W Kompanii Węglowej (KW), największej polskiej firmie górniczej, zatrudniającej ponad 60 tys. osób, odbyły się negocjacje płacowe pomiędzy związkami zawodowymi i zarządem spółki. Od ich powodzenia zależało, czy odbędzie się planowany na 17 grudnia strajk jednodniowy i czy tym samym KW skończy 2007 rok stratą czy zyskiem. Do porozumienia nie doszło.
- Zarząd przedstawił nowe propozycje płacowe, ale rozmowy skończyły się brakiem porozumienia. Nie słyszałem, żeby rozmowy miały być kontynuowane - mówi Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.
Związkowcy domagają się wzrostu wskaźnika wynagrodzeń na 2007 roku do 6,9 proc. i podwyższenia ekwiwalentu barbórkowego do 500 zł, a na 2008 rok wzrostu wynagrodzeń o 14 proc. Kompania, która jeszcze kilka dni temu godziła się najwyżej na 10-proc. wzrost płac w 2008 roku, wczoraj zaproponowała m.in. co najmniej 11-proc. wzrost płac w 2008 roku, z opcją dalszego wzrostu po analizie wyników za I półrocze 2008 r.
- Nie sądzę, żeby rozmowy zostały wznowione. Zarząd Kompanii nie miał do powiedzenia nic takiego, co mogłoby zmienić nasze stanowisko. Być może nie wierzy, że górnicy są zdeterminowani - mówi Jarosław Grzesik, wiceprzewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność Regionu Śląsko-Dąbrowskiego.
Kompania wylicza, że gdyby zgodziła się na postulaty związkowców to w 2007 roku odnotowałaby stratę w wysokości 112,2 mln zł, a w 2008 roku stratę w wysokości 269,1 mln zł i ocenia, że nawet jednodniowy strajk spowoduje, że 2007 rok skończy stratą. Na związkowcach nie robi to wrażenia.
- Kompania wydobędzie w tym roku ok. 4 mln ton węgla mniej niż planowano. Straty z tego tytułu, spowodowane przez zarząd, są niewspółmierne do naszych oczekiwań - mówi Jarosław Grzesik i dodaje, że 19 grudnia centrale związkowe KW zadecydują o terminie strajku generalnego, co wiązałoby się z zatrzymaniem pracy kopalni. To znacznie poważniejsze zagrożenie dla KW, jej klientów i w końcu dla samych górników niż niemal już pewny strajk 17 grudnia.
- Gdyby, na przykład, spółka stanęła na tydzień, to wprawdzie nie oznaczałoby to automatycznie wstrząsu dla rynku i na przykład elektrowniom nie zabrakłoby nagle węgla, ale byłaby to katastrofa dla spółki - mówi Zbigniew Madej.
Z wcześniejszych informacji KW wynikało, że przy obecnych cenach węgla jeden dzień strajku oznacza utratę przychodów przekraczającą 40 mln zł.
269 mln zł straty przyniesie Kompania Węglowa w 2008 roku, jeśli spełni postulaty płacowe
Ireneusz Chojnacki