• Agora pod pana przywództwem szarżuje na rynku?

- W pewnym sensie tak. Ale nie jest to szarża typu z szablami na czołgi.

• A jaka?

- Jesteśmy w ofensywie, zdeterminowani do tego, aby poszerzać swój zasięg i obecność w kluczowych i szybko rosnących segmentach rynku, utrzymując jednocześnie silną pozycję w segmentach najmocniejszych.

• A nie przeszarżowaliście w przypadku zakupu trader.com? Niektórzy analitycy twierdzą, że wycena była horrendalna, a Agora usiadła na krześle elektrycznym ze wszystkimi tego konsekwencjami.

- Zostawmy barwne opinie niektórych analityków, a trzymajmy się faktów. Istnieją zresztą opinie innych analityków, wskazujące na wyższą wycenę niż ustalona cena, przy założeniu pełnej synergii pomiędzy aktywami Agory i trader.com. Oczywiście, że nie przepłaciliśmy. Zapłaciliśmy po prostu premię za aktywa w jednym ze strategicznych obszarów naszej działalności. Fakty są takie, że zapłaciliśmy kwotę, która jest sześciokrotnością przychodów Tradera. To wycena, które nie tylko nie odbiega od średnich rynkowych dla takich transakcji, ale jest nawet niższa. W przypadku Gadu-Gadu było to 16 razy przychody, a w przypadku Allegro - nawet 25 razy.

• Dlaczego Trader był wart pieniędzy, które za niego zapłaciliście?

- Zapłaciliśmy premię za kontrolę nad całością przedsięwzięcia, dostęp do najnowocześniejszej na rynku technologii, udział w rynku oraz obszerną bazę kontraktów z reklamodawcami. Samodzielne wypracowanie tych korzyści zajęłoby nam kilka lat i wcale nie jest powiedziane, że przy szybko zmieniającym się rynku internetowym byśmy zdążyli. Natomiast wyniki Tradera jesteśmy w stanie znakomicie zwiększyć dzięki wypracowaniu powiązań promocyjnych, treściowych i sprzedażowych w ramach grupy. To inwestycja długoterminowa. Nie jesteśmy funduszem, który ma za parę lat wyjść z inwestycji. I nie chcemy za kilka lat tłumaczyć inwestorom, dlaczego w stosownej chwili nie wykorzystaliśmy tak świetnej okazji jak trader.com.

• Agora kupi teraz portal Bankier? Ile przejęć planujecie jeszcze w tym roku i ile wydacie na to pieniędzy?

- Abstrahując od konkretnych projektów, mogę powiedzieć ogólnie, że serwisy biznesowe czy gospodarcze są w obszarze naszych zainteresowań. Są tu możliwości zakupu, ale także stworzenia własnego projektu. Co do przyszłych akwizycji - w toku jest znacząca liczba projektów. Ale podawanie dziś konkretnej liczby transakcji i ich terminów byłoby sztucznym zabiegiem. Nie mamy takiego harmonogramu. Na pewno będziemy szukać okazji do przejęć i inwestycji w segmentach rosnących szybciej niż dzienniki płatne - nie tylko w internecie, ale także w outdoorze czy czasopismach. Po zwiększeniu linii kredytowej Agora dysponuje środkami w wysokości 900 mln zł.

• Gazeta Wyborcza zdrożeje w ślad za Dziennikiem, czy jak twierdzą niektórzy, poczekacie z nadzieją, że Dziennik się wykrwawi?

- Będziemy uważnie przyglądali się sytuacji na rynku dzienników. Gazeta jest rentowna przy obecnej cenie egzemplarzowej.

• Wystartujecie samodzielnie w konkursie na operatora mobilnej telewizji DVB - H?

- Jesteśmy biznesowo zainteresowani tym obszarem.

• Lepiej dla rynku byłoby, gdyby konkurs ten wygrało czterech operatorów komórkowych, czy któryś z nadawców?

- Z naszego punktu widzenia to jest usługa dodana. Dlatego moim zdaniem pierwsze skrzypce będą grali tu operatorzy. Niezależnie jednak od tego, kto będzie operatorem, będziemy chcieli z nim współpracować.

• Jakie pieniądze może dać mobilna telewizja?

- Myślę, że nie będzie ona dominowała w przychodach, szczególnie takich koncernów jak nasz. Ale to nowy segment dystrybucji, a tym samym, kolejne źródło przychodów z reklam i opłat od abonentów. Agora, jako koncern multimedialny, nie może sobie pozwolić na to, żeby takiego projektu nie rozważyć. Rzeczywistość będzie coraz bardziej zróżnicowana, ale nie oznacza to zagrożenia. Wręcz przeciwnie, to szansa, którą trzeba wykorzystać. To właśnie robimy, aby osiągnąć strategiczny cel zwiększenia przychodów Agory, tak aby za trzy lata ich większość pochodziła ze źródeł innych niż gazety płatne.

• Ile kanałów tematycznych planujecie uruchomić?

- Pracujemy nad własnymi projektami audiowizualnymi, ale jest za wcześnie, aby deklarować liczbę. Mówiąc o projektach audiowizualnych mam na myśli szerokie rozumienie pojęcia telewizja, której nie należy ograniczać wyłącznie do tradycyjnej telewizji naziemnej, a nawet kablowo-satelitarnej. Coraz większą rolę zaczyna odgrywać internet.

• Pana zdaniem uda się w Polsce wprowadzić naziemną telewizję cyfrową?

- Mamy tu splot tak wielu różnych interesów, że pomyślne zakończenie tego procesu zaczyna się oddalać. Inna sprawa, że z każdym mijającym rokiem obietnica naziemnej telewizji cyfrowej traci na atrakcyjności. Pamiętajmy, że to jest tak naprawdę dyskusja spóźniona o 20 lat. Wszystko wskazuje na to, że naziemna telewizja cyfrowa to będzie tylko część rynkowej układanki, z pewnością nie dominująca. Jest wielce prawdopodobne, że zostanie stosunkowo niewielka grupa odbiorców czekających wciąż na naziemny projekt cyfrowy. Pozostali już dawno będą mieli telewizję cyfrową z innych źródeł - satelity, kabla, sieci telekomunikacyjnej, internetu. W takim kontekście naziemna telewizja cyfrowa będzie projektem o mniejszej skali, a jej wprowadzenie nie będzie mieć tak przełomowych skutków dla rynku, jakie miałoby jeszcze pięć, czy dziesięć lat temu.

• Ten rok będzie dla Agory lepszy niż poprzedni?

- Mogę jedynie powiedzieć, że doskonałe wyniki I kwartału dobrze rokują.

• MAREK SOWA

ma 46 lat, od sierpnia 2007 r. prezes Agory, członek rady nadzorczej PTC (operator sieci Era i Heyah), wcześniej wiceprezes UPC Polska