Praktyki lichwiarskie są naganne, prowadzą do pokrzywdzenia słabszych ekonomicznie, a państwo powinno im przeciwdziałać. Nowy pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości na ukrócenie tego zjawiska przez wprowadzenie do kodeksu karnego nowego typu przestępstwa, zagrożonego karą do pięciu lat pozbawienia wolności, na pierwszy rzut oka wydaje się uzasadniony.
Tyle że nie każdej zmiany można dokonać za pomocą narzędzia tak prostego jak konstrukcja cepa.
Zjawisko lichwy pojawiło się wraz z powstaniem pieniądza. Bywały czasy, że karano za nie śmiercią. To , że mimo surowej penalizacji przetrwało do dziś, jest najlepszym dowodem, że nie da się rozwiązać wszystkich problemów społecznych za pomocą najprostszych narzędzi prawa karnego. Trzeba równolegle sięgać po złożone instrumenty ze wszystkich gałęzi prawa. Warto też pamiętać, że niektóre z nich możliwe są do wykorzystania dopiero po stworzeniu odpowiednich warunków ekonomicznych.
Reklama
Współczesne systemy prawne nie mogą tkwić w tradycyjnych podziałach – na niezależne od siebie prawo cywilne, karne i administracyjne, z których każde ma samodzielne narzędzia do kształtowania stosunków znajdujących się w obszarach swego zainteresowania. Nasz system ten bagaż przeszłości do dziś dźwiga, ale niedostrzeganie konieczności zmian w tym zakresie i pogłębianie tej dysfunkcjonalności na pewno tego systemu nie poprawi. Prawo przynależne do poszczególnych gałęzi powinno być tworzone, uchwalane, wykładane i stosowane w sposób spójny i funkcjonalnie sprzężony z regulacją stosunków społecznych, które mają podlegać naprawie. Stosowanie nowoczesnych, interdyscyplinarnych, wzajemnie komplementarnych narzędzi z poszczególnych dziedzin jest podstawowym warunkiem sensownej polityki prawnej. System zbudowany z naczyń połączonych tylko wtedy będzie prawidłowo funkcjonował, gdy reformy będą przeprowadzane równolegle we wszystkich naczyniach. Przykładowo nie da się w sposób sensowny zapowiadać surowego karania piratów drogowych i jednocześnie ograniczać liczby fotoradarów .
Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu / Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Problem lichwy jest oczywisty. Wynika on z braku dostępu do legalnych źródeł kredytu i pożyczki ze strony osób mających duże potrzeby finansowe. Po pierwsze, polityka prawna musi tu współbrzmieć z polityką społeczną – ze spójnymi mechanizmami ochrony socjalnej najsłabszych ekonomicznie. Nie wystarczą liniowe i powszechne systemy typu 500+, które być może przysparzają głosów wyborczych, ale nie kierują wsparcia do rzeczywiście potrzebujących. Po wtóre, państwo może rozważyć stworzenie systemu pożyczek wspierających połączonego z kontrolą wydatkowania środków. Po trzecie, ważne są istniejące cywilnoprawne mechanizmy ochrony osób życiowo zmuszonych do skorzystania z lichwy. Przecież zastrzeżenie lichwiarskich odsetek (powyżej odsetek maksymalnych) jest bezskuteczne, a od lichwiarskiej umowy można się uwolnić za pomocą instytucji wyzysku (art. 388 kodeksu cywilnego), a w skrajnych przypadkach za pomocą sankcji nieważności z uwagi na sprzeczność z zasadami współżycia społecznego (art. 58 par. 2 k.c.). Po czwarte, by system wsparcia dla dotkniętych lichwą działał sprawnie, konieczne jest zreformowanie systemu nieodpłatnej pomocy prawnej, który od lat funkcjonuje na zasadzie zlepku nieodpłatnej pracy przymusowej z wolną konkurencją. Po piąte, potrzebne jest wzmocnienie swoistym prawem cywilno-administracyjnym – instrumentami prawa konsumenckiego, przy intensywnym wsparciu UOKiK. Nie wystarczy limit odsetkowy, bo przeważnie można znaleźć umowne możliwości jego obejścia. Po szóste wreszcie i jedynie uzupełniająco, można rozważać penalizację przy użyciu instrumentów prawa karnego.
Prof. Piotr Kardas, przewodniczący Komisji Legislacyjnej NRA / Dziennik Gazeta Prawna
Wprowadzając nowy typ przestępstwa, warto tak go zbudować, by był efektywny. Do tej pory karnoprawna konstrukcja przestępstwa wyzysku była skorelowana z cywilistyczną konstrukcją wyzysku umożliwiającą wyrównanie świadczeń lub unieważnienie niekorzystnej umowy w następstwie konstytutywnego orzeczenia sądu. Korelacja ta dawała podstawy do twierdzenia o spójności rozwiązań cywilistyczno-karnych. Natomiast instrument zaproponowany przez MS w zasadzie od razu powoduje niespójność systemową i nieefektywność penalizacji. Jeżeli bowiem prawo cywilne przewiduje sankcję bezskuteczności ex lege wobec postanowień umowy zastrzegających odsetki wyższe od maksymalnych, to w praktyce można mówić jedynie o usiłowaniu zastrzeżenia zbyt wysokich odsetek. Ponieważ zastrzeżenie takie nie może być prawnie skuteczne, lichwiarz może się bronić, twierdząc, że nie mógł w ten sposób dopuścić się zamachu na mienie. Proponowane rozwiązanie narażone jest zatem na ryzyko nieskuteczności. Stwarza też możliwości łatwego ograniczenia czy nawet uniknięcia odpowiedzialności karnej przez lichwiarza.
Zaproponowana przez MS koncepcja jest też fragmentaryczna. Problem utraty majątku przez pokrzywdzonych lichwą w sprawach gruntowych wynika nie tyle z samego udzielenia wysoko oprocentowanej pożyczki osobom znajdujący m się w trudnej sytuacji finansowej, ile przede wszystkim z powiązanego z pożyczką przewłaszczenia na zabezpieczenie należącej do nich nieruchomości , najczęściej połączonego z udzieleniem pełnomocnictwa do zawarcia „z samym sobą” umowy przenoszącej własność. Tu wart wspomnienia jest wyrok Sądu Najwyższego z 28 października 2010 r. (II CSK 218/10), zgodnie z którym ustanowienie w umowie na rzecz wierzyciela nadmiernego lub zbytecznego zabezpieczenia wierzytelności może być przyczyną stwierdzenia nieważności tej umowy. Z drugiej strony, zbyt śmiałe tezy o niedopuszczalności nieadekwatnego wartościowo zabezpieczenia mogą prowadzić do wtórnego zanegowania swobody umów, a wręcz do umocnienia rynku lichwiarskiego, czyniąc legalne udzielanie pożyczek nieopłacalnym. Każdy pożyczkodawca zainteresowany jest bowiem silnym zabezpieczeniem.
Lichwa, jak prawie każde zjawisko patologiczne, wymaga mądrych i przemyślanych zmian normatywnych. Tymczasem kolejne władze naszego kraju zamiast funkcjonalnie modelować zmiany systemowe, proponują pozorne lekarstwa. Pół biedy, jeśli ich działanie będzie równoznaczne z efektem placebo. Obawiamy się jednak, że spektakularne akcje MS mogą uśmiercić pacjenta.