Trzeba być naprawdę szalonym, żeby wierzyć, iż spłacenie długów kraju poprawi jego sytuację ekonomiczną. Zwłaszcza po analizie losów Nicolae i Eleny Ceaușescu.
Reklama
Kiedy kraje Grupy Wyszehradzkiej radziły przed nieformalnym szczytem UE w Bratysławie, jak reformować Unię Europejską, w Atenach odbyło się być może istotniejsze spotkanie. Premier Grecji Aleksis Tsipras zaprosił do siebie przedstawicieli: Francji, Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Cypru i Malty. Cała siódemka wkrótce bardzo zgodnie zadeklarowała, że Unia musi złagodzić dyscyplinę budżetową. Co oznaczało otwarte sprzeciwienie się polityce austerity, którą na początku światowego kryzysu Niemcy narzuciły Wspólnocie. Dzięki konsekwentnemu podnoszeniu podatków i drastycznemu cięciu wydatków udało się utrzymać dyscyplinę budżetową w większości krajów. Ale dziś południe Europy wegetuje w niekończącej się recesji. Grecja jest bankrutem, który bez finansowego wsparcia nie ma szans spłacać ogromnych długów. We Włoszech trwający od dekady gospodarczy zastój przywiódł na krawędź upadku cały system bankowy. Dalsza recesja grozi rozpadem Hiszpanii, we Francji zaś jest wiatrem w żagle radykalnego Frontu Narodowego. Rezygnacja z austerity zapewne przyniosłaby szybsze zadłużanie się krajów Południa, lecz tkwienie w niej może zaowocować wstrząsami politycznymi o rozmiarach trudnych do przewidzenia. Jednak niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble zdaje się tym nie przyjmować. Postulat siódemki państw podsumował jednym stwierdzeniem: „Jeśli spotykają się szefowie partii socjalistycznych, to z reguły nic mądrego z tego nie wynika”. Faktycznie poza Hiszpanią w pozostałej szóstce krajów rządzą socjaliści. Aczkolwiek i tak trzymają się twardych reguł fiskalnych, narzuconych unijnymi traktatami, pozwalając sobie jedynie na słowne protesty. No chyba że z powodu dalszego zaciskania pasa coraz bardziej rozsierdzą obywateli i zajrzy im w oczy los Nicolae i Eleny Ceaușescu.
Niestandardowy komunista
„O Nicolae Ceaușescu krążą legendy. Mówiono o nim Drakula Karpat albo rumuński Idi Amin. Plotka głosiła, że pił krew małych dzieci” – opisuje w książce „Ceaușescu. Piekło na ziemi” Thomas Kunze. Brutalnych przywódców w historii świata było całe mnóstwo, ale prezydent Rumunii wyróżnił się wśród nich rzeczą niezwykłą – jest bodajże jedynym, który spłacił całość długów swojego kraju, wpędzając przy tym w skrajną nędzę większość obywateli i na koniec samemu płacąc głową. Początek wielkiej kariery Geniusza Karpat w niczym nie zwiastował przyszłego ekonomicznego szaleństwa. Na tle rządzącego Rumunią do swej śmierci w 1965 r. Gheorghe Gheorghiu-Deja miły w obejściu Nicolae jawił się jako wzór liberała i reformatora. Gdy IX Kongres Rumuńskiej Partii Robotniczej wybrał go na stanowisko sekretarza generalnego, radykalnie odciął się od spuścizny poprzednika. Zaczął od przeforsowania powrotu do przedwojennej nazwy partii. Następnie odnowiona Rumuńska Partia Komunistyczna (Partidul Comunist Român PCR) zaakceptowała wypuszczenie na wolność więźniów politycznych i ograniczenie cenzury. Kolejne posunięcia jej sekretarza generalnego zaskakiwały śmiałością. Ceaușescu w krótkim czasie, bez oglądania się na Moskwę, nawiązał przyjazne relacje ze Stanami Zjednoczonymi oraz Republiką Federalną Niemiec, co stanowiło dopiero początek niespodzianek. „W 1967 r. Rumunia po raz pierwszy zachowała się naprawdę jak »dysydent« w bloku sowieckim” – opisuje w książce „Geniusz Karpat. Dyktatura Nicolae Ceaușescu 1965–1989” Adam Burakowski. „Po konflikcie Izraela z państwami arabskimi, znanym pod nazwą wojny sześciodniowej, Rumunia, w przeciwieństwie do innych państw komunistycznych, nie zerwała stosunków dyplomatycznych z Izraelem” – dodaje. Natychmiast zauważono to w Waszyngtonie. W rewanżu rumuński minister spraw zagranicznych Corneliu Mănescu, dzięki poparciu USA, przewodniczył XXII Sesji Zgromadzenia ONZ. Co w Rumunii powszechnie uznano za wielkie wyróżnienie. Na tym ofensywa dyplomatyczna się nie zatrzymała. Premier Ion Gheorghe Maurer, syn Niemca i Francuzki, brylował na zachodnich salonach. Moskwę rozsierdził za sprawą audiencji u papieża Pawła VI, a potem wizytą w Finlandii. Tam złożył kwiaty pod pomnikiem marszałka Karla Gustawa Mannerheima, który dowodził fińskimi wojskami podczas krwawej wojny zimowej w 1940 r., zadając Armii Czerwonej ogromne straty. Po czym sprzymierzył się z Hitlerem. Nic dziwnego, że ambasada Związku Radzieckiego wystosowała oficjalny protest. Ale polityczne gesty uszły premierowi zupełnie na sucho. Podobnie rzecz się miała, kiedy na polecenie Breżniewa wojska państw Układu Warszawskiego rozpoczęły operację „Dunaj”. Rankiem 21 sierpnia 1968 r., gdy przekroczyły czechosłowacką granicę, Ceau?escu wyszedł przed siedzibę PCR w Bukareszcie, żeby przemówić do ludu. „Nie istnieje żadne wytłumaczenie, nie istnieje żaden powód, który usprawiedliwiałby, choć na moment, pomysł interwencji militarnej w celu zmiany sytuacji wewnętrznej w jakimś bratnim kraju socjalistycznym” – mówił. „Postanowiliśmy dziś rozpocząć formowanie uzbrojonych Gwardii Patriotycznych złożonych z robotników, chłopów i inteligentów w celu obrony naszej socjalistycznej ojczyzny. Odpowiadamy wszystkim: cały naród rumuński nie pozwoli nikomu na wkroczenie na terytorium naszej ojczyzny” – obiecał wiwatującemu tłumowi. Wkrótce do fabryk i państwowych gospodarstw rolnych przekazano broń, formując oddziały gwardii. Kreml nie zwlekał z odpowiedzią. „Na granicach Rumunii zaczęły się koncentrować wojska sowieckie i innych armii UW (Układu Warszawskiego)” – opisuje Burakowski. Na spotkanie z Ceaușescu udał się sowiecki ambasador Aleksander Basow. „Wizyta wpłynęła na zmianę tonu prasy, radia i TV, jak i wystąpień publicznych. Maurer i Ceaușescu w swoich przemówieniach (Braszów) podkreślali, iż nieporozumienie wśród KS (Krajów Socjalistycznych) osłabia partie i kraje w walce z imperializmem i że Rumunia zrobi wszystko dla umocnienia jedności partii obozu” – donosiła ambasada PRL z Bukaresztu. Mocniejsze warknięcie Kremla nadwątliło opór rumuńskiego przywódcy, jednak dla narodu i tak został bohaterem.
Paranoja i pieniądze
Rozmowy z Basowem upewniły Ceaușescu, że najbardziej zagraża mu Moskwa. Dlatego polecił stworzyć wewnątrz policji politycznej Securitate supertajną jednostkę do tropienia agentury KGB i GRU. O jej istnieniu wiedzieli jedynie wybrani oficerowie. Jednostka o kryptonimie UM 0110 skupiała się na inwigilowaniu kierownictwa PCR, sprawdzając, czy nikt nie spiskuje z Kremlem. Ceaușescu, kiedy dowiadywał się, jakich ma potencjalnych konkurentów, szybko kończył ich polityczne kariery. Drugim skutecznym sposobem na umocnienie władzy okazała się przyjaźń ze... Stanami Zjednoczonymi. Na początku sierpnia 1969 r. do Bukaresztu przybył prezydent Richard Nixon. Mieszkańcy zgotowali mu owacyjne powitanie. Z powodu inwazji na Czechosłowację relacje innych krajów Bloku Wschodniego z USA stały się bardzo napięte, tymczasem Rumunia zachwycała liberalizacją i otwartością. Jednocześnie chwalono się sukcesami ekonomicznymi. Wedle oficjalnych statystyk w roku 1969 rumuńskie PKB wzrosło o 7,4 proc., a produkcja przemysłowa aż o 10,7 proc. Z drugiej strony zwykli ludzie zaczęli obserwować pierwsze symptomy kryzysu. „Odczuwalnie pogorszyło się zaopatrzenie rynku, szczególnie w artykuły rolno-spożywcze. Stało się to przyczyną niezadowolenia, a nawet częściowych strajków w niektórych zakładach pracy” – raportowała jesienią 1970 r. ambasada PRL. Jej pracownicy trafnie zauważali, że: „pogłębienie się trudności na odcinku zbilansowania rynku wewnętrznego, konieczność uzyskiwania olbrzymich kredytów dla zbilansowania handlu zagranicznego musi rzutować na rozwój sytuacji politycznej – wewnętrznej, jak i zagranicznej”. Nim w Polsce Edward Gierek zaczął budować „drugą Japonię” za kredyty zachodnich kapitalistów, Ceaușescu postanowił wcielić w życie podobny plan. Ale upaństwowiony przemysł i skolektywizowane rolnictwo nie wytwarzały zbyt wielu produktów atrakcyjnych dla konsumentów z krajów kapitalistycznych. Na te trudności Ceaușescu zareagował dążeniem do maksymalizacji posiadanej władzy, co wkrótce stało się u niego naturalnym odruchem. „Niewątpliwie paranoiczna i pełna kompleksów osobowość Ceaușescu znacznie się odcisnęła na ewolucji systemu komunistycznego w Rumunii” – pisze Burakowski. Swoje trzy grosze dołożyła też jego żona Elena, jeszcze bardziej zakompleksiona, mściwa, z mnóstwem szalonych pomysłów. Wspólnie stworzyli zabójczy dla kraju tandem. O ile bowiem Ceaușescu potrafił niemal uniezależnić się od władzy Kremla, wyeliminować przeciwników na szczytach partyjnych i objąć cały kraj kontrolą Securitate, wobec problemów z gospodarką okazywał się bezradny. Rok 1970 przyniósł wielką powódź, która zniszczyła zbiory. Spadek produkcji rolnej o marne 5 proc. sprawił, że Rumunia musiała pilnie kupować żywność od Stanów Zjednoczonych za twardą walutę. Ujemny bilans w handlu zagranicznym wymuszał kolejne pożyczki. Nie wierząc w wielki sukces rolnictwa, Ceau?escu zainicjował gwałtowną industrializację. Wedle przyjętego w październiku 1971 r. planu pięcioletniego rumuńska produkcja przemysłowa miała rosnąć o 12 proc. rocznie. Wymagało to budowy nowych fabryk. Plan inwestycyjny powiązano z maksymalną centralizacją wszystkich aspektów życia gospodarczego. Ale nadal potrzebowano kapitału. Dzięki wsparciu USA w 1972 r. Rumunia została przyjęta do Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju. Trzy lata później Stany Zjednoczone przyznały swemu ulubionemu krajowi socjalistycznemu klauzulę najwyższego uprzywilejowania w handlu, oferując nadzieję na łatwiejszy dostęp do dewiz. Jak się okazało, dość niebezpieczną.
Początek krachu
„Pod koniec 1974 r. na rynku wystąpiły poważne niedobory podstawowych produktów spożywczych, przede wszystkim cukru i oleju, spowodowane m.in. masowym wykupywaniem tych towarów przez ludność” – opisuje Burakowski. Panikę napędzała plotka o planowanych podwyżkach. Na zagrożenie Ceaușescu zareagował jak zawsze, czyli zaostrzeniem kontroli oraz powiększeniem swej władzy. Nakazał więc Zgromadzeniu Narodowemu, żeby utworzyło stanowisko prezydenta i w dniu 28 marca 1974 r. powierzyło mu ten urząd dożywotnio. Następnie zaczął promować kult swojej osoby, niczym nieróżniący się od czci, jaką niegdyś oddawano Stalinowi. Coraz bardziej sceptycznie traktujący zachodzące zmiany premier Ion Gheorghe Maurer popadł w niełaskę i musiał odejść na emeryturę. Wkrótce cudem przeżył tajemniczy wypadek samochodowy. Aby nikt nie uzyskał mocnej pozycji w partii, prezydent wprowadził stałą rotację kadr. Niezależnie od chęci czy kompetencji wysoko postawieni działacze PCR musieli regularnie zamieniać się stanowiskami. To zapobiegało budowaniu przez nich własnego zaplecza politycznego. Z opozycją pozapartyjną brutalnie rozprawiało się Securitate. Jedynie masowy bunt robotników mógł wywrzeć nacisk na dyktatora. Taki jak strajk górników z kopalni w zagłębiu Jiu w sierpniu 1977 r. Protest poparło ponad 40 tys. górników, a przybyłego na negocjacje wicepremiera Ilie Verde?a wzięto jako zakładnika. Robotnicy chcieli rozmawiać tylko z prezydentem. Mając do wyboru użycie wojska i krwawą masakrę lub negocjacje, Ceaușescu wybrał to drugie. Przez siedem godzin z mównicy przekrzykiwał się z wielotysięcznym tłumem, nim zasłabł. Ostatecznie dyktator zgodził się na obniżenie dla tej branży wieku emerytalnego do 50 lat, wprowadzenie sześciogodzinnego dnia pracy i podwyżek, lecz przywódcy buntu nie mogli czuć się bezpieczni. Wkrótce aresztowano ponad 600 górników. Podczas przesłuchań poddano ich torturom. Najbardziej niepokorną pięćdziesiątkę osadzono w zakładach psychiatrycznych, kilkunastu dostało wyroki do pięciu lat więzienia. Resztę, po wypuszczeniu na wolność, wysiedlono w inne rejony kraju. Przemoc wymuszała posłuch, ale nie generowała wzrostu PKB. „W 1978 r. Rumunia wyeksportowała towary za łączną sumę prawie 37 miliardów lei, a wartość importu wynosiła 40,6 miliardów lei. Był to najgorszy bilans, jaki zanotowano w całej powojennej historii kraju” – wylicza Adam Burakowski. Zbiegło się z tym załamanie systemu energetycznego. Rzeczą powszechną stały się przerwy w dostawach prądu, również do fabryk, co zatrzymywało produkcję. W ciągu następnego roku sytuacja ciągle się pogarszała, ponieważ na rynkach światowych wzrosły ceny ropy naftowej. Rumunia, choć posiadała własne złoża, większość paliwa importowała z krajów arabskich, co jeszcze mocniej pogłębiało deficyt w handlu zagranicznym. W tej sytuacji Ceaușescu zażądał od podwładnych redukcji importu, żeby bilans w handlu zagranicznym stał się dodatni. Podobny manewr w tym czasie uskuteczniał Edward Gierek, czym sprowokował społeczny bunt, który otworzył drogę do narodzin Solidarności. Prezydent Rumunii zadbał, by zdusić wszelką opozycję w partii oraz społeczeństwie. Na kluczowych stanowiskach umieścił członków rodziny oraz żonę, powierzając jej tekę wicepremiera. Elena Ceaușescu, mając ukończone cztery klasy podstawówki, wreszcie zaspokajała swe ambicje intelektualne, przyznając sobie tytuł doktora nauk chemicznych, stanowisko przewodniczącej Narodowej Rady Nauki i Technologii oraz ogłaszając uczonym światowej sławy. Zadbała też, by wokół jej osoby powstał taki sam kult jednostki, jaki otaczał już męża, oficjalnie nazywanego przez media: Synem Słońca, Geniuszem Karpat lub czasami Miodem Świata.
Katastrofa
Zaostrzenie polityki wewnętrznej sprawiło, że otwarcie na Zachód musiało dobiec końca. Prezydent USA Jimmy Carter zbyt mocno promował idee obrony praw człowieka, by przyjazne relacje z Bukaresztem pozostały możliwe. Ceaușescu zdecydował się więc na radykalny zwrot i w maju 1980 r. posłał premiera Ilie Verde?a z misją do Moskwy. Tam rozpoczęto negocjacje w sprawie podpisania pięcioletniej umowy handlowej, zwiększającej wymianę towarów między obu państwami. Niedługo potem podobne umowy zawarto z Chinami i krajami socjalistycznymi. Plan Geniusza Karpat był dość prosty – oprzeć gospodarkę rumuńską na współpracy z innymi reżimami komunistycznymi, które nie stawiały żadnych warunków co do demokratycznych swobód czy też praw człowieka. Pozostawał jeden kłopot – stare zobowiązania finansowe. Popadający w coraz głębszą paranoję Nicolae i Elena Ceaușescu postanowili je szybko zamknąć, i to za wszelką cenę. Decyzja ta od strony ekonomicznej przedstawiała się zupełnie irracjonalnie. Rumunia, ociepliwszy relacje z Kremlem, nie musiała obawiać się nacisków krajów demokratycznych. Co więcej, nadal zachowywana autonomia w polityce zagranicznej powodowała, że zachodni przywódcy, zwłaszcza francuscy, utrzymywali z dyktatorem całkiem dobre relacje. Analizując powody nagłej decyzji o spłacie całego długu, Adam Burakowski dochodzi do wniosku, że: „Wydaje się, że podstawową przyczyną, dla której zdecydowano się na ten fatalny w skutkach krok, był fakt, że rumuńskie kierownictwo widziało w coraz szybciej rosnącym zadłużeniu zagranicznym poważne ograniczenie dla rozwoju gospodarki narodowej”. W 1981 r., przygnieciona ciężarem długu, de facto zbankrutowała Polska. Także Rumunia po raz pierwszy nie była w stanie spłacać całości należnych odsetek, choć jej zadłużenie wynosiło zaledwie 11,4 mld dolarów. Ceaușescu swój zamiar ogłosił z początkiem 1982 r. Początkowo przedstawiał to jako powód do dumy. Rumuni mieli dokonać czegoś, co nie udało się ani Polakom, ani innym krajom Bloku Wschodniego. Niedługo potem Rumunia przedłożyła plan drastycznych oszczędności przedstawicielom MFW, ci zaś zadecydowali o przyznaniu kredytu w wysokości 1,3 mld dolarów na wsparcie operacji. Dobrze poszły negocjacje z Klubem Paryskim, zrzeszającym 19 najbogatszych krajów świata. Zgodził się on rozciągnąć w czasie spłatę narastających odsetek, tak by Rumunia mogła od razu zacząć redukować zasadniczą część długu. Usatysfakcjonowany Ceaușescu 16 grudnia 1982 r. zakomunikował podczas Narodowej Konferencji PCR, że w ciągu trzech lat Rumunia spłaci połowę zadłużenia zagranicznego. Mało kto przyjął to na poważnie. Tymczasem w życie zaczęły wchodzić kolejne dekrety, chwytające społeczeństwo dosłownie za gardło. Spekulowanie żywnością uznano za zbrodnię godną kary pięciu lat więzienia. Groziła ona każdemu, kto zakupił większą ilość podstawowych produktów spożywczych. Kolejny dekret „o samozaopatrzeniu terytorialnym” zabraniał obywatelom kupowania żywności poza okręgiem, w którym byli zameldowani. W fabrykach zaostrzono dyscyplinę pracy. A że partyjni ekonomiści wyliczyli, iż robotnicy tracą mnóstwo czasu na palenie, do kodeksu karnego wprowadzono nowe przestępstwo. Za wniesienie do zakładu pracy papierosów i zapałek groziła kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do nawet... 20 lat. Po takim zdyscyplinowaniu obywateli przez kolejne miesiące wprowadzano podwyżki cen. Normą stało się wstrzymywanie do prywatnych mieszkań dostaw ciepłej wody, gazu i prądu. Zamiast tego media promowały hasło: „Załóż jedną warstwę ubrania więcej”. Jednocześnie, co tylko mogło znaleźć kupca, kierowano na eksport do krajów kapitalistycznych. Tak po raz pierwszy w historii Rumunia uzyskała dodatni bilans w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. W osiągnięciu sukcesu pomógł też narodowy program walki z otyłością. Pod tym hasłem promowano w zakładach pracy i szkołach jadłospisy pozwalające ograniczyć liczbę przyjmowanych przez obywateli kalorii. Wedle partyjnych zaleceń zredukowano średnio ich liczbę z 3,3 tys. do poziomu 2,8 tys. kalorii dziennie. Bardzo w tym pomocne okazały się narastające kłopoty z zaopatrzeniem sklepów. W szyfrogramie, jaki ambasada PRL przesłała do Warszawy w 1983 r., opisywano: „W warunkach braku wielu towarów kwitnie łapówkarstwo, kumoterstwo i sprzedaż spod lady, nagminnie nie wydaje się reszty w drobnym bilonie, towary chomikowane są na zapleczu, a sprzedawca, któremu nie podobają się uwagi klientów, potrafi, zdenerwowany, na kilkanaście minut przerwać sprzedaż”. Tylko dzięki bałaganowi i korupcji Rumunom jakoś udawało się przeżyć.
Spłata i śmierć
Jesienią 1985 r. władze poinformowały obywateli, że podczas zimy mieszkania będą ogrzewane do temperatury 12 stopni Celsjusza. „Ludzie rzucili się do wykupywania żywności i odzieży zimowej, co spowodowało szczególnie ciężką sytuację zaopatrzeniową” – opisuje Adam Burakowski. Rząd musiał wprowadzić system reglamentowania produktów. Szaleństwo wśród zwykłych obywateli było stale potęgowane przez obłęd na szczytach władzy. Razem z informacją o redukcji ogrzewania Ceau?escu powiadomił poddanych o wielkim planie przymusowego przesiedlania emerytów na wieś, a stamtąd młodych ludzi do miast. Decyzję swą oparł na raportach ekonomicznych, wskazujących na deficyt rąk do pracy w przemyśle. Tak dyktator padał ofiarą systemu, który sam stworzył. Aby udowodnić, że gospodarka się rozwija, lokalne władze fałszowały wszystkie statystyki. Trafiały one do urzędów centralnych, gdzie przerażeni dyrektorzy dodatkowo poprawiali osiągnięcia ekonomiczne poszczególnych sektorów. Dzięki temu wszelkie plany wykonywano na papierze, a jednocześnie kraj pogrążał się w katastrofalnym kryzysie. Na szczyty szaleństwa zakrawał ogłoszony w lipcu 1985 r. projekt przebudowy Bukaresztu. Zaczęto burzyć zabytkowe kamienice, stawiając na ich miejsce socrealistyczne gmaszyska. Jednocześnie prezydent zażyczył sobie, żeby przez stolicę przepływała duża rzeka. Chcąc malutką rzeczkę Dymbowicę zamienić w pełnoprawną rzekę, zbudowano wielki zbiornik retencyjny gromadzący wodę pod miastem, po czym poszerzono jej koryto i wybetonowano. Zachwycony swoją rzeką dyktator nie zauważał, jak pętla na szyi rumuńskiej gospodarki zaciska się coraz mocniej. Do tego jeszcze w ZSRR swoje reformy zaczął Michaił Gorbaczow, doprowadzając Ceaușescu wręcz do histerii. Geniusz Karpat nie mógł sobie pozwolić na liberalizację i rezygnację z kultu jednostki bez ryzyka utraty władzy. Konsekwentnie więc dbał, by Securitate brutalnie pacyfikowało przejawy oporu, oraz spłacał długi. Celu dopiął, wbrew wszelkim trudnościom i zdrowemu rozsądkowi, w kwietniu 1989 r. Wówczas triumfalnie ogłosił, że Rumunia oddała całość zadłużenia wraz z odsetkami. W ciągu ośmiu lat przeznaczono na ten cel 24 mld dolarów. Obywateli, boleśnie odczuwających koszty operacji, uraczył informacją, że teraz ich kraj będzie mógł pożyczać znaczące sumy państwom Trzeciego Świata. Trudno wymyślić wypowiedź mogącą wzbudzić większą nienawiść. Na razie jeszcze tłumił ją lęk przed policją polityczną, ale w Polsce komuniści już dogadywali się z opozycją w kwestii podziału władzy. Wkrótce stało się to faktem i w posadach zachwiał się cały blok sowiecki. Na zmiany najdłużej musiano czekać w totalnie zrujnowanej Rumunii. W połowie grudnia 1989 r. zbuntowała się Timisoara. Protest rozlał się po całym kraju. Władzę Ceaușescu stracił jednak za sprawą spisku zawiązanego w partyjnym kierownictwie i armii. Po wojskowym zamachu stanu 22 grudnia 1989 r. ujęto dyktatora wraz z żoną, gdy uciekali z Bukaresztu do Târgoviște. Dla tymczasowych władz Rumunii, utworzonych przez dotychczasowych podwładnych dyktatora, był on wyjątkowo kłopotliwym więźniem. Dlatego sformowany naprędce nadzwyczajny trybunał wojskowy przeprowadził błyskawiczny proces w miejscu zatrzymania pary, zakończony wydaniem wyroków śmierci. Sędziom Ceaușescu zarzucał, że są marionetkami uczestniczącymi w sowieckim spisku, czym nikt się nie przejął. Małżonków rozstrzelano zaraz po procesie. Rumuni przyjęli to z entuzjazmem.

Kup w kiosku lub w wersji cyfrowej