Rosja nie chce już polskich leków. Strategiczny dla wszystkich polskich firm farmaceutycznych rynek rosyjski rośnie, ale zamiast leków z Polski chętniej wybiera zachodnie specyfiki.
W I półroczu tego roku eksport wyrobów farmaceutycznych do Rosji gwałtownie spadł. Zamiast oczekiwanego wzrostu przychody były niższe o 62 mln zł, czyli aż o 27 proc. Producenci mówią o załamaniu rynku rosyjskiego. Jeśli do końca roku nie nadrobią ubytku, odczują ten spadek w końcowych wynikach finansowych. Rosja jest największym zagranicznym odbiorcą polskich leków - do tej pory trafiało tam średnio 20 proc. całego eksportu.
Eksporterom nie sprzyjała silna pozycja złotego, ale spadku eksportu nie można tłumaczyć tylko nieprzychylnym kursem walut. Rosyjski rząd nie żartował, strasząc na początku roku, że ograniczy import leków z Polski. Ale eksperci uważają, że spadek sprzedaży to również kwestia zaniedbań polskich firm: zła organizacja sprzedaży, zbyt mało przedstawicieli handlowych, wreszcie brak współpracy w eksporcie między niektórymi firmami (Polfy, które konkurują ze sobą, chociaż nadal działają pod tym samym, znanym Rosjanom szyldem Polfa).
- Trzeba zwiększyć nakłady na reklamę i promocję, aby trafić do zamożniejszego klienta. Rosja to ogromny rynek zbytu, o dużej dynamice, który jest w stanie jeszcze wiele wchłonąć - podkreśla Joanna Swatowska-Rybak z firmy PMR.
PMR zbadała sektor OTC, czyli preparatów dostępnych bez recepty, w Rosji. Zaledwie w ciągu pięciu lat ten rynek podwoi swoją wartość, osiągając poziom 7 mld dol. Rosjanie wybierają zagraniczne leki, ale polskie firmy też mogą jeszcze mieć udział w tej sprzedaży.
Rosjanin na leki wydaje średnio 75 dol. w ciągu roku. Za pięć lat ta kwota może wzrosnąć do 120 dol. Dla porównania Polak przeznacza na leki ponad 300 zł (około 110 dol.) rocznie.
135,5 mln dol. wyniosła wartość eksportu leków do Rosji w 2006 roku
Katarzyna Kozińska-Mokrzycka