- Choć sytuacja banku jest stabilna, to są dwa główne powody, dla których rozważamy taki krok. Po pierwsze, wielu naszych konkurentów w Europie takie wsparcie otrzymało i to dało im przewagę konkurencyjną. Dlatego teraz trzeba pomyśleć, czy nie warto jej zniwelować. Po drugie, w takich czasach jak obecnie, czyli mniej stabilnych i przewidywalnych, stanowiłoby to pewnego rodzaju zabezpieczenie przed ewentualnymi konsekwencjami kolejnych niespodziewanych zawirowań na rynku finansowym. Celem wzmocnienia kapitałów własnych grupy jest jeszcze większe zaangażowanie w finansowanie rozwoju gospodarki.

● Coraz więcej banków zwraca się o pomoc do rządów, niektóre, tak jak belgijska grupa Fortis czy niektóre banki amerykańskie i brytyjskie, zostały znacjonalizowane. Jak światowy system bankowy będzie wyglądał po kryzysie?

- Nie spodziewałbym się w najbliższym roku jakiejś dużej fali fuzji i przejęć w branży, i to nie dlatego, że nie będzie możliwości kupna któregoś z dużych graczy, ale raczej z powodu tego, że nie będzie zbyt wielu chętnych do zakupu. Może dojść do pewnych zmian i restrukturyzacji na poszczególnych rynkach krajowych. Widzimy to np. w Wielkiej Brytanii, gdzie państwo zaczęło odgrywać większą rolę, oraz w Niemczech. W Stanach Zjednoczonych pewne zmiany już zaistniały w bankowości inwestycyjnej. Już teraz zostali praktycznie tylko dwaj potężni globalni gracze w tej części rynku, czyli amerykańskie Goldman Sachs i Morgan Stanley. I tak raczej pozostanie - kilku dużych graczy z mocnym systemem zarządzania ryzykiem, podlegających silnej regulacji, i większa liczba małych podmiotów, tzw. butików inwestycyjnych.

● Opowiada się pan za stworzeniem jednolitego europejskiego nadzoru bankowego. Jakie korzyści przyniosłoby to rozwiązanie?

- Stworzenie jednolitego europejskiego nadzoru bankowego to bardzo dobry i ważny pomysł. Lokalny nadzór pozostanie, i słusznie, ale należy wzmocnić tym samym rolę tzw. college of supervisors w stosunku do grup bankowych działających w wielu krajach. To będzie kluczowy element przyszłego systemu finansowego, który wykształci się po kryzysie. Patrząc bardziej generalnie, będzie to również bardzo ważnym elementem integracji europejskiej. Jesteśmy w takim momencie, że albo zjednoczymy się jeszcze bardziej w Europie, i to pod każdym względem, a więc także finansowym, albo w całym długoletnim procesie integracji cofniemy się o krok.