- W najbliższym czasie pojawi się fundusz parasolowy obejmujący działające już fundusze otwarte Millennium TFI. Dołączy do nich nowy subfundusz Średnich Spółek Europy Środkowo-Wschodniej, który pozwoli naszym klientom lepiej zdywersyfikować portfel swoich oszczędności. Chcemy, aby poza krajami naszego regionu, należącymi już do Unii Europejskiej i OECD, fundusz inwestował również w Rosji, gdyż rynek rosyjski wydaje się bardzo obiecujący. Fundusz będzie inwestował w najbardziej perspektywiczne spółki średniej wielkości z naszego regionu. Jest to celowo fundusz średnich spółek, gdyż jestem głęboko przekonany, że w długim okresie będzie można dużo więcej zarobić na spółkach średnich w porównaniu z firmami największymi. Mniejsze spółki są z natury mniej zbiurokratyzowane i bardziej elastyczne, a co za tym, idzie mają większą szansę na dynamiczny wzrost. Musimy oczywiście pamiętać, że spółki te często finansują swój rozwój długiem, co powoduje, że są bardziej narażone na wahania koniunktury gospodarczej. Dlatego też spółki te, mogące potencjalnie dawać wyższe stopy zwrotu, są zwykle inwestycjami bardziej ryzykownymi.

Przy jakiej skali aktywów taki fundusz może swobodnie inwestować?

- Przy aktywach na poziomie 50 mln zł możemy już stworzyć dobrze zdywersyfikowany portfel. Górna granica aktywów, umożliwiająca efektywne zaangażowanie środków, jest na poziomie około 1 mld zł.

Nie obawia się pan, że inwestycje w średnie spółki raczej nie przyciągną klientów?

- To zupełnie naturalne, że po wielomiesięcznej fali spadków, dużo silniejszej w segmencie małych średnich spółek, inwestorzy są zniechęceni do takich inwestycji. Szczególnie jeżeli rozpoczęli przygodę z giełdą w połowie zeszłego roku, a teraz mają potencjalne straty na poziomie 20-30 proc. Prawda jest taka, że na giełdzie wygrywa ten, kto potrafi zachować zimną krew i inwestować wtedy, kiedy jest na to dobry moment, który dzisiaj jest dużo lepszy niż rok temu. Wtedy średnia wskaźnika cena/zysk wynosiła 20-22, teraz 13 na podstawie danych historycznych i 12 na podstawie prognoz na ten rok. Jesteśmy w pobliżu historycznych minimów, patrząc na wycenę polskiego rynku na podstawie wskaźników.

Więc spadki są za nami?

- Biorąc pod uwagę wycenę fundamentalną polskich spółek, nie ma już dużo miejsca na spadki, ale nie chcę powiedzieć, że spadki są już za nami. Sytuacja gospodarki amerykańskiej powinna dalej się pogarszać i wydaje się, że nie wszystkie złe informacje są już w cenach akcji. Na trwały trend wzrostowy przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.