Komisji Europejskiej chodzi o kadencyjność regulatora. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej w każdej chwili może zostać odwołany przez premiera. W Sejmie jest projekt nowelizacji ustawy, która przywraca niezależność regulatora rynku i jego kadencyjność. Tomasz Kulisiewicz, ekspert rynku telekomunikacyjnego, jest zaskoczony zapowiedziami KE.
- Kierunek zmian i obecna rzeczywista pozycja UKE jest zgodna z intencjami KE - uważa.
Anna Streżyńska, prezes UKE, podkreśla, że dla Brukseli projekt nowej ustawy znajdujący się w Sejmie w sensie prawnym nic nie zmienia. Jej zdaniem, organ nadzorczy musi być niezależny od polityki: powoływany na określoną kadencję i odwoływalny tylko w wypadku naruszenia prawa lub niewykonywania ustawowych zadań.
- Moja kadencja może skończyć się dzisiaj, a może za 25 lat. Prezes UKE nie może się obawiać, że jego decyzje nie spodobają się jakimś politykom - mówi Anna Streżyńska.
Komisja Europejska odstąpi od skierowania sprawy do ETS, jeśli ustawa zapewniająca niezależny nadzór rynku telekomunikacyjnego zostanie przyjęta przez Sejm. Wówczas Polska będzie musiała wystąpić o przerwanie całej procedury.
Roman Grzyb
ikona lupy />
Anna Streżyńska, prezes UKE, opowiada się za kadencyjnością funkcji, którą teraz pełni / DGP