tamtej wyceny. Na ile jesteśmy wyceniani teraz - nie powiem, bo obecne wyceny nie uwzględniają jeszcze wszystkich naszych atutów (chodzi m.in. o nieruchomości - red.).

• Na co mają iść pieniądze z giełdy?

- Chcemy je przeznaczyć na inwestycje w nowe ściany wydobywcze i wymianę maszyn górniczych, ale celem wejścia na giełdę są nie tylko inwestycje. Podwyższenie kapitału ma poprawić bezpieczeństwo działania firmy. Dzisiaj spółka ma za małe środki własne, żeby dobrze funkcjonować w okresach dekoniunktury.

• Jaki jest główny atut holdingu?

- Mamy dobry jakościowo węgiel energetyczny o niskiej zawartości siarki, którego udostępnione zasoby szacujemy na 600 mln ton, co oznacza ponad 30 lat eksploatacji. Nie czekają nas duże inwestycje techniczne, na przykład w budowę nowych szybów, a tylko w ich pogłębianie, co pozwoliłoby na udostępnienie kolejnych 200 mln ton węgla.

• Jaką rentowność sprzedaży osiąga spółka?

- W tym roku około 3 mld zł przychodów i około 50 mln zł zysku netto, co oznacza 2-proc. rentowność sprzedaży netto. Za satysfakcjonującą w górnictwie uznałbym rentowność 10-12 proc. i to jest do osiągnięcia w ciągu kilku lat.

• W jaki sposób? Jesteście w stanie zwiększać wydobycie, liczycie na wzrost cen węgla?

- Planujemy wzrost wydobycia z blisko 16 mln ton do 20 mln ton w ciągu trzech lat, a do utrzymania stabilnej sprzedaży potrzebne są nam inwestycje w ściany zapasowe. Zamykamy właśnie emisję obligacji za 350 mln zł i te środki chcemy wydać na rozpoczętą już budowę trzech takich kompleksów. Taka inwestycja to zamrożenie kapitału, ale ściany zapasowe pozwalają utrzymać wydobycie w sytuacjach awaryjnych i skokowo je zwiększać. Na 2009 rok proponujemy podwyżki cen węgla na tegorocznym poziomie, czyli o 10-15 proc. W późniejszych okresach zakładamy wzrost cen o inflację. Wysłaliśmy już firmom z branży energetycznej zaproszenia do negocjacji. Oczekujemy spokojnych negocjacji. Podwyżka cen węgla o 10-15 proc. to wzrost kosztów wytwarzania elektrowni o 2,5 proc. i nie ma powodu, żeby zrzucać na górnictwo odpowiedzialność za wysoki wzrost cen energii, która dla nas zdrożała o 30-40 proc. Energetyka musi się za siebie wziąć, bo nawet 30 proc. produkowanej energii zużywa na własne potrzeby. W Europie Zachodniej ten wskaźnik to około 11 proc.

• Co się zmieni w górnictwie po wdrożeniu pakietu klimatyczno-energetycznego?

- Pakiet klimatyczno-energetyczny to absurd, bo jaki wpływ na globalne ocieplenie może mieć redukcja CO2 w Europie o 1 mld ton, skoro w innych rejonach świata wzrośnie w tym czasie o 10 mld ton CO2? Jeśli energetyka węglowa ograniczy produkcję, to spadnie sprzedaż węgla, a jeśli nie ograniczy produkcji, tylko ceny energii niebotycznie wzrosną, to zapewne spadnie zużycie energii i sprzedaż węgla też zmaleje. Każdy scenariusz jest zły także dlatego, że poza wszystkim energetyka stałaby się prawdopodobnie trudnym partnerem. Nie wykluczałbym nawet kłopotów płatniczych.

• STANISŁAW GAJOS

od marca 2003 r. prezes zarządu KHW. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej, wcześniej w KWK Wieczorek od 1977 do 2000 r.