Jak zapowiedział wiceszef Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP) Artur Soboń, który był odpowiedzialny za negocjacje, jeszcze w tym tygodniu do Komisji Europejskiej trafić ma wniosek prenotyfikacyjny dotyczący parafowanej wczoraj umowy społecznej rządu z górnikami. Jej akceptacja przez związki zawodowe i oficjalne podpisanie uważane jest za formalność. Główne punkty porozumienia, którego projekt ujawniło Radio Zet, to: pomoc publiczna dla kopalń, harmonogram ich wygaszania i gwarancje dla górników (zatrudnienia w kopalniach do emerytury lub osłon socjalnych w przypadku, gdyby miejsc pracy zabrakło). A także powołanie funduszu odpowiedzialnego za transformację Śląska oraz warte ponad 16 mld zł inwestycje w czyste technologie węglowe. Zgodnie z rządowym planem pierwsza kopalnia miałaby zostać wygaszona jeszcze w tym roku. Eksploatacja ostatnich miałaby się zakończyć dopiero w 2049 r.
W pracach nad wnioskiem do KE MAP ma być wspomagany przez UOKiK. Rząd zapewnia, że wierzy w pozytywną decyzję Brukseli, a związkowcy zapowiadają twardą postawę w razie odrzucenia przez nią wynegocjowanych postanowień. Eksperci są jednak sceptyczni co do szans na przyjęcie umowy, a ekolodzy twierdzą, że kopalnie powinny zostać zlikwidowane w ciągu najbliższej dekady.
Jak wskazuje Georg Zachmann z brukselskiego think tanku Bruegel, stanowisko KE ds. konkurencji w sprawie niemieckiego planu coalexitu – który zakłada zamknięcie ostatniej kopalni najpóźniej w 2038 r. – świadczy o tym, że mechanizmy zakładające subsydiowanie węgla nie mogą w instytucjach unijnych liczyć na taryfę ulgową. – Nie jest tak, że Dyrekcja Generalna KE ds. konkurencji zaakceptuje każdy plan tylko dlatego, że zakłada on odejście od węgla – podkreśla. Jak dodaje, harmonogram sięgający aż do 2049 r. każe zadać pytanie, czy jest to porozumienie o wygaszaniu kopalni, czy o utrzymaniu ich przy życiu. Większych problemów z uzyskaniem akceptacji Brukseli nie powinien mieć za to – według Zachmanna – pakiet osłonowy dla górników. – Najtrudniej będzie przekonać KE do wsparcia dla koncernów wydobywczych, a nie dla ich pracowników – przekonuje. I ocenia, że wielu górników ma szanse na pracę do emerytury, choćby przy działaniach związanych z rewitalizacją terenów wygaszanych zakładów.
Michał Hetmański z Fundacji Instrat uważa, że zaproponowany przez Polskę mechanizm dopłat do wynagrodzeń mógłby mieć szansę na pozytywną ocenę Komisji, ale tylko w kontekście kopalni zamykanych, a nie działających jeszcze przez wiele lat. Największe wątpliwości budzić będzie perspektywa zamknięcia ostatnich kopalni dopiero w 2049 r. – Wszystko rozbija się o ten harmonogram – podkreśla Hetmański, dodając, że w świetle obecnej dynamiki wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 trudno czynić wiarygodne założenia na temat wzrostu czy nawet utrzymania zapotrzebowania na węgiel po 2030 r., które stanowiłyby podstawę do udzielenia długoterminowego wsparcia. Problematycznym elementem porozumienia są też – w ocenie eksperta – zadeklarowane przez rząd inwestycje w czyste technologie węglowe. – Ich sfinansowanie poza etapem badań i rozwoju będzie niewykonalne. Nie mamy dziś sprawdzonej technologii wyłapywania i składowania CO2 i trudno wyobrazić sobie ekonomiczne dopięcie tego rodzaju inwestycji – mówi.
Jeszcze bardziej pesymistycznie szanse na uzyskanie notyfikacji KE widzi Aleksander Śniegocki z think tanku WiseEuropa. – Te dopłaty do redukcji zdolności operacyjnych są tak naprawdę dopłatami podtrzymującymi nierentowne wydobycie węgla. Tego rodzaju rozwiązania obowiązywały w UE w przeszłości, ale zostały już wycofane decyzją Rady. Unia musiałaby odwrócić całą logikę zmian pomocy publicznej dla górnictwa z ostatnich dekad, żeby zaakceptować zapisy umowy. To jest mało realne, szczególnie wobec znacznie pilniejszych potrzeb w zakresie prawdziwej transformacji energetycznej – komentuje. Z kolei Greenpeace zarzuca rządowi, że specjalnie przedstawia Brukseli nieakceptowalne dla niej propozycje, aby później to na nią zrzucić winę za zamykanie kopalń.
Jeszcze przed parafowaniem porozumienia do uzgodnień międzyresortowych trafił projekt nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, który obejmuje część rozwiązań negocjowanych w rozmowach z górniczymi związkami. Rząd chce, żeby wszedł on w życie w lipcu br. Zakłada on m.in. zwiększenie puli środków na restrukturyzację sektora na lata 2015–2027, a także rozszerzenie osłon socjalnych, w tym płatnego urlopu przedemerytalnego dla tych, którym do emerytury zostały nie więcej niż 4 lata, oraz jednorazowych odpraw o wartości 120 tys. zł dla pozostałych górników. Koszty restrukturyzacji kopalń do 2023 r., który jest traktowany jako data graniczna dla pomocy publicznej dla górnictwa, rząd szacuje na blisko 2,3 mld zł. ©℗