Czeski rząd postanowił od przyszłego roku zlikwidować preferencyjne stawki VAT na niemal wszystkie produkty i usługi. Polska powinna iść tym tropem, równocześnie obniżając bardzo wysoką na tle Europy stawkę podstawową. Niestety, w związku z kryzysem finansów publicznych ruch będzie się odbywał tylko w jedną stronę, a po tegorocznych wyborach zapewne radykalnie przyspieszy.

Nasi południowi sąsiedzi utną ulgi podatkowe, aby częściowo pokryć koszty planowanej reformy systemu emerytalnego. Dzięki całej operacji na fundusz emerytalny trafi ok. 58 mld koron (blisko 10 mld zł) w skali roku. Czesi pożegnają się więc z obniżonym, 10-procentowym podatkiem na leki, książki, transport publiczny czy opiekę społeczną. Początkowo likwidacja preferencji miała się wiązać z obniżką podstawowej stawki z 20 do 19 proc. Finansowa rzeczywistość szybko odarła jednak Czechów ze złudzeń.

I tak jednak mogą się cieszyć, że mają stawkę podstawową znacznie niższą niż w Polsce, gdzie wynosi teraz 23 proc. Z kolei my mamy wątpliwe pocieszenie, że jeszcze gorzej jest Rumunii (24 proc.), Szwecji, Dani i na Węgrzech (25 proc.).

Bardzo wysoka stawka podstawowa to koszt utrzymywania rozbudowanego systemu preferencji, w dużej części absurdalnego, wynikającego z przyczyn politycznych. Z raportu Ministerstwa Finansów i Banku Światowego wynika, że w Polsce funkcjonują aż 473 preferencje podatkowe opiewające na 65,9 mld zł. Ponad połowa z tego przypada na VAT (34,2 mld zł). Najbardziej kosztownym przywilejem jest obniżona stawka VAT na usługi w budownictwie mieszkaniowym (8,9 mld zł).

Z początkiem tego roku rząd obok podwyższenia stawki podstawowej do 23 proc. podniósł stawki preferencyjne na 5 i 8 proc. Na dwa lata ograniczył ulgę dla aut z kratką, z której w sprytny sposób korzystali także posiadacze prywatnych luksusowych aut.

Oczywiście politycy nie byliby sobą, gdyby podnosząc podatki nie zagrali pod publiczkę. Zmniejszyli więc VAT na część produktów żywnościowych, co powoduje powstanie kolejnych absurdów. Na przykład ciastko w zależności od daty przydatności do spożycia może być teraz objęte trzema różnymi stawkami. Lodów dotyczy 5-proc. stawka, zaś sorbety i lody wodne, które nie są produktami mlecznymi, podlegają tej podstawowej. Likwidacja preferencji kończy z podobnymi absurdami.

Niższe stawki nie powinny być też elementem pomocy socjalnej. Ta musi trafiać bezpośrednio do zainteresowanych z budżetu, a nie do wszystkich. Chleba nie kupują w Polsce tylko ludzie biedni.

Wkrótce czeka nas podwyżka preferencyjnych stawek na ubrania dla niemowląt, na co naciska Unia. Natomiast kolejne ograniczanie ulg będzie miało bez wątpienia miejsce w przyszłym roku.

Jeszcze kilka lat temu PO lansowała swój projekt „3x15”, obejmujący obniżkę podstawowej stawki VAT do poziomu 15 proc. kosztem ulg. Oznaczałoby to więc powrót do źródeł, tylko że na znacznie wyższym poziomie.