W 2007 roku producenci leków dostępnych bez recepty, parafarmaceutyków i suplementów diety wydali na reklamę w mediach 1,26 mld zł, wobec 1,1 mld zł rok wcześniej - wynika z danych firmy Expert Monitor. To wydatki według cennika, bo realne koszty, po uwzględnieniu rabatów, były średnio o połowę niższe. Według informacji firmy Expert Monitor, która bada rynek reklamy, w grupie pięciu największych reklamodawców są cztery międzynarodowe koncerny i tylko jedna firma polska, Aflofarm, producent m.in. herbapektu i lokomotivu.
Krajowy producent nie wszedł już jednak do czołówki firm reklamujących się w telewizji. To kanał promocji, do którego trafiają największe pieniądze na reklamę farmaceutyków - w 2007 roku ponad 880 mln zł w wydatkach ogółem. Według AGB Nielsen Media Research od kilku lat liderem reklamy telewizyjnej jest koncern US Pharmacia, który przeznacza na spoty sumy ponaddwukrotnie wyższe od następnej na liście firmy GlaxoSmithKline (GSK) - prawie 177 mln zł, wobec 83,3 mln zł.
Internet, jako kanał reklamy rozumianej w tradycyjny sposób, producentów leków na razie nie uwiódł. Powodów może być kilka.
- Może to być zbyt mała w porównaniu z innymi krajami dostępność internetu, zbyt młody potencjalny odbiorca, zbyt duże skojarzenie z zalewającymi elektroniczne skrzynki pocztowe niechcianymi ofertami zakupu leków - mówi Edward Korbel, dyrektor ds. badań Domu Mediowego Starcom.
Producenci coraz częściej wykorzystują internet do ukrytej reklamy. Rzadko reklamują się przez wyskakujące na monitorze okna z reklamami (tzw. pop-up), które u użytkowników wywołują głównie chęć ich natychmiastowego zamknięcia, ale coraz częściej promują swoje towary na stronach www poświęconych konkretnym preparatom, często naginając prawo.
Wprost proporcjonalnie do ekspansywnej promocji rośnie liczba przypadków łamania zakazu reklamy. W 2007 roku główny inspektor farmaceutyczny ponad 80 razy, czyli ponad dwa razy częściej niż w 2006 roku, nakazywał wstrzymanie niezgodnych z przepisami reklam produktów leczniczych. Najczęściej dotyczyło to spotów w telewizji i prasie, ale w dziesięciu przypadkach chodziło o prowadzenie stron internetowych, w kilkunastu przypadkach reklamowania leków w aptekach, a raz nawet reklamy w postaci kalendarza ściennego.
Polacy coraz chętniej próbują leczyć się sami. W ubiegłym roku sprzedaż leków OTC, czyli dostępnych bez recepty, wzrosła aż o 13 proc., do 6,9 mld zł (cały rynek leków wyniósł ponad 21 mld zł). Im trudniej dostać się do lekarza, tym łatwiej klienci decydują się na samoleczenie. Według Media Expert środki przeciw przeziębieniu, witaminy i środki przeciwbólowe są najczęściej reklamowanymi preparatami. Na ich promocję producenci wydali w ciągu 12 miesięcy prawie 750 mln zł.n
ZE STRONY PRAWA
Przepisy prawa farmaceutycznego (Dz.U. z 2004 r. nr 53, poz. 533 z późn. zm.) zezwalają na reklamę produktów leczniczych, ale tylko tych, które nie są sprzedawane na receptę i nie znajdują się na liście leków refundowanych. Nie wolno reklamować tych środków, które w swoim składzie mogą zawierać substancje odurzające. Zgodnie z prawem reklama nie może być kierowana do dzieci. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia w sprawie reklamy produktów leczniczych (Dz.U. z 2002 r. nr 230, poz. 1936) reklama produktu leczniczego kierowana do publicznej wiadomości musi zawierać m.in. nazwę produktu, nazwę powszechnie stosowaną substancji czynnej, stężenie substancji czynnej czy wskazanie terapeutyczne do stosowania produktu. Ponadto musi znaleźć się informacja, że przed użyciem leku trzeba zapoznać się z treścią ulotki dołączonej do opakowania.
ŁK
KATARZYNA KOZIŃSKA-MOKRZYCKA
ikona lupy />
Wydatki na reklamę leków w 2007 roku / DGP