W rezultacie mamy reformę emerytur pomostowych, która trochę jest, a trochę jej nie ma. Mamy pełną sprzeczności reformę służby zdrowia. Mamy redukcję administracji państwowej, w wyniku której przybywa urzędników państwowych. Mamy OFE, co niby są, a niby ich już nie ma.

Ludzi, którzy tak prześlizgują się przez życie, nazywamy oportunistami lub obłudnikami. W polityce mówimy o programowej elastyczności poglądów. Brzmi lepiej i może dlatego tak szybko się rozprzestrzenia. W jednym tygodniu mieliśmy oficjalne stanowisko NBP i prywatne stanowisko szefa NBP. Bank jako bank krytykował pomysł zredukowania składek do OFE i stwierdzał, że wbrew rządowym wyliczeniom emeryci stracą, a nie zyskają. Ale bank jako Marek Belka stwierdza, że powinno się składki do OFE zawiesić. Prezes Belka mówi o tymczasowym zawieszeniu – na cztery lata. Rzecz w tym, że on sam w polskiej polityce jest dłużej i pamięta, że podatek od zysków kapitałowych, nomen omen nazywany podatkiem Belki, też miał być tymczasowy.

Jak stanowisko NBP z początku tygodnia ma się do stanowiska swojego prezesa z końca tygodnia? Trochę się ma, a trochę się nie ma. Sprzeczne jest z wyliczeniami, że emeryci i budżet stracą na zawieszeniu składek. Ale zgodne jest z planem rządu. Planem, o którym rząd oczywiście mówi, że go nie ma, ale wicepremier Pawlak mówi, że podoba mu się plan zawieszenia OFE. No to może trochę ten plan jest.