Niemcy wiedzą, jak walczyć o swój biznes. A że robią to mało elegancko? Lepiej popełnić faux pas, niż – tak jak Polacy – przegrać prestiżową inwestycję.

Kiedy Niemcy zarzucili Urzędowi Komunikacji Elektronicznej, że źle traktuje operatora komórkowego PTC, którego właścicielem jest niemiecki T-Mobile, posypały się gromy. Jak może ambasada słać listy do Ministerstwa Infrastruktury, domagać się interwencji i do tego zarzucać UKE, że wypacza konkurencję? Może ministerstwo nie było najlepszym adresatem listu, ale sens tej interwencji był jasny: Berlin prosi Warszawę, by w imię dobrych stosunków polsko-niemieckich zajęła się sprawą.

Trochę to nieeleganckie, ale czy nieskuteczne? To się okaże. W każdym razie polityczne wsparcie dla biznesu to dla Niemców nic zdrożnego. A dla Polaków? Trudno powiedzieć, bo prawie nie istnieje. Działania naszej dyplomacji w biznesie to pasmo porażek. Ostatni przykład to awantura wokół warszawsko-łódzkiego odcinka A2 – prestiżowej inwestycji na Euro 2012. Okazało się, że jej główny wykonawca, chińska firma COVEC, ma problemy i autostrada prawdopodobnie nie powstanie na czas. O kłopotach COVEC-u branża wiedziała od miesięcy. Co w tym czasie robiła ambasada Polska w Pekinie, skoro było jasne, że wypłacalność zależy od jej umocowania w strukturach władzy? Coś musiało pęknąć w jej relacjach politycznych, skoro firma nagle zaczęła mieć kłopoty. Czy nasza ambasada nic o tym nie wiedziała? A może ma za dużo pracy, bo w 2009 r. przejęła obowiązki ambasady w Mongolii. Polską placówkę MSZ zamknęło w ramach oszczędności.

Likwidacja ambasady w Ułan Bator przejdzie do historii najbardziej spektakularnych porażek naszej dyplomacji. Owszem, w czasach PRL-u placówka uchodziła za miejsce zesłania partyjnych notabli. Teraz jest inaczej. Mongolia ma jedne z największych na świecie niewykorzystanych zasobów naturalnych; inwestycje w sektor wydobywczy wzrosły gwałtownie w ciągu dwóch ostatnich lat. Rządowe przychody z sektora wydobywczego powinny podskoczyć w przyszłym roku, kiedy uruchomiona zostanie kopalnia złota i miedzi Oyu Tolgoi. Politycy w Ułan Bator zastanawiają się, jak wykorzystać ten napływ środków do państwowej kasy. My nie będziemy w tym brać udziału, bo polskiej dyplomacji słowo „biznes” nie przejdzie przez gardło.