Największym wyzwaniem dla PIOTRA KOWNACKIEGO, prezesa Orlenu, będzie znalezienie źródeł ropy. To bowiem decyzja polityczna, a nie ekonomiczna

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami GP, zakończona w ubiegłym tygodniu wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie przyniosła spodziewanego przełomu w polsko-kazachskich rozmowach o współpracy w branży paliwowej. A to właśnie ten kraj w ciągu kilku najbliższych lat wyrośnie na paliwową potęgę. Ma wydobywać 2,2 mln baryłek dziennie, czyli tyle, ile teraz Kuwejt. – Niestety, nie udało nam się, mimo starań, podpisać umowy ramowej – przyznaje cytowany przez Reutersa prezes PKN Orlen Piotr Kownacki.

Ostrożni Kazachowie

Wbrew wcześniejszym sygnałom i oczekiwaniom nie udało się też uzyskać jasnej deklaracji udziału Kazachstanu (i innych krajów regionu Morza Kaspijskiego) w projekcie rurociągu Odessa–Brody–Gdańsk. Prezydent tego kraju Nursułtan Nazarbajew zadeklarował co prawda, że jego kraj chce wziąć udział w promowanym przez polskie władze projekcie, ale pod warunkiem że zostanie do niego włączona również Rosja. To jednak dyskredytuje podstawowy cel tego rurociągu, czyli uniezależnienie dostaw ropy od Moskwy. Nazarbajew zasugerował także, że przygotowywany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego regionalny szczyt energetyczny może być zbyt wczesny. W maju do Warszawy mają przyjechać przywódcy Azerbejdżanu, Kazachstanu, Gruzji i Ukrainy.

Korzystne fiasko

Paradoksalnie, z takiego obrotu spraw wydają się być zadowoleni zarówno inwestorzy, jak i rynkowi eksperci – kurs akcji spółki, której 33 proc. kontroluje (pośrednio i bezpośrednio) Skarb Państwa, wzrósł w ubiegłym tygodniu o prawie 7 proc. Inwestorzy obawiali się, że główny właściciel wymusi na spółce ryzykowne i nieuzasadnione ekonomicznie inwestycje w sektor wydobywczy. – PKN Orlen nie ma doświadczenia w tej dziedzinie. Szansa, że kupi coś dużego po atrakcyjnej cenie, niższej od rynkowej, jest zerowa. Bardziej prawdopodobne jest to, że przepłaci. Właściwie są dwa wyjścia: albo przepłaci, albo nic nie kupi. Dlatego to, że Orlen nie podpisał żadnej umowy w Kazachstanie, nie wydaje mi się wcale złą wiadomością – mówi Tordai Peter, analityk KBC Securities w Budapeszcie. Jego zdaniem, jeśli płocki koncern chce pozyskać dostęp do własnych złóż surowców, powinien to robić stopniowo. – Korzystny byłby zakup mniejszościowych udziałów, powiedzmy 10 proc. w jakimś istniejącym, zbadanym złożu. Tak aby zyskać doświadczenie i dopiero później decydować się na większe projekty – uważa analityk.



Kolejne pomysły ministerstwa

Giełdowi inwestorzy oczekują po Orlenie, że skupi się na restrukturyzacji litewskiej rafinerii Możejki, a wszelkie inne decyzje będą negatywnie wpływały na kurs. – Problem w tym, że zachowanie i działania Skarbu Państwa wskazują, że rządowi w ogóle nie zależy na tym, żeby kurs akcji PKN rósł – ocenia inny, pragnący zachować anonimowość, zagraniczny analityk. – Jedynym elementem utrzymującym notowania na dobrym poziomie jest obecność w zarządzie spółki nadal osób zatrudnionych przez poprzedniego prezesa. Ale jeśli politycy zdecydują na przykład, że PKN Orlen ma kupić akcje PLL LOT albo wesprzeć finansowo jakiś inny pozapaliwowy projekt, to kurs akcji tego już może nie wytrzymać – dodaje. Na razie trzeba będzie znaleźć winnego propagandowej porażki w Kazachstanie. Według rozmówców GP stanowisko wiceprezesa PKN Orlen ds. wydobywczych stracić w najbliższych tygodniach może Cezary Filipowicz. Eksperci dodają, że jeszcze trudniejsze będzie pozyskanie jego następcy, gdyż w Polsce wszystkich specjalistów od poszukiwania ropy naftowej zatrudnił już biznesmen Ryszard Krauze, którego spółka Petroinvest kosztem 400 mln dolarów kupiła udziały w czterech spółkach, które mają rozpocząć wydobycie ropy właśnie w Kazachstanie.

Szersza perspektywa Notowany również na warszawskiej giełdzie węgierski koncern paliwowy MOL prowadzi poszukiwania i wydobywa ropę i gaz w Rosji, Pakistanie, Libii i Omanie. Strategia spółki zakłada, że do 2010 roku firma potroi produkcję węglowodorów do 300 tys. baryłek dziennie.