Walka o przewodnictwo w środkowoeuropejskim sektorze paliwowym trwa. Austriacki koncern paliwowy OMV zapowiada, że nie zamierza sprzedawać swoich 18,6 proc. akcji węgierskiego MOL-a, notowanego także na warszawskiej giełdzie. Wolf- gang Ruttenstorfer, prezes austriackiej spółki, zastrzega, że złoży ofertę przejęcia jedynie przy akceptacji zarządu węgierskiej firmy. Dodaje, że to jedynie jeden z możliwych scenariuszy.
Tymczasem z analizy wykonanej na zamówienie MOL wynika, że połączenie obu firm wzmocni pozycję Rosji w Europie Środkowej ze względu na możliwość zakupu rafinerii, które połączona grupa musiałaby sprzedać. Dlatego Węgrzy nadal chętnie zerkają w stronę zacieśnienia współpracy z polskim PKN Orlen.
- Niezależnie od tego, czy sprzedaliby rafinerię w Bratysławie (należącą do Slovnaftu) czy węgierską rafinerię w Szaz- halombatta, jedynymi potencjalnymi kupującymi byłyby wielkie koncerny z Rosji, jak Gazprom, Łukoil czy Rosnieft - napisano w raporcie cytowanym przez węgierską państwową agencję informacyjną MTI.
Zarząd MOL uważa, że połączenie obu firm spowodowałoby utratę wzrostów efektywności osiągniętych przez spółkę w ciągu ostatnich kilku lat oraz byłoby negatywne dla konkurencji w regionie. Natomiast zdaniem Wolfganga Ruttenstorfera dzięki fuzji można by osiągnąć efekty synergii o wartości 3-4 mld euro. Prezes OMV uważa, że połączona firma mogłaby być zmuszona do sprzedaży kilku stacji benzynowych, a losy rafinerii zależałyby od oceny władz w Brukseli.
Austriacki koncern nieoczekiwanie zwiększył w czerwcu swoje udziały w akcjonariacie MOL z 10 proc. do 18,6 proc. Zarząd MOL-a odebrał to jako próbę wrogiego przejęcia i zaczął intensywnie skupować własne akcje. Potyczka MOL i OMV to w rzeczywistości rozgrywka o przewodnictwo w sektorze paliwowym w Europie Środkowej i Wschodniej. Ich zdaniem koncern, który wygra to starcie, będzie później konsolidatorem branży i najpoważniejszym kandydatem do przejęcia PKN Orlen.
Jak pisaliśmy, zarząd MOL sygnalizował chęć nawiązania współpracować z Polakami. Jednak na razie w płockim koncernie trwają roszady personalne. Po odwołaniu Pawła Szymańskiego, jednego z ostatnich przedstawicieli kierownictwa spółki z ekipy poprzedniego prezesa Igora Chalupca, spółka pozostaje bez wiceprezesa ds. finansów.
Z informacji GP wynika, że osobę odpowiedzialną za finanse rada nadzorcza spółki wybierze na posiedzeniu 23 sierpnia. Według osób związanych z branżą paliwową, najpoważniejszym kandydatem na to stanowisko jest Waldemar Maj, obecnie wiceprezes Banku BGŻ.
- Jest na pewno dobrym finansistą. Sektor, za który odpowiada, rozwija się w Banku BGŻ dwa i pół razy szybciej niż rynek - mówi osoba związana z bankiem.
KRZYSZTOF GRAD
ikona lupy />
WALDEMAR MAJ, odpowiedzialny w BGŻ za bankowość korporacyjną, jest jednym z kandydatów na stanowisko członka zarządu PKN Orlen odpowiedzialnego za finanse - wynika z informacji GP / DGP
ikona lupy />
Największy polski koncern paliwowy na tle regionalnych konkurentów (wartość rynkowa) / DGP