Regulującą zasady zmniejszania zatrudnienie w TP oraz wzrostu płac umowę społeczną wypowiedziały Solidarność 80 oraz Konfederacja Związków Zawodowych Pracowników Telekomunikacji w Polsce. Z kolei Solidarność, która nie zaakceptowała umowy społecznej, nie podpisała teraz porozumienia w sprawie zwolnień grupowych.

Związkowców z Solidarności szczególnie oburza to, że zarząd chce stworzyć listy pracowników przewidzianych do zwolnień.

- To mija się z zasadą dobrowolności - twierdzo Stanisław Kiezik z Solidarności.

W umowie społecznej, którą związki podpisały kilkanaście miesięcy temu z zarządem, wyraźnie stwierdzono, że zwolnienia w latach 2007-2009 odbywają się na zasadach dobrowolności i za dodatkowym odszkodowaniem, którego wysokość spada z każdym rokiem.

Zarząd spółki nie zgodził się na propozycje związkowców z Solidarności, by odchodzący z firmy w tym roku mieli takie samo odszkodowanie, jak ci, którzy odeszli w 2007 roku (19 tys. zł), a nie zapisane w umowie 11 tys. zł. TP nie zgodziła się też m.in., by utrzymano na ubiegłorocznym poziomie - 20 tys. zł - dodatkowe odszkodowania dla osób, które w firmie przepracowały ponad 20 lat. To odszkodowanie w tym roku wynosi 16 tys. zł.

Umowa społeczna przewiduje, że w latach 2007-2009 z TP za odszkodowaniem odejdzie w sumie 5,7 tys. osób. W 2007 roku odeszło 2350 osób, a w tym roku zarząd planuje, że skorzysta z niej 2 tys. osób.

- Ciągle trwają rozmowy i nie będziemy komentować decyzji związkowców - mówi GP Wojciech Jabczyński, dyrektor biura prasowego TP.

Tomasz Świderek

tomasz.swiderek@infor.pl