ANALIZA
Dywersyfikacja dostaw gazu ziemnego była jednym z priorytetów rządu PiS. Większą niezależność od rosyjskiego dostawcy miała Polsce zapewnić realizacja dwóch projektów - terminalu do odbioru skroplonego gazu ziemnego oraz rurociągu bałtyckiego z Polski do Danii (pierwszy z projektów przygotowano jeszcze za rządu Marka Belki).
Przed wizytą w Moskwie
Promowane przez poprzedni gabinet pomysły są teraz weryfikowane. Przed wizytą premiera Donalda Tuska w Moskwie, która rozpoczyna się 8 lutego, m.in. Ministerstwa Gospodarki i Skarbu przygotowują raport o zaopatrzeniu Polski w gaz i możliwościach dywersyfikacji źródeł - ustaliła GP.
- Premier jest informowany na bieżąco, a przed wizytą powstaje materiał zbiorczy - mówi osoba zbliżona do rządu.
O tym, że projektom takim jak budowa terminalu do odbioru LNG, gazociągu Baltic Pipe czy rurociągu Odessa-Brody-Płock trzeba się przyjrzeć, mówił niedawno Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki.
- To nie może być decyzja polityczna, tylko rozstrzygnięcia o charakterze ekonomicznym - podkreślał.
Projekty mają być weryfikowane przez instytucje finansowe, szczególnie przez banki, które będą je kredytować. Sceptyczny wobec gazowych projektów poprzedniego rządu jest również Jerzy Buzek, były premier, a obecnie europoseł PO.
- Trzeba sprawdzić, czy nam jest jednocześnie potrzebny gazociąg ze złóż skandynawskich i terminal na ciekły gaz - mówi Jerzy Buzek.
Dodaje, że Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które przez spółkę Polskie LNG zamierza zbudować w Świnoujściu terminal na skroplony gaz, nadal nie podpisało kontraktów na dostawy gazu. Pod koniec ubiegłego roku zarząd PGNiG zapowiadał, że wkrótce podpisze umowy na dostawy LNG, jednak jak dotąd do tego nie doszło.
Zdaniem zapytanych przez GP ekspertów weryfikacja programów dywersyfikacji źródeł gazu jest potrzebna, jednak nie należy z nich zupełnie rezygnować.
- Koncepcja budowy gazoportu to dobry pomysł. Z tym że trzeba się poważnie wziąć za pozyskiwanie kontraktów na LNG. Inaczej jest z Baltic Pipe. Tym projektem zainteresowani są głównie Duńczycy - mówi Marek Kossowski, były prezes PGNiG.
Dodaje, że budowa Baltic Pipe to sposób na dywersyfikację dostaw gazu dla Danii. Projekt zakłada, że gazociąg mógłby tłoczyć surowiec w obie strony i służyć też do przesyłu rosyjskiego gazu do Danii.
Nie wiadomo, czy transport gazu ze złóż norweskich zakupionych przez PGNiG w ogóle będzie możliwy technicznie. Zresztą nie będzie to opłacalne - dodaje niezależny ekspert branży gazowej.
Rosyjski gaz z Niemiec
Specjaliści są za to zgodni, że rząd powinien powrócić do zarzuconych przed dwu laty projektów połączenia Polski z systemem gazociągów europejskich.
Połączenia międzysystemowe (tzw. interkonektory) znacznie zwiększałyby bezpieczeństwo zaopatrzenia w gaz, przy relatywnie niskich kosztach i w krótkim okresie - ocenia były prezes PGNiG. Prace nad budową interkonektorów podjęto przed 2005 rokiem. Powołano nawet specjalną polsko-niemiecką spółkę. Jednak za rządów PiS projekt ten zarzucono. Z informacji GP wynika, że obecnie rozważa się powrót do tych koncepcji.
- Badane są możliwości budowy interkonektorów oraz modyfikacji rurociągu jamajskiego, tak aby można było przesyłać nim gaz również do Polski - mówi osoba zbliżona do rządu.
KRZYSZTOF GRAD
ikona lupy />
Dostawy gazu do Polski / DGP
ikona lupy />
Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, powiedział wczoraj, że Polsce potrzebne są poważne porozumienia energetyczne z Rosją. Proponuje, żeby zamiast budowy bardzo drogiego gazociągu przez Bałtyk zbudować gazociąg na lądzie / DGP